Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Podbeskidzie w tym sezonie nie do poznania

W czwartek w Podbeskidziu będzie gorąco. Władze klubu szykują ocenę piłkarzy i zapowiadają konkretne decyzje co do przyszłości niektórych zawodników.


Podbeskidzie, które przed sezonem zapowiadało grę o ekstraklasę, ma obecnie niewielkie szanse na awans. W niedzielę bielszczanie ulegli u siebie Widzewowi. Zespół stał się średniakiem, wygrał trzy z jedenastu meczów. W czwartek, dzień po ligowym meczu z KSZO Ostrowiec, zarząd klubu ma ocenić piłkarzy. - Zawodnicy nie grają tak jak tego oczekujemy. Mamy najlepszy skład w ciągu ostatnich lat, ale wyniki są przeciętne. Decyzje będą wyważone, ale na pewno nastąpią - zapowiada Władysław Szypuła, dyrektor i wiceprezes Podbeskidzia.

Dlaczego Podbeskidzie tej jesieni zawodzi? Można spokojnie znaleźć co najmniej kilka powodów.

W zespole wyraźnie brak rasowego snajpera. Klub sprzedał najlepszego strzelca Krzysztofa Chrapka do Lecha Poznań, a w zamian nie sprowadzono równie wartościowego napastnika.

Gdzie jest Piotr Rocki? Piłkarz, który miał być jednym z liderów drużyny, tylko w dwóch pierwszych kolejkach zagrał pełne 90 minut. Potem grywał znacznie mniej, ostatnio nie było go już w ogóle w meczowym składzie.

Co się stało z Dariuszem Kołodziejem? Wrócił z Zabrza ze statusem gwiazdy, jednak z meczu na mecz piłkarz trwoni zbierane przez lata świetne notowania u bielskich kibiców. Kołodziej prezentuje katastrofalną formę, nawet rzuty wolne, które były dotąd jego znakiem firmowym, są coraz mniejszym zagrożeniem dla rywali.

Niespodziewane odejście Łukasza Merdy do Cracovii. Kapitan opuścił pokład w trakcie sezonu, to musiało mieć dodatkowy wpływ na cały zespół.

Dziurawa defensywa. Rywale lubią grać z Podbeskidziem, bo wiedzą, że o strzelenie mu bramki nie będzie trudno. Górale stracili w 11 meczach aż 16 goli i są pod tym względem na szarym końcu.

Kłopoty z koncentracją. Bardzo często bielszczanie po zdobytej bramce niemal natychmiast tracą gola. Tak było w meczach z Kluczborkiem, Zniczem czy ŁKS-em.

Własny stadion nie jest już atutem. Obiekt górali był dotychczas ich prawdziwą twierdzą, z której punkty potrafili wywieźć tylko nieliczni. W tym sezonie z uśmiechem na ustach wyjeżdżały z Bielska-Białej ekipy beniaminka z Kluczborka, przeciętnego Znicza Pruszków i Górnika Łęczna. Z sześciu meczów u siebie Podbeskidzie wygrało tylko dwa.