Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Przed meczem z Norwegią - Kałużny trenował tylko rano

Radosław Kałużny rano ćwiczył indywidualnie, po południu w ogóle. Kontuzjowany Piotr Świerczewski tylko biegał, ale jego występ jest niepewny. W poniedziałek rozpoczęło się zgrupowanie kadrowiczów przed meczami z Norwegią (1 września w Chorzowie) i Białorusią (5 września w Mińsku)
- Są poobijani jak gruszki. Na razie nikt nie został wyeliminowany z gry, ale nie znaczy to, że na zgrupowaniu będę pił sobie oranżadę - mówił doktor Stanisław Machowski. Lekarz reprezentacji i Legii był w dobrym humorze. W niedzielę warszawski klub wygrał w Olsztynie 6:1. - Piłkarze Legii żartowali, że to efekt sosów, jakie na nich testowałem przed zgrupowaniem reprezentacji - śmiał się Machowski.

Sen z powiek spędza wszystkim kontuzja Piotra Świerczewskiego. - Ma przeprost kolana - opowiada Machowski. - Wszystko zaczęło się przed meczem z Islandią dwa tygodnie temu. Oglądałem jego kolano. Była opuchlizna, naciągnięte więzadła, naderwany mięsień brzuchaty łydki, ale na szczęście nie pękła torebka stawowa. Nie było wysięku. Przy tego rodzaju urazach najważniejsze jest nieobciążanie nogi. Dobrze, że Piotrek nie grał w dwóch ostatnich meczach. Chodził na fizykoterapię, krioterapię. Mam nadzieję, że teraz będzie mógł szybko wznowić treningi. Jeśli nie, to fizycznie nie będzie gotowy do gry. Przy takich kontuzjach przerwa trwa kilka tygodni. Trzy tygodnie od urazu Piotra miną w sobotę.

- Taki uraz leczy się sześć tygodni - powiedział Świerczewski, który przez całe popołudniowe zajęcia biegał. - Lekarze i masażyści robią, co mogą, ale czy zdążą skrócić rehabilitację aż o trzy tygodnie. Ja na razie nie mogę wyprostować kolana. Na zastrzyk raczej się nie zdecyduję. To ważny mecz, ale teraz nie ma już nieistotnych spotkań. Po co ryzykować przerwę trwającą kilka miesięcy?

Oprócz Świerczewskiego najwięcej kłopotów ma Kałużny. Piłkarz Energie Cottbus nie grał w sobotnim meczu Pucharu Niemiec. Nie trenował niemal tydzień. Ma kłopoty z mięśniem przywodzicielem. Rano trenował indywidualnie. Biegał wokół boiska, a potem, gdy koledzy mieli zajęcia z piłkami, truchtał po boisku. Po południu stał za bramką i przyglądał się zajęciom kolegów. - Wszystko zaczęło się przed meczem z Islandią, potem w Bundeslidze jeszcze mu "poprawili" i są kłopoty - mówi doktor Machowski. - Ale jestem optymistą. Radek dojdzie do siebie.

A pozostali? Trenowali normalnie. Żaden z zawodników nie dawał po sobie poznać, że coś go boli. Emmanuel Olisadebe ćwiczył z kamienną twarzą. Po urazie stawu skokowego nie było śladu. - Czuję się dobrze - powiedział Emsi. - Piłkarze często nie chcą, by mówić o kontuzjach - mówi doktor. - Jeden z nich ma krwiaka na pół stopy, ale nie ma co panikować, do soboty wszystko będzie OK.

Rano, w pewnym momencie do Machowskiego podbiegł Paweł Kryszałowicz. Ma problemy ze szwami na rozciętym kolanie. - W pierwszym momencie przestraszyłem się - opowiada zawodnik Eintrachtu Frankfurt, który we własnym domu poślizgnął się, upadł i rozbił nogę. - Na szczęście wszystko się goi i nie boli.

Kryszałowicz jest pewniakiem do gry w podstawowym składzie w Chorzowie. Szczególnie, że nie ma kontuzjowanego Andrzeja Juskowiaka. - Powiem tak: z Norwegią będziemy walczyć jak nigdy. Po tym meczu chcemy mieć wszystko z głowy. Nie ma co czekać do ostatniej chwili - mówi Kryszałowicz.

Z markotną miną ćwiczył Jacek Bąk. Środkowy obrońca chce odejść z Olympique Lyon. - Trener nie zmienia składu z początku sezonu - opowiada. - Nie wystawia mnie, choć kiedy zagrałem, to strzeliłem gola i dostałem w gazetach najwyższe noty z obrońców. A potem znów wróciłem na rezerwę. Chcę odejść, ale problemem jest cena. Mam jeszcze trzyletni kontrakt i Lyon żąda 7 mln dol. Prezes powtarza, że przydam się drużynie, jak będziemy grać w Lidze Mistrzów i mecze będą co trzy dni. Wiem, że ostatnio była oferta za 3 mln dol., ale Lyon jej nie zaakceptował. W tej chwili mam propozycję z Anglii.

- Z Manchesteru United, który sprzedał właśnie Jaapa Stama? - pytam. - Bez przesady - śmieje się Bąk. - Z Sunderlandu.



29-letni Bąk nie zagra w Chorzowie. To kara za czerwoną kartkę w meczu z Armenią w Erewanie. - Nawet nie wiem, jaka jest decyzja FIFA w tej sprawie. Żal mi strasznie, ale co robić. Na tym meczu świat się nie kończy, choć może to być kluczowe spotkanie eliminacji - mówi Bąk.

Na porannym treningu oprócz Świerczewskiego brakowało Marka Koźmińskiego, Jerzego Dudka, Tomasza Rząsy, Jacka Krzynówka i Radosława Gilewicza. Po południu kadra trenowała w Piasecznie niemal w komplecie. Nie było tylko Krzynówka (przyleciał do Warszawy późnym popołudniem), Gilewicza, który w poniedziałek wieczorem odbierał nagrodę dla najlepszego piłkarza Austrii poprzedniego sezonu i do Polski przyleciał we wtorek rano oraz Hajty. - Doktor nie mówił, co się dzieje? To znaczy, że nic poważnego - powiedział kierownik reprezentacji Tomasz Koter.