Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Miedwiediew mówi "nie" kibolom

W Moskwie wciąż niespokojnie po sobotniej bitwie kiboli nacjonalistów z milicją. Mnożą się napady na ludzi o niesłowiańskim wyglądzie. OMON zamknął place wokół Kremla, by nie dopuścić do nowych zamieszek.
W sobotę 5 tys. kiboli starło się z milicjantami na placu Maneżowym tuż pod murami Kremla. Powodem awantury była śmierć Jegora Swiridowa, 28-letniego kibica Spartaka, który zginął kilka dni wcześniej w bójce z przybyszami z Kaukazu.

Milicji po kilku godzinach udało się oczyścić plac, ale to nie uspokoiło sytuacji.

W mieście grasują grupy młodych ludzi napadających na ludzi o niesłowiańskim wyglądzie. Taka 15-osobowa bojówka w niedzielę wieczorem zamordowała przypadkowo spotkanego na południu miasta Kirgiza. Na stacji metra Łubianka młody chłopak postrzelił z pistoletu na kule gumowe dwóch Azerów. Na stacji Awiamotorna został pobity mieszkaniec Saratowa wyglądający na przybysza z Kaukazu. Bojówki rozbiły też dwa moskiewskie kioski prowadzone przez Azerów.

W poniedziałek w internecie rozeszła się wieść, że kibole wezwali młodych wywodzących się z Kaukazu, a mieszkających w Moskwie chłopców na wielką bitwę na placu Maneżowym. Władze potraktowały te pogłoski bardzo poważnie. Wieczorem ponad tysiąc OMON-owców otoczyło Maneżowy, plac Rewolucji i plac Czerwony, odcinając w ten sposób wszystkie przejścia do Kremla. Właścicielom okolicznych sklepów kazano je zamknąć. Grupy agresywnie nastawionych młodych ludzi pojawiły się jednak w innych punktach stolicy.

Na sobotnią zadymę zareagował Dmitrij Miedwiediew. Prezydent ocenił, że wzniecanie nienawiści na tle narodowościowym "zagraża stabilności państwa". Zwrócił się też do milicjantów, podkreślając, że mogą i powinni "wykorzystywać wszystkie uprawnienia i środki przewidziane prawem, bo bałaganu na ulicach i w miejscach publicznych być nie może". Zdaniem Miedwiediewa, które wyraził na swym blogu, sytuacja w kraju "jest jednak pod kontrolą".

W Moskwie mówi się, że w środę przedstawiciele diaspor kaukaskich zbiorą się w pobliżu Dworca Kijowskiego, by mścić się na kibolach.

Kto chciał kupić mecz od Sotirovicia?