Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Mirosław Trzeciak: Legia musi być cierpliwa

Legia przegrała 0:1 z Szachtarem zasłużenie po niezasłużonym karnym - mówi ?Gazecie? Mirosław Trzeciak, który mecz trzeciej rundy eliminacji Ligi Mistrzów za pośrednictwem telewizji oglądał w Hiszpanii
Były reprezentant Polski, trenuje drużyny młodzieżowe w Hiszpanii. Pierwszy mecz Legii z Szachtarem o awans do Ligi Mistrzów oglądał w telewizji.

Maciej Weber: Dlaczego Legia przegrała?

Mirosław Trzeciak: - Najprościej można powiedzieć, że przez sędziego. Gracz gospodarzy jeszcze przed linią "szesnastki" rzucił się przez nogę Dicksona Choto. Powinien dostać żółtą kartkę. Nie dostał. Dziwne. Ale oczywiście nie mam wątpliwości, że to gospodarze byli lepsi.

Legia w tym składzie chyba nie jest w stanie podbić Europy?

- Chcąc realnie walczyć o dobre wyniki już nie w eliminacjach, ale w Lidze Mistrzów, warszawski klub powinien z bramkarzem Łukaszem Fabiańskim oraz Dicksonem Choto podpisać co najmniej pięcioletnie kontrakty. Byłby to czytelny sygnał, że Legia chce liczyć się w Europie. Pozostałych graczy spokojnie można zastąpić. Chociaż nie przekreślałbym od razu wszystkich warszawskich Brazylijczyków. W takich meczach jak ten w Doniecku, gdy trzeba głównie się bronić, taktyka nie jest najbardziej przyjazna dla piłkarzy z tego kraju. W rewanżu, gdy Legia postara się atakować, powinno im się grać lepiej.

Czy w ogóle jest szansa, by po dziesięciu latach mistrz Polski jednak wystąpił w elicie europejskich klubów?

- Szachtar to trochę dziwna drużyna. Szybko zdobywa teren, ale potem brakuje, jak ja to nazywam, iluminacji. Lepsza w ataku niż w obronie. Ale mająca nietypowych napastników - Brandao i Aghahowa, którzy bardzo dużo biegają, schodzą na boki. I nic dziwnego, że tak wiele biegając, gospodarze w końcówce stracili siły. Trochę tak grał także w środę Piotr Włodarczyk. Dużo biegał z piłką, ale i bez piłki. A jak był potrzebny pod bramką, to go tam nie było.

Jak Legia mogłaby wyeliminować Szachtar?

- Cierpliwością. Wymiana ciosów nie wchodzi w rachubę. To byłoby samobójstwo. Zauważyłem, że piłkarze Szachtara boją się walki powietrznej. Tylu krótkich rzutów rożnych podczas meczu na własnym boisku chyba jeszcze nie widziałem. W tym jest szansa Legii. W środę dośrodkowania Edsona nie były dobre, ale trzeba próbować.

Szachtar ma przewagę bramki, więc w rewanżu zapewne nastawi się na kontry.

- I to nie jest dla Legii dobra wiadomość. Szachtar to, niestety, drużyna stworzona do kontrataku. W rewanżu bliżej obrony będzie grał defensywny pomocnik Tymoszczuk, dzięki czemu w tyłach poczują się pewniej. W Doniecku bardzo często chodził do przodu i choć stwarzał zagrożenie, to zwłaszcza w drugiej połowie brakowało go w tyłach. W Warszawie będzie inaczej. Ich słabszy punkt to Mariusz Lewandowski. To chyba nie jest piłkarz pokroju reprezentacyjnego.

Dla Gazety, Mariusz Lewandowski, obrońca Szachtara:

Przez cały mecz mieliśmy przewagę i - co najważniejsze - nie straciliśmy bramki. Szkoda, że strzeliliśmy tylko jednego gola, ale patrząc na to, co wyczyniał Łukasz Fabiański, nie mamy do siebie pretensji. W dodatku szczęście było po jego stronie - trafialiśmy przecież w słupek i poprzeczkę. Widziałem wszystkie mecze Legii w tym sezonie i uważam, że w środę zagrała o niebo lepiej niż w poprzednich spotkaniach. Pamiętajmy jednak, że z Cracovią czy Hafnarfjordur piłkarzy Dariusza Wdowczyka nikt nie zmuszał do obrony. W środę natomiast musieli nie tylko atakować, ale i bronić. Karny? Nie zwykłem komentować decyzji sędziów, ale widziałem, że faul był przed polem karnym. Sędzia się pomylił, takie rzeczy się zdarzają. Z drugiej strony po strzale Matuzalema piłka trafiła w rękę jednego z legionistów i wtedy "jedenastki" nie było.

not. misza