Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Po-ligon Roberta Błońskiego: Lepiej? Nie znaczy dobrze

Od kilkunastu miesięcy trwa reforma w środowisku polskich sędziów. A poziom, jaki był, taki jest - najwyżej przeciętny.
Zdarzają się mecze, po których nikt nie ma pretensji do arbitra, ale średnio w każdej kolejce są dwa-trzy spotkania, po których najwięcej mówi się o sędziach. Co zrobił PZPN w ostatnich latach, by poprawić opinię o arbitrach?

Zmieniono szefa.

Mariana Środeckiego z Wrocławia (rządził za kadencji Mariana Dziurowicza) zastąpił Tadeusz Diakonowicz z Warszawy. Po paru miesiącach odszedł i on. I w tej chwili nie ma już Polskiego Kolegium Sędziów, autonomicznej komórki w Związku. Jest Kolegium Sędziów PZPN, nad którym pieczę sprawuje prezes Michał Listkiewicz. Szefem KS PZPN jest Jerzy Goś z Warszawy, a wiceprzewodniczącymi są: Wit Żelazko z Warszawy, Dobrosław Stec z Lublina, Jerzy Figas z Radomia i Alojzy Jarguz z Suwałk. Za Diakonowicza o wszystkim decydowało 11-osobowe kolegium. Zmniejszono je o połowę, by zarządzanie było bardziej operatywne. Sędziowie zachowali autonomię, ale tylko na szczeblach okręgowych. I i II ligą zajmuje się "centrala".

Zmniejszono liczbę arbitrów.

W tej chwili jest 20 sędziów w I lidze (było 25) i 35 w II lidze (w pewnym momencie było nawet 50). PZPN wyselekcjonował 25 asystentów. Są oni w gestii KS PZPN. Resztę asystentów proponują sędziowie główni. Co roku wymienia się czterech-pięciu arbitrów liniowych. Z I ligi spada dwóch sędziów. Tyle samo awansuje. W porównaniu z poprzednimi latami jest kilkunastu nowych młodych arbitrów. Niektórzy przekroczyli limit wieku, paru zdegradowano.

Płaci PZPN.

Kiedyś sędziom płaciły kluby. Pokrywały koszty hotelu i kolacji. Nowe władze PZPN to zmieniły. Arbitrom płaci związek przelewem. Za mecz w I lidze - 3 tys. zł brutto (asystent: 1,5 tys.). W II lidze - 2 tys. zł dla głównego, połowa tej kwoty dla asystenta. Za mecze w Pucharze Polski i Pucharze Ligi stawki są takie jak w lidze. Kiedy grają ze sobą drużyny z I i II ligi, sędzia dostaje stawkę z ekstraklasy. Przelewy są raz na miesiąc lub półtora. Z tych pieniędzy arbiter musi opłacić przejazd, hotel (jeśli potrzebuje) i posiłki.

Ze zmianą sposobu płacenia wprowadzono sędziom zakaz kontaktów z przedstawicielami klubów. - Niech rozmawiają po meczu, a nie przed - mówi Żelazko. Niewskazane są jakiekolwiek kontakty - nawet rozmowy telefoniczne - arbitra z przedstawicielami klubów.

Zmiany wśród kwalifikatorów.

Jeszcze więcej niż arbitrów wymieniono kwalifikatorów - 70 proc. jest nowych. Za ocenę meczu dostają 600 zł brutto. Sami też są oceniani. Piszą raporty, wystawiają oceny arbitrowi. Ich raporty są oceniane przez Kolegium Sędziów. Ocena wystawiana jest na podstawie porównania tego, co jest napisane, z tym, co działo się na boisku (analiza wideo). Bywało bowiem tak, że wydarzenia boiskowe nijak miały się do tego, co pisali obserwatorzy.

Kwalifikatorzy oceniają sędziów w skali 1-10. W rzeczywistości używa się ocen od 6 do 8. - Ocena mniejsza niż 6 oznacza sędziowanie skandaliczne i egzamin komisyjny. A dziewiątka to ideał, do którego należy dążyć - mówi Wit Żelazko. Może należy zmienić skalę ocen? Np. od 1 do 5. Pytany o to Żelazko mówi: - Może. Ale system wystawiania oceny jest tak skomplikowany, że w gazecie nie starczyłoby miejsca na wytłumaczenie wszystkich niuansów.

Wyznaczanie sędziów.

Nowi prezesi Michał Listkiewicz i Zbigniew Boniek zdecydowali na początku, że przed każdą kolejką będzie się losować arbitrów. Trwało to parę miesięcy, ale się nie sprawdziło. Od kilkunastu miesięcy sędziów na mecze wyznacza Leszek Saks z Departamentu ds. Rozgrywek PZPN. Odebrano ten "przywilej" sędziom, by - jak mówi Żelazko - nie było żadnych pomówień o układy. W tej chwili o tym, kto i gdzie sędziuje, decyduje Saks. Tylko on wie i on przekazuje informacje arbitrom.

Co dały te zmiany?

Niewiele. Poziom sędziowania nie poprawił się znacząco. - Jest lepiej, niż było, nie znaczy to jednak, że jest dobrze - kwituje Żelazko.

Cytat kolejki

"Polscy sędziowie zachowują się jak niedźwiedzie przed zimowym snem" - trener Widzewa Dariusz Wdowczyk po meczu z RKS Radomsko.

Nowych jak na lekarstwo

Przerwa w rozgrywkach nie trwała długo. Ale przed rozpoczęciem walki - dla jednych o mistrzostwo, dla innych o utrzymanie - kilka klubów skorzystało z niej i zatrudniło nowych zawodników.

Najbardziej znaczące transfery:

Tomasz Moskała (GKS) i Łukasz Gorszkow (KSZO) - do Dyskobolii; Marcin Morawski - powrót do Widzewa; Jerzy Podbrożny (Pogoń) - do Amiki; Piotr Tyszkiewicz (Lech Poznań) - Stomil. Najlepsze kluby będą kupować zimą.

Syn marnotrawny

Półroczna przerwa w grze niespowodowana kontuzją niewiele zmienia w przypadku polskich piłkarzy. Zbigniewowi Grzybowskiemu wystarczyły treningi w II-ligowych niemieckich klubach Hannower 96 i Waldhoff Manheim, by po powrocie do Polski być najlepszym zawodnikiem meczu Dyskobolia - Zagłębie. Grzybowskiemu skończył się latem kontrakt z klubem z Lubina. Liczył na to, że zgodnie z prawem Bosmana, które miało obowiązywać u nas od września, będzie mógł odejść za darmo. Przeliczył się, odrzucając nawet ofertę Wisły, która proponowała mu 100 tys. dol. za rok gry. Tułał się po Niemczech, Francji, a kiedy nie znalazł się nikt, kto zapłaciłby za niego 1,2 mln marek, wrócił do Zagłębia. Drugi identyczny "przypadek" z Zagłębia Dariusz Żuraw miał więcej szczęścia. Hannower odkupił go za pół miliona marek.

Wodzisław zdobyty

Nie będziemy mistrzem Polski - powiedział po rundzie wiosennej Ryszard Wieczorek, trener Odry, najlepszej drużyny pierwszej części rozgrywek. Jego zespół zaczął realizację tego planu - od porażki 0:3 u siebie z Wisłą. Kilka tygodni temu Odra pokonała u siebie Wisłę 1:0. Ale za tamtą wygraną dostała 1,5 pkt. (PZPN podzielił po rundzie dorobek zespołów na pół), a kiedy stawka była podwójna - triumfowała Wisła. W pierwszej rundzie Odra na swoim boisku nie straciła nawet punktu.

Fakty kolejki

Grupa mistrzowska

W czterech meczach strzelono osiem goli (dwie bramki na spotkanie). Sędziowie pokazali 14 żółtych i jedną czerwoną kartkę. Na stadiony przyszło 16,5 tys. kibiców (średnio 4,125 na mecz). Największa frekwencja - Wodzisław (6 tys.), najmniejsza - Szczecin (1,5). A jeszcze kilka miesięcy temu mecze Pogoni oglądało na stadionie więcej ludzi niż siedem pozostałych meczów ligowych w całej kolejce....

Grupa spadkowa

W czterech meczach strzelono 11 goli (średnia 2,75 bramki na spotkanie). Sędziowie pokazali 19 żółtych i dwie czerwone kartki. Na trybuny przyszło 12 tys. kibiców (średnio 3 tys. na mecz). Największa frekwencja - Łódź (4 tys.), najmniejsza - Grodzisk Wlkp. (2 tys.).