Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Przed meczem o Puchar Interkontynentalny: Boca Juniors - Bayern

Jak na europejskie warunki Boca Juniors to klub biedny. By przetrwać, regularnie wyprzedaje najlepszych graczy. Jednak to on broni trofeum w meczu ze zdziesiątkowanym Bayernem.
O Puchar Interkontynentalny, czyli nieoficjalny tytuł najlepszej drużyny klubowej świata, walczą od 40 lat zdobywcy Pucharu Europy i jego południowoamerykańskiego odpowiednika - Copa Libertadores. Niedawno przybyła mu co prawda konkurencja, czyli klubowe mistrzostwa świata, ale te, zanim zdążyły zapracować na swoją rangę, zostały zlikwidowane. Ich pierwszą edycję (2000) - rozgrywaną w Brazylii - reprezentujący Europę zawodnicy Manchesteru United i Realu Madryt potraktowali jak wakacje. Druga nie odbyła się z powodów finansowych, choć - jak zapewnia FIFA - nie jest to decyzja nieodwołalna.

50 proc. możliwości

Trofeum broni Boca Juniors. W przeciwieństwie do regularnie sięgającego po tytuły Bayernu, dla najsłynniejszego - obok River Plate - argentyńskiego klubu w latach 90. nastały ciężkie czasy. Wielokrotni mistrzowie kraju regularnie kończyli sezon w dolnych rejonach tabeli, zdarzały im się takie wpadki jak porażka 0:6 z Gimnasia La Plata na otwarcie przebudowanego stadionu La Bombonera. Pomóc klubowi próbował m.in. trener mistrzów świata z 1986 roku Carlos Bilardo, ale nawet wznowienie treningów przez 37-letniego wówczas Diego Maradonę (chciał zainspirować piłkarzy do wygrywania) wystarczyło tylko na utrzymanie się w lidze.

Nie pomógł trener, nie pomógł piłkarz wszech czasów, pomogły pieniądze. Klub uratował multimilioner Mauricio Macri, który oprócz zawodników ściągnął trenera Carlosa Bianchiego. To właśnie on prowadził Velez Sarsfield, gdy ten jako przedostatni południowoamerykański klub zdobywał przed siedmioma laty Puchar Interkontynentalny. Na sukcesy w nowym miejscu pracy nie czekał długo. Już w sezonie 1998/99 Boca wywalczyło podwójną koronę (w Argentynie są dwa rodzaje rozgrywek uważanych za mistrzostwa kraju), w ub.r. po raz trzeci w historii zdobyło Copa Libertadores, w tym - po raz czwarty.

W poprzednim Pucharze Interkontynentalnym Argentyńczycy wygrali 2:1 z Realem Madryt. Teraz do Tokio przyleciało tylko pięciu piłkarzy, którzy pokonali "Królewskich", wśród nich zabrakło m.in. strzelca obu goli - Martina Palermo (wyjechał do Hiszpanii) - na czele. Trener Bianchi (też ma odejść, ponoć ma ofertę z federacji Paragwaju) przyznaje, że przebudowana drużyna nie gra na miarę swoich możliwości. - Tamci zawodnicy zgrywali się ze sobą kilka lat - mówi. - Ci, których mam teraz, wykorzystują najwyżej 50 proc. swojego potencjału. Na szczęście ostatnio jesteśmy w superformie, a to trofeum znaczy dla nas znacznie więcej niż dla Bayernu.

Piłkarze Boca początek tego sezonu mieli koszmarny, ale forma przyszła, kiedy trzeba. W ostatnich dziewięciu kolejkach wygrywali siedmiokrotnie. W Tokio mogliby liczyć na wsparcie z trybun, gdyby nie to, że trener Bianchi zostawił w kraju japońskiego napastnika Naohiro Takaharę (nie doszedł do siebie po meczu reprezentacji z Włochami).

14 zdrowych

Za Bawarczykami przemawia niewiele. Czasu na aklimatyzację nie mieli, bo do Japonii przylecieli w poniedziałek (rywale już w środę). W Bundeslidze tracą punkty z kim popadnie (porażka z Werderem, remis z Nürnberg), choć na boisko wrócił lider Stefan Effenberg. Łaskę kibiców stracił błyskawicznie, w niedzielę go wygwizdali, a z Boca nie zagra, bo znów doznał lekkiej kontuzji. Podobnie zresztą jak jego ośmiu kolegów z podstawowej jedenastki. Plaga kontuzji i chorób osiągnęła takie rozmiary, że do Tokio poleciało tylko 14 piłkarzy.

Trener Ottmar Hitzfeld nie chce jednak słyszeć o taryfie ulgowej. - Jesteśmy tu, by napisać nowy rozdział historii Bayernu. I ma to być piękna karta - powiedział. - Lista nieobecnych nie ma znaczenia, dopóki mamy napastników, którzy strzelą gola, jeśli tylko poczują szansę.

- Nie wiem, jak traktują to trofeum inni w Europie. Dla mnie ma ogromny prestiż - wtóruje szkoleniowcowi bramkarz Oliver Kahn. - Jeśli je zdobędziemy, będziemy mogli mówić o sobie "najlepsi na świecie". 25 lat czekamy na ten moment.

Ameryka Południowa - Europa 21:18

Transmisja w ZDF we wtorek od godz. 10.05