Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Fenomen polskiego dośrodkowania, czyli gdzie (nie) leci piłka

Gdyby Polacy mylili się tak często w swojej pracy, jak nasi piłkarze przy próbach wykonania dośrodkowania, to świat stanąłby na głowie.
Zjawisko, jakim jest dośrodkowanie w wykonaniu naszych ligowców, zadziwia mnie od wielu lat. Po obejrzeniu niedawnego meczu GKS-u Katowice z Piastem Gliwice uznałem, że chyba właśnie osiąga swoje apogeum i dlatego warto zwrócić na nie uwagę.

Najpierw wyjaśnienie dla sportowych laików: dośrodkowanie to podanie piłki z boku boiska do jego środkowej części, zwykle w pobliżu bramki przeciwnika. Chodzi więc o jeden z najbardziej podstawowych elementów gry. Taki, który zawodowy piłkarz zbudzony w środku nocy i siłą zaciągnięty na boisko, powinien poprawnie wykonać bez najmniejszego trudu. I to nawet jeśli przez cały poprzedni dzień ostro balangował.

W Polsce ma się to nijak do rzeczywistości. Podczas wspomnianego meczu znów wielokrotnie zdarzało się, że kibice zrywali się z miejsc licząc, że jeden z ich pupili dośrodkuje piłkę koledze, a ten wbije ją do bramki rywali, czym wywołała euforię na stadionie. Zamiast tego fani wydawali z siebie przeciągłe "uuuu" obserwując jak źle kopnięta piłka leci na wysokości drugiego piętra albo po prostu wychodzi w aut. Trzeba przyznać, że piłkarze są w tym nadzwyczaj konsekwentni. Potrafią w ten sposób zepsuć nawet najlepiej zapowiadającą się akcję. Tylko dlaczego uchodzi im to płazem? Czy wszyscy już się do tego przyzwyczailiśmy? A co powiedzielibyśmy o:

- piekarzu, któremu tylko do czasu do czasu udawałoby się upiec chleb,

- lekarzu, który stawiałby na nogi tylko co dziesiątego pacjenta,

- listonoszu, który dostarcza niewielką część wysłanej korespondencji,

- prezydencie Katowic, który rzadko podejmuje słuszne decyzje?

Na pewno uznalibyśmy ich za nieudaczników, którzy natychmiast powinni stracić pracę. A piłkarze? Im "tylko" nie wychodzi i w następnym meczu otrzymają kolejną szansę.

Zastanawia mnie, co wpływa na niemoc zawodników, którzy większość swojego życia nie poświęcają niczemu innemu jak tylko temu, by nauczyć się kopnąć piłkę w odpowiednie miejsce. Czy to zwykłe niechlujstwo? A może efekt wszechogarniającego stresu? Zmęczenie olbrzymim wysiłkiem fizycznym raczej odrzucam, bo nieporadne dośrodkowania zdarzają się zarówno w pierwszej i ostatniej minucie meczu.

Bardzo chciałbym doczekać chwili, gdy piłkarze - tak jak przedstawiciele wszystkich innych zawodów - zaczną być efektywnie rozliczani ze swojej pracy. Może właśnie to podniosłoby poziom naszego futbolu?

Wielkie powroty i błysk 21-latka - jedenastka 19. kolejki Ekstraklasy ?