Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Podbeskidzie Brosza raczej nie zwolni

Podbeskidzie czeka w środę zebranie zarządu, które ma wstrząsnąć zespołem. - Dotychczas była marchewka, teraz chyba kija potrzeba - ostrzega Jerzy Wolas, prezes bielskiego klubu.
Podbeskidzie, które miało walczyć o awans do ekstraklasy, obecnie musi się skupić na bojach o utrzymanie. Górale są na 11. miejscu w tabeli, mają tylko trzy punkty przewagi nad strefą spadkową. Prezes Wolas jest zdegustowany grą zespołu. - Piłkarze grają obecnie o lata świetlne gorzej niż przed rokiem. Tylko na swoim stadionie straciliśmy już tej jesieni 9 punktów. Nie mówię, że problemem jest porażka z Widzewem, ale straty punktów z beniaminkiem z Kluczborka czy słabym Zniczem są wymowne - wytyka szef klubu.

Co wydarzy się podczas posiedzenia zarządu? - Trener Marcin Brosz ma na spotkaniu przedstawić program naprawczy. Ustosunkujemy się do tego, co nam przedstawi. Jak trener znajdzie lekarstwo, to pół biedy, gorzej, jeśli nie wymyśli recepty na poprawę sytuacji zespołu - twierdzi prezes.

Czy posada szkoleniowca jest zagrożona? - Trener Brosz ma kontrakt do czerwca przyszłego roku. Jeśli z niego zrezygnujemy, to trzeba będzie mu te pieniądze płacić. A jaką mam gwarancję, że nowy szkoleniowiec coś zmieni? Kto w ogóle miałby być tym nowym trenerem? Niewykluczone, że zaproponujemy Broszowi polubowne rozwiązanie kontraktu. Ale jak on na to zareaguje? Bez jakichś decyzji ten zarząd jednak się nie skończy. Miarka się przebrała. W grę wchodzą kary dla zawodników. Dotychczas mieli marchewkę, ale teraz kija potrzeba - podkreśla Wolas.

W gronie sześciu członków zarządu klubu nie ma jednak jednomyślności w sprawie działań wobec drużyny.

W najbliższy weekend Podbeskidzie czeka trudny mecz z GKS-em Katowice. Co ciekawe, w Bielsku-Białej myślą o tym, by postawić na model drużyny, jaki swego czasu powstał w Katowicach. - Tam nakłady finansowe nie były duże, postawiono na młodych, walecznych chłopaków i to przynosi efekty. Niewykluczone, że w przerwie zimowej pójdziemy tym śladem. Mamy kilkunastu piłkarzy wypożyczonych do różnych klubów. Kilku z nich można by wprowadzić do zespołu po zakończeniu tej rundy - uważa prezes Podbeskidzia.