Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Ostatnie treningi Polaków i Ukraińców na Stadionie Śląskim

Reprezentacje Polski i Ukrainy odbyły w piątek jedyne treningi na Stadionie Śląskim przed sobotnim meczem. W sparingu Polaków dwa gole strzelił Olisadebe.
Najpierw ćwiczyli Ukraińcy. Kibice, których zgromadziła się pod stadionem blisko setka byli bardzo zmartwieni gdy dowiedzieli się, że nie zostaną wpuszczeni na trybuny.

- Zaatakujemy ich jak będą wsiadać do autobusu - przekonywał piegowaty nastolatek. "Atak łowców autografów" skupił się głównie na Andrieju Szewczence. W tym czasie jego koledzy cierpliwe czekali w autokarze.

Zajęcia Polaków trwały 75 minut. Trening zakończyła wewnętrzna gierka, w której dwie bramki strzelił Emmanuel Olisadebe.

- Przyznaje, że na początku występy w reprezentacji były dla mnie dużym stresem. Teraz cieszę się nimi, są dla mnie wszystkim. A dodatkowo czuję olbrzymią satysfakcję, że przyczyniłem się do awansu naszej drużyny do mistrzostw świata - powiedział Oli.

Trenera Engela najbardziej cieszyło, że wszyscy piłkarze są zdrowi.

- Ktoś może powiedzieć, że to nie będzie ważny mecz, że awans mamy już zapewniony. Ale to nie prawda! Bardzo nam zależy by wygrywać z kim tylko się da. Grać swoje - przekonywał Tomasz Kłos.

Piłkarze dobrze pamiętają, że w sobotę 49 lat kończy trener Engel i obiecują prezenty. - Na pewno będzie ich kilka, ale najważniejszy to trzy punkty - przekonywał Jerzy Dudek.

Po treningu najbardziej rozbiegane oczy miał Piotr Świerczewski, który koniecznie chciał się spotkać z operatorem dźwięku na chorzowskim obiekcie. - Mam ze sobą płytę Klaudiusza Sevkowicza. Bardzo mi zależy, żeby jutro zagrała - uśmiechał się rozgrywający reprezentacji.

Choć nikt nie chciał tego oficjalnie potwierdzić Stadion Śląski nie będzie pełny. W piątek do wieczora udało się sprzedać niewiele ponad 20 tysięcy wejściówek. W sobotę od 9 rano bilety będzie jeszcze można kupić w stadionowych kasach.

Przed pierwszym gwizdkiem obie reprezentacje wysłuchają hymnów odśpiewanych przez śpiewaków operowych, Marka Torzewskiego, który na tę okazję specjalnie przyjechał z Belgii i ukraińskiego artysty Aleksandra Ponomariowa. W czasie meczu będzie też przygrywać orkiestra dęta z Koszęcina pod batutą Bartłomieja Piety. Niestety nie będzie planowych sztucznych ogni. Zadecydowały koszty i względy bezpieczeństwa. Zastąpią je wybuchy z armatek hukowych.