Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Liga z plusem Jacka Laskowskiego: Szkoda...

Jakiś czas temu UEFA ujednoliciła piłkarski kalendarz. Przy okazji meczów eliminacyjnych znakomicie się to sprawdza, gdy przychodzi grać towarzysko - powstaje trudny do opisania chaos.
Trenerzy, zmuszeni podawać składy wcześniej, w niedzielę gorączkowo poszukują zmienników dla tych, którzy doznali kontuzji podczas ostatniego ligowego weekendu. Długiego weekendu, bo w paru miejscach nikt nie przejął się kalendarzem i grano w poniedziałek. Całe zastępy piłkarzy w ciągu paru dni przemierzają Europę po to, by zagrać kilkadziesiąt minut i wrócić. Wyjściowe składy poszczególnych reprezentacji bywają dalekie od potencjalnie najsilniejszych. Większość wybiega na boisko w ustawieniu, które już nigdy się nie powtórzy, a po przerwie telewizje pokazują przede wszystkim sędziego technicznego i zmieniających się seryjnie graczy. Gry praktycznie nie ma bądź jest jej niewiele. Dotyczy to wszystkich, od wicemistrzów świata do słabych jak "chrzczony" tokaj Węgrów.

Nie inaczej było w Szczecinie, gdzie w roli selekcjonera debiutował Zbigniew Boniek. Było kilka niezłych akcji i długie momenty, gdy niewiele się udawało. I było sporo zmian - jak to w meczu towarzyskim. I koniec. Nic się nie stało, że nie wygraliśmy? Szkoda, że nie. Jednym z głównych uroków sportu jest wrócić do domu, rzucić torbę i - nawet gdy chodzi o całkiem amatorską partyjkę tenisa - powiedzieć: "Wygrałem!".

*Autor jest komentatorem Canal+