Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Dariusz Wołowski analizuje wyniki losowania grupy MŚ.

Kiedy poznaliśmy grupowych rywali, nie tylko kibice, ale nawet sami piłkarze Engela zaczęli rozważać, na kogo wpadną w fazie pucharowej. To chyba najlepszy dowód, że losowanie było dobre.
"Mamy karnego. Trzeba jeszcze go wykorzystać" - taka przenośnia wpadła do głowy zadowolonemu z losowania Jerzemu Engelowi. Trener może być chyba spokojny. Jeszcze tego samego dnia w Bundeslidze karnego wykorzystał Tomasz Hajto - jedna z centralnych postaci jego kadry. Dla wzmocnienia efektu również w sobotę Jerzy Dudek obronił "jedenastkę" i został bohaterem Liverpoolu. A jakby tego było mało, Emmanuel Olisadebe uratował Panathinaikos, zdobywając dwa gole w arcyważnym meczu z Olympiakosem Pireus. To była bez dwóch zdań polska sobota, nie wspominając nawet o Małyszu.

Grupa D (Korea, Polska, USA, Portugalia)

Zostawmy jednak przenośnie. Losowanie było dla polskich piłkarzy dobre nie tylko ze względu na rywali w grupie, ale w naszej połówce drabinki prowadzącej do finału nie ma ani Argentyny, ani Francji, ani Brazylii ani Anglii.

Wracajmy jednak do grupy D. Korea to z pewnością najsłabsza drużyna z rozstawionych - zespół, który w całej historii nie wygrał meczu na mundialu. Ale też nigdy nie grał w nim w roli gospodarza. Polska spotka się z Koreą w pierwszym meczu, kiedy jeszcze jej ambicje będą wielkie, a wszyscy - nawet sędziowie - będą patrzeć na nią szczególnie życzliwie. Trzeba mieć nadzieję, że Polska nie będzie zespołem, dzięki któremu Koreańczycy przełamią złą passę. Bez dwóch zdań stać na to drużynę Engela. Choć wypowiedź Pawła Kryszałowicza ("Korea? U nas w klubie gra Koreańczyk. Jeśli wszyscy są tacy jak on, możemy spać spokojnie") wydaje się przesadzona. Koreańczycy to zespół żywiołowy, dobry technicznie, który na poprzednich mundialach, choć nigdy nie wyszedł z grupy, potrafił zremisować z Hiszpanią (1990) lub z Belgią (1998).

Luis Figo musi bardzo nie lubić roli faworyta, bo gdy pytano go o to, kto jest najsilniejszy w grupie D, wskazał na Polskę. Nie powinniśmy jednak ufać skromności najlepszego piłkarza świata ubiegłego roku. To Portugalia była rewelacją Euro 2000 i ona w eliminacjach wybiła z głowy mundial Holendrom. Gdyby ktoś zapytał o największe indywidualności grupy D, trzeba by wymienić samych Portugalczyków. Takich jak Figo czy Rui Costa gdzie indziej nie ma. Sposób na Portugalię? Zepchnąć ją do obrony, bo bronić się nie potrafi. Tylko kto mógłby tego dokonać? Francja, Argentyna są przecież w innych grupach.

Amerykanie to zespół solidny, bez kompleksów, silny, odpowiedzialny. Trudno odmówić mu nawet błysku, bo przecież istotne role grają w nim piłkarze pochodzenia latynoskiego. Oczywiście jak Korea - do ogrania na pewno.

Grupa A (Francja, Senegal, Urugwaj, Dania)

Francja jest teoretycznie jeszcze mocniejsza niż wtedy, gdy zdobywała tytuł mistrzowski. Wtedy grała bez napastników, teraz ich ma. W losowaniu nie miała pecha, ale pojedynki grupowe nie będą dla niej spacerem. Z waleczną Danią nikomu nie gra się łatwo, choć akurat Francja wygrała z nią na ostatnim mundialu i Euro 2000. Z rozbiciem defensywy Urugwaju kłopoty będzie miał każdy. Gorzej, gdy Urugwajczycy muszą iść do ataku, ale do chwili straty gola to rywal bardzo trudny. Debiut Senegalu, który sukcesy zawdzięcza naukom pobieranym we Francji, nie powinien skończyć się bez punktów. Ale do awansu raczej ich zabraknie.

Grupa B (Hiszpania, Słowenia, Paragwaj, RPA)

Czy Hiszpania wypełni powołanie wielkiego przegranego? Jeśli tak, to chyba jednak tym razem nie w grupie. Będzie miała okazję zrewanżować się Paragwajczykom za remis sprzed czterech lat, który odebrał jej awans. I teraz powinno się udać, bo charyzmatyczny bramkarz Jose Luis Chilavert wróci do gry dopiero na trzeci mecz (zawieszony za oplucie Roberta Carlosa). Kiedy przed Euro 2000 Słoweńcy wyeliminowali Ukrainę, traktowaliśmy to jak przypadek. W tych eliminacjach pobili Jugosławię i Rumunię. To wystarczający powód, żeby przestać mówić o jej szansach z przymrużeniem oka.

Grupa C (Brazylia, Turcja, Chiny, Kostaryka)

Brazylia miała najlepsze losowanie z wszystkich faworytów. Chyba zły los wyczerpał się w eliminacjach, kiedy przegrała aż sześć razy? Daleko od konfliktów i kłótni w swoim kraju wielkie indywidualności "Canarinhos" powinny sprostać przeznaczeniu. A przeznaczeniem ich jest zwyciężać. Kostaryka była rewelacją Copa America i eliminacji w strefie Concacaf. Ale piłkarskim światem nie zatrzęsła. Teraz ma szansę, choć akcje Turków i Chińczyków, którzy będą grali jak u siebie (do Korei jedzie 100 tys. chińskich fanów), stoją jednak wyżej.

Grupa E (Niemcy, Arabia Saudyjska, Irlandia, Kamerun)

Paradoksalnie największą niewiadomą są tu rozstawieni za dawne zasługi Niemcy. To, z czego słynęli, czyli regularność, pękło jak mydlana bańka. Ale pogrążona w głębokim kryzysie niemiecka kadra potrafiła ograć Anglię na Wembley i Ukrainę w barażach 4:1. Przebłyski klasy więc pozostały. W światowej piłce wszyscy wiedzą, że Niemcy przestaną być groźni dopiero wtedy, gdy pożegnają się z turniejem. Irlandia i Kamerun to zespoły inne jak dzień i noc, ale podobnej klasy. Jedni i drudzy są kandydatami do miana czarnego konia mistrzostw. Ale być może dla jednych marzenia skończą się już w eliminacjach.



Grupa F (Argentyna, Nigeria, Anglia, Szwecja)

Na każdym turnieju jest grupa śmierci, więc tradycji stało się zadość. Za Argentyną i Anglią przemawia nie tylko tradycja. Mają najlepsze zespoły od wielu lat. Takich indywidualności jak Owen, Beckham, Gerard czy Scholes, który ma na odzyskanie formy pół roku, w angielskiej piłce dawno nie było. Dojrzeli, okrzepli i powinni być mocni. Tylko że ze Szwecją nie wygrywali już całe lata. Ostatnio w meczu towarzyskim u siebie mieli sprawić prezent swojemu szwedzkiemu trenerowi i skończyło się na 1:1. Ale choć Anglia ze Szwedami wygrywać nie potrafi, będzie jej łatwiej o punkty z Argentyną i Nigerią. To powinno zdecydować. Argentyna jest kandydatem na mistrza świata. I nawet po fatalnym losowaniu nic się w tym względzie nie zmieniło. Nigeria miała najgorsze eliminacje od lat. I mistrzostwa też chyba będzie miała najgorsze.

Grupa G (Włochy, Ekwador, Chorwacja, Meksyk)

Cztery zespoły z południa - dwa z Europy, dwa z Ameryki. Włosi i Chorwaci są faworytami. W ostatnich trzech mundialach ci pierwsi przegrali tylko raz - z Irlandią w 1994 roku. Za każdym razem odpadali po karnych. Chorwaci bazują na starych gwiazdach. Czy ci, którzy cztery lata temu zdobyli trzecie miejsce, mają jeszcze tyle motywacji. by walczyć? Na mundialu w USA Meksykanie potrafili wyjść z grupy z Włochami, Irlandią i Norwegią. Dla nich najłatwiejszy powinien być mecz z Ekwadorem, bo czołowi piłkarze tego kraju grają w ich lidze.

Grupa H (Japonia, Belgia, Rosja, Tunezja)

Teoretycznie najsłabsza. Nie ma w niej nawet jednego kandydata do tytułu. A jednak Japończycy grają ostatnio wspaniale. Rosja od wielu lat szamocze się w przeciętności. Czy piłkarze, dla których gra w kadrze była w ostatnich latach ważna głównie z powodów promocyjnych, zagrają wreszcie na tyle, na ile ich stać. Belgia dokonała cudu, awansując. Solidność, siła, ambicja to poważne atuty, ale niedobrze, że jedyne. Tunezja? Nawet w tej grupie nie powinna odegrać większej roli.