Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Podbeskidzie weźmie wreszcie ekstraklasę w posiadanie?

Gambijczyk Momodou Ceesay, który pognębił obrońców Sparty Praga, nie poradził sobie z twardą defensywą Podbeskidzia Bielsko-Biała. Czy to znak, że bielszczanie są wreszcie gotowi, żeby awansować do ekstraklasy?
Redakcyjni koledzy podśmiewują się, że na początku sezonu próbuję podejmować się trudnej sztuki przewidywania finiszu pierwszoligowej rywalizacji. Postanowiłem jednak zaryzykować.

Kiedy wędruje się przez Beskidy czy Żywiecczyznę i zagada ludzi o piłkę, odpowiedzą coś o Lidze Mistrzów, przypomną wyczyny Ireneusza Jelenia. Jednak wyczuwalna jest tęsknota za wielką drużyną tu na miejscu, bo przecież górale w piłkę grać potrafią...

Wydaje się, że w tym sezonie jest spora szansa choć po części sprostać ich oczekiwaniom. Pierwszoligowe Podbeskidzie wreszcie rozpoczęło sezon w wielkim stylu i można mieć nadzieję, że passa będzie trwała. To wreszcie może być sezon Górali. To wreszcie może być pierwszy historyczny awans do ekstraklasy zespołu z tego regionu. Na czym opieram swoje przypuszczenia?

1. Defensywa

Bielsko-Biała ma bezsprzecznie najlepszą defensywę w całej pierwszej lidze. Wiadomo, że silna linia obrony to niezbędna podstawa przy budowaniu dobrych wyników. Statystyka nie kłamie: w jedenastu kolejnych meczach (sześć w ubiegłym sezonie i pięć w obecnym) bielszczanie stracili ledwie dwa gole! Co więcej, w całym okresie przygotowawczym zespół trenera Roberta Kasperczyka nie stracił ani jednej bramki z gry, rywale potrafili pokonać bramkarza tylko trzema rzutami karnymi. Defensywa pewności nabrała, gdy zimą wprowadzono do niej doświadczonego Jacka Broniewicza, powrót tego lata po kontuzji Sławomira Cienciały dodatkowo scementował tę linię.

2. Głód sukcesu

W ostatnich trzech sezonach bielszczanie dwa razy byli tuż za podium premiowanym awansem. Za pierwszym razem promocję uniemożliwiły punkty nałożone za korupcję, przy drugim podejściu zabrakło szczęścia na samym finiszu. Nie ma co ukrywać, że zawód był spory. W Bielsku-Białej powiadają, że do trzech razy sztuka. Po kompletnie nieudanym poprzednim sezonie na trybunach oraz wśród piłkarzy wyczuwalne jest wielkie pragnienie sukcesu.

Co ważne, chcą go także piłkarze: niechciany w Ruchu Chorzów Michał Osiński, przesiadujący na ławce w Lechii Gdańsk Maciej Rogalski, odpuszczony w Górniku Zabrze Piotr Malinowski czy marzący o pierwszym golu w ekstraklasie Adam Cieśliński. Każdy z nich czeka na powrót do ekstraklasy... Identyczny głód sukcesu ma trener Robert Kasperczyk.

3. Brak gwiazd

To na pewno atut, bo zespół opiera siłę na kolektywie. W zespole nie ma wielkich gwiazd, znanych z piłkarskich boisk. W minionym sezonie sprowadzono Piotra Rockiego, który na koncie miał blisko trzysta meczów w ekstraklasie, zdobyte puchary krajowe, czy nawet Superpuchar. Ale szybko okazało się, że to był niewypał. "Rocky" okazał się jednym z najsłabszych ogniw zespołu, w końcówce sezonu głównie przesiadywał na ławie. Obecnie Podbeskidzie to grupa kilkunastu bardzo wyrównanych zawodników. Trener powiada, że często cierpi na ból głowy przy wyborze wyjściowej jedenastki, bo tak zażarta rywalizacja jest na treningach.

4. Bielska twierdza

Przez blisko dwa sezony, jeszcze za czasów trenera Marcina Brosza, stadion w Bielsku pojawiał się przyjezdnym w koszmarach. W minionym roku wszystko się zawaliło, gospodarze przegrywali u siebie mecze w ilościach hurtowych. Wygrali ledwie trzy mecze w całym sezonie! Wszystko wskazuje na to, że obecnie własne boisko znów jest atutem Górali. Wygrali u siebie dwa mecze, nie byli w nich nawet specjalnie zagrożeni.

5. Słabość rywali

Ciężko będzie trafić na kolejny tak korzystny zestaw rywali. W poprzednim sezonie wśród pierwszoligowców pojawiły się dwie wielkie legendy futbolu - Widzew Łódź i Górnik Zabrze. Oba zespoły były zdeterminowane, one awansować wręcz musiały. Ostatecznie żaden inny rywal nie był w stanie im się przeciwstawić. W tym roku nie ma ani jednej drużyny o takiej medialnej sile rażenia, o takich osiągnięciach. To wielka szansa dla Górali.

6. Pierwszoligowe obycie

W 2002 roku BBTS Bielsko-Biała z ogromną przewagą nad Piastem Gliwice i Pogonią Świebodzin wygrał trzecioligową rywalizację w grupie obejmującej cztery silne regiony (Lubuskie, Dolny Śląsk, Opolskie, Śląsk) i wywalczył awans do II ligi (obecna pierwsza). Górale są aktualnie zespołem, który najdłużej nieprzerwanie gra w pierwszej lidze. Nikt tak dobrze nie zna tej klasy rozgrywkowej! Spadkowicze i beniaminkowie muszą się uczyć gry na zupełnie nowym poziomie, w innych niż dotychczas warunkach. Podbeskidzie na taką walkę jest już gotowe.

7. Kwestie organizacyjne

Klub jest poukładany i nie ma problemów finansowych. Szefem klubu jest były poseł i senator, a dyrektorem - prezes Polskiej Ligi Piłkarskiej, człowiek ze świetnymi kontaktami w piłkarskiej centrali. Drużyna ma również bardzo dobre notowania w mieście, na każdym meczu na trybunach zasiada prezydent Jacek Krywult, który chce wreszcie w ciągu dwóch najbliższych lat postawić w Bielsku nowoczesny stadion.

A gdyby jednym zdaniem całość podsumować? Podbeskidzie ograło latem mistrza Słowacji MSK Zilina, który niedawno w eliminacjach Ligi Mistrzów pobił słynną Spartę i awansował do fazy grupowej prestiżowych rozgrywek. Gambijczyk Momodou Ceesay, który pognębił defensorów ekipy z Pragi, nie poradził sobie z twardą obroną bielszczan. To chyba niezła rekomendacja przed awansem do ekstraklasy...