Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Liga hiszpańska. 1. kolejka: Valencia - Real 1:0

Piłkarze Valencii pokonali 1:0 wielkiego faworyta, broniący tytułu Real Madryt, który kończył mecz osłabiony. Luisowi Figo nic nie wychodziło, więc często faulował i sędzia wyrzucił go z boiska.
W sparingach wart ponad 150 mln dol. tercet Zidane - Figo - Raul zawodził na całej linii. Pojedynek z Valencią miał udowodnić, że wybitni piłkarze mobilizują się dopiero na mecze o stawkę. I rzeczywiście, gwiazdorzy "Królewskich" wyglądali na zmobilizowanych. Tyle, że z formą było znacznie gorzej i frustrację wywołaną kolejnymi nieudanymi akcjami na stadionie Mestalla goście rozładowywali faulami. A powodów do zdenerwowania mieli aż nadto, bo Zidane nie mógł przypuszczać, że już w pierwszym meczu tyle krwi napsuje mu mało znany poza Hiszpanią David Albelda (grał co prawda w finale LM, ale w sezonie często siedział na ławce rezerwowych), a Figo - że nie poradzi sobie z Curro Torresem, który wiosną występował w drugiej lidze. Portugalczyk zresztą w ostatnich sekundach dostał drugą żółtą kartkę (za niepotrzebny faul na Albeldzie) i wiadomo już, że wspólnie z Francuzem nie oczaruje kibiców także w następnej kolejce, bo będzie pauzował.

Po drugiej stronie boiska prawy obrońca Realu Michel Salgado zupełnie nie radził sobie z najlepszym tego wieczoru, niespełna 20-letnim Vicente, którego rajdy po skrzydle raz po raz powodowały drżenie łydek bramkarza Ikera Casillasa. W drugiej połowie zirytowany trener Vicente del Bosque wpuścił Kameruńczyka Geremiego, ale i on nie potrafił powstrzymać lewoskrzydłowego reprezentacji Hiszpanii. Gol dla Valencii to właśnie zasługa Vicente - po jego strzale, sparowanym przez Casillasa, do piłki dopadł Miguel Angel Angulo i przerzucił ją nad golkiperem "Królewskich".

Mimo że obie drużyny grały ostro (zawodnicy Realu popełnili 17 fauli, a Valencii - 34), to brutalnych fauli nie było. Piłkarze powstrzymywali akcje przeciwników wszelkimi sposobami, ale nie polowali na ich nogi. Sędzia pokazał dziewięć żółtych kartek. Dostał ją nawet Vicente del Bosque. Trener "Królewskich", zwykle obserwujący mecz z kamienną twarzą, tym razem szalał przy linii bocznej od pierwszych minut i arbiter musiał go uspokajać już po kwadransie walki.

Piłkarze Valencii mogą przeżywać déja vu. Przed rokiem, po odejściu kilku kluczowych graczy (m.in. Claudio Lopeza, Gerarda i Farinosa), fachowcy ich przekreślili, twierdząc, że nie są w stanie powtórzyć osiągnięcia z poprzedniego sezonu, kiedy dotarli do finału Ligi Mistrzów. Zespół trenera Hectora Cupera znów jednak walczył o najcenniejsze europejskie trofeum i decydujący mecz przegrał dopiero po rzutach karnych (z Bayernem). Teraz Valencię opuścił największy gwiazdor Gaizka Mendieta i twórca jej potęgi - argentyński szkoleniowiec. I co? W pojedynku z Realem gospodarze grali nie gorzej niż wiosną (na pewno efektowniej), mimo że kontuzje leczy pięciu zawodników, z Kilym Gonzalezem i Jocelynem Anglomą na czele. A gdyby pod bramką więcej zimnej krwi i precyzji zachowali Vicente i Aimar, zwycięstwo byłoby bardziej okazałe.

Trudno się dziwić, że wiceprezydent klubu Jesus Barrachina Luna uważa, że konieczność występów w Pucharze UEFA to zadanie znacznie poniżej aspiracji i możliwości jego piłkarzy. - Dopiero teraz uświadomiłem sobie, jak nisko upadliśmy. - Nigdy nie słyszałem nazwy tego klubu - mówił po piątkowym losowaniu (Valencia zagra w I rundzie z rosyjskim Czernomorcem). Jego przekonanie o klasie zespołu, rok w rok tracącego najlepszych piłkarzy, jest uzasadnione. Poprzedni sezon również rozpoczął się od pojedynku Realu z Valencią. "Królewscy" wygrali i dziewięć miesięcy później świętowali tytuł mistrzowski. Jeśli piłkarze Rafaela Beniteza (wiosną wprowadził Tenerife do Primera Division) długo utrzymają formę z soboty, mają spore szanse, by to osiągnięcie powtórzyć.

Wyniki sobotniego meczu pierwszej kolejki:

Valencia - Real Madryt 1:0 (1:0): Angulo (8.);

Osasuna - Celta Vigo 0:3 (0:1): Catanha (32.), Sergio (56.), Jesuli (73.);

Real Sociedad - Athletic Bilbao 1:3 (1:1): Chochłow (19.) -- Urzaiz (16., 82.), Tiko (75.);

Tenerife - Alaves 0:2 (0:1): Navarro (40.), Astudillo (83.);

Deportivo La Coruna - Valladolid 4:0 (1:0): Victor (45.), Valeron (61.), Makaay (69.), Tristan (69.);

Mallorca - Las Palmas 0:3 (0:1): Pablo Lago (41.), Jorge (47.), Carmelo (83.);

Espanyol Barcelona - Real Saragossa 2:1 (1:1): De Lucas (4.), Lopo (58.) - Jamelli (32.);

Sevilla - Barcelona 1:2 (0:1): Olivera (49., karny) - Kluivert (40.), Luis Enrique (90.);

Malaga - Betis Sewilla 3:2 (1:1): Dario Silva (36., 60.), Zarate (67.) - Casas (19., 49.);

Rayo Vallecano - Villareal 1:2 (1:2): Arteaga (42.) - Jorge Lopez (17.), Craioveanu (39.).