Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Przed środowymi meczami Ligi Mistrzów

W środę start w Champions League zaczynają Manchester, Bayern i Barcelona.
Manchester United, druga drużyna na liście bukmacherów do końcowego triumfu (po Realu Madryt), zmierzy się w Atenach z Olympiakosem Pireus. W spotkaniu tym na ławce rezerwowych usiądą dwaj wspaniali napastnicy Dwight Yorke i Andy Cole, choć to oni właśnie byli najlepszymi zawodnikami w wygranym 4:1 ostatnim meczu Premier League z Everton.

Menedżer Alex Ferguson zapowiedział jednak, że przeciwko Grekom stawia na Holendra Ruuda van Nistelrooya i Anglika Paula Scholesa.

- Andy i Dwight w ostatnim spotkaniu naprawdę ostro pracowali. To pozwoliło mi myśleć o nich jako o wciąż bardzo dobrych piłkarzach. Ale w meczach w europejskich pucharów postanowiłem używać innego systemu: z van Nistelrooyem z przodu i Scholesem za nim. W spotkaniach towarzyskich to się sprawdzało - mieliśmy w tych meczach pełną kontrolę, więcej, trzymaliśmy piłkę w pomocy. A w Europie to jest właśnie kluczem do sukcesów - wyjaśnia Szkot.

- Tym razem będzie inaczej niż w ubiegłym roku. Wtedy w meczach wyjazdowych Ligi Mistrzów graliśmy bardzo naiwnie. Zbyt wiele atakowaliśmy, odsłanialiśmy się. Pomoc za bardzo angażowała się w atak, zamiast wspomagać obrońców. Zbyt wiele goli traciliśmy z kontry - dodaje sir Alex.

Dla nowych zawodników MU - van Nistelrooya, Francuza Laurenta Blanca i Argentyńczyka Juana Sebastiana Verona będzie to debiut w pucharach w barwach "Czerwonych Diabłów". Najbardziej zmotywowany jest jednak najdłużej grający na Old Trafford ze wszystkich Walijczyk Ryan Giggs. Powiedział on, że chce zmazać z siebie plamę za czerwoną kartkę w meczu reprezentacji z Norwegią, którą dostał za ostry faul w ostatnich minutach meczu.

- Wolelibyśmy jakiegoś łatwiejszego przeciwnika na początek rozgrywek - przyznał Giggs. - Wprawdzie wszyscy byliśmy zadowoleni z losowania, ale wyjazd do Grecji jest dla nas w tym momencie naprawdę męczący. Po pierwsze, większość z nas wróciła z meczów kadry, po drugie, każdy wie, że greccy fani są dodatkowym przeciwnikiem. Na pewno nie będzie więc łatwo - przyznał Walijczyk. Ponieważ sezon dopiero się zaczął, nikt w MU nie jest jeszcze kontuzjowany.

Trener Olympiakosu 41-letni Lemonis twierdzi tymczasem, że choć niezwykle szanuje rywala, nie boi się go, bo zna jego słabe strony.

- Postaramy się je wykorzystać, a jeśli się nam to uda, będziemy na ustach całej Europy - powiedział.

W ataku Pireusu zagrają wypożyczony z Barcelony Brazylijczyk Giovanni i Grek Alekos Alexandris. Zabraknie niezwykle uzdolnionego Liberyjczyka Zizi Robertsa, który doznał kontuzji ścięgna Achillesa oraz Lambrosa Houtosa, który nie zagra do końca sezonu. Wystąpią za to Christian Karembeu i były kapitan Boca Juniors Jorge Bermudez.

Grecy oceniają, że na Stadionie Olimpijskim w Atenach padnie rekord frekwencji. Dotychczasowy wynosi 73 537 - tyle osób obejrzało pojedynek Olympiakosu z Benfiką Lizbona w 1983 roku.

Bez Rivaldo

W spotkaniu FC Barcelona - Olympique Lyon, które Jacek Bąk najprawdopodobniej przesiedzi na ławce rezerwowych, Katalończycy będą musieli udowodnić, że potrafią sobie radzić bez Brazylijczyka Rivaldo.

Doznał on kontuzji kolana w spotkaniu eliminacji MŚ z Argentyną i będzie pauzował trzy tygodnie. W pierwszym spotkaniu bez Brazylijczyka Barcelona rozczarowała, remisując w lidze ze słabym Rayo Vallecano 1:1.

- Musimy pokazać wszystkim, że i bez tak znakomitego zawodnika nadal jesteśmy drużyną - mówi pozyskany niedawno Argentyńczyk Javier Saviola. - Z Rayo coś nie zaskoczyło, nie byliśmy sobą. Teraz to jednak mecz w Lidze Mistrzów i w dodatku na Camp Nou. Każdy inny wynik niż wygrana będzie rozczarowaniem.

To właśnie Rivaldo kataloński klub zawdzięcza, że w ogóle gra w Lidze Mistrzów. Najpierw jego hat trick dał "Barcy" wygraną z Valencią 3:2 i czwarte miejsce w tabeli na koniec sezonu uprawniające do gry w eliminacjach Champions League. Później jego kolejny hat trick dał Katalończykom wygraną z Wisłą Kraków i awans.

Teraz oczy wszystkich kibiców "Barcy" będą zwrócone na pozyskanego w lecie za 26 mln dolarów 19-letniego Saviolę. - Nie miałem dobrego meczu z Rayo, ale podobnie reszta chłopaków - mówi były napastnik River Plate. - Mogę jednak zagwarantować, że z Lyonem zagram najlepiej, jak umiem. Oby tylko wreszcie choć troszeczkę dopisało mi szczęście.

Plaga kontuzji

Broniący trofeum Bayern Monachium zmierzy się z byłym klubem Jerzego Dudka - Feyenoordem Rotterdam. - Bronić tytułu to coś więcej, niż po prostu grać w Lidze Mistrzów. Musimy zacząć od zwycięstwa - mówi trener Bawarczyków Ottmar Hitzfeld. Utytułowany szkoleniowiec, który poprowadził do triumfu w Champions League nie tylko Bayern, ale i Borussię Dortmund, ma jednak w drużynie plagę kontuzji. Właśnie stracił szwajcarskiego pomocnika Ciriaco Sforzę, któremu odnowiła się kontuzja ścięgna Achillesa.

Miał on zastąpić kontuzjowanego kapitana Stefana Effenberga. Do gry nie nadają się też reprezentanci Niemiec Mehmet Scholl i Jens Jeremies.

W tej sytuacji rozgrywanie wezmą na siebie Thorsten Fink i Owen Hargreaves.

- To jest jakiś problem, ale w mojej drużynie drzemie wiele sił - odpowiada Hitzfeld. - Nie najlepiej zaczęliśmy sezon, ale po sobotniej wygranej w Bundeslidze z liderem Borussią Dortmund pokazaliśmy, że za wcześnie nas skreślono - stwierdził pomocnik Niko Kovac.

Środowe mecze Ligi Mistrzów

Grupa E:

Celtic Glasgow - Rosenborg Trondheim, FC Porto - Juventus Turyn.

Grupa F:

Bayer Leverkusen - Fenerbahce Stambuł, FC Barcelona - Olympique Lyon.

Grupa G:

Lille - Deportivo La Coruna, Olympiakos Pireus - Manchester United.

Grupa H:

Sparta Praga - Spartak Moskwa, Feyenoord Rotterdam - Bayern Monachium.

Wszystkie mecze o 20.45.