Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Boniek: Listkiewicz zakładnikiem działaczy

Związki okręgowe, wojewódzkie, komisje - wszystko to jest do zlikwidowania. Michał Listkiewicz doskonale o tym wie, ale nic nie zrobi, bo go regionalni działacze go wyrzucą. Dlatego konieczna jest ingerencja polityków - mówi Zbigniew Boniek.
Jarosław Bińczyk: Premier Marcinkiewicz straszy PZPN, by coś zrobił z polską piłką, bo jeśli nie zajdą zmiany, rząd ma interweniować. Działacze piłkarscy straszą, że gdy rząd będzie się wtrącać, PZPN zostanie zawieszony przez FIFA.

Zbigniew Boniek, były wiceprezes PZPN: Wiem o tym. U nas uważa się, że w FIFA czy UEFA pracują ludzie, którzy nic nie słyszą i nic nie widzą. Jeśli na przykład pan X zostanie komisarzem, który będzie miał za zadanie zreorganizować strukturę PZPN i doprowadzić do nowych wyborów, to nikt nam nic nie zrobi. Trzeba tylko dzień po nominacji polecieć do siedziby FIFA i UEFA i wytłumaczyć, że robimy to, by w Polsce było lepiej. I obie organizacje powiedzą, że też są za tym.

My zaś tłumaczymy się tak śmiesznie i nieporadnie, że to uwłacza inteligencji naszych kibiców. Boimy się, że nas wykluczą. Z czego? Pół miesiąca temu we Włoszech wybuchł skandal, wyznaczono komisarza. Reprezentacja gra w mistrzostwach świata, zaś klubów nikt nie wyrzucił z europejskich pucharów. A przecież prezydent federacji, którego zmuszono do rezygnacji, był szefem jednego z komitetów UEFA.

Kolejny argument przeciwników drastycznych zmian, to strata szansy na organizację mistrzostw Europy...

- A Włosi stracili szanse? Cały czas są najpoważniejszymi kandydatami. Gdy politycy uważają, że coś trzeba zrobić w polskim futbolu, to nie ma to żadnego znaczenia przy przyznawaniu organizacji mistrzostw. Jeśli pokażemy całej Europie, że chcemy mieć lepszą piłkę, to może nam tylko pomóc.

W Polsce słyszałem, że skandal piłkarski zmniejszył szanse Włochów.

- A we Włoszech mówi się o tym, że w Polsce na oficjalną konferencję w czasie mistrzostw świata można wysłać kucharza i moich przyjaciół aktorów i piosenkarzy. Paweł Janas dziwił się, że wszyscy go krytykują, a przecież Smolarek, Jeleń i Boruc grali znakomicie. Sam się oskarża, bo gdybyśmy dobrze zagrali z Ekwadorem, to Jeleń nie wszedłby na boisko, a poza tym nie strzelił żadnej bramki. Smolarek rzuca się oczy, ale nie przypominam sobie, by zrobił jedną porządną akcję, a Boruc oprócz dobrego meczu z Niemcami wpuścił fatalnego gola z Kostaryką.

Cztery lata temu był Pan wiceprezesem PZPN. Wie Pan, co trzeba zmienić, żeby było lepiej?

- Wszyscy wiedzą, ale polska piłka sama się nie zmieni. Bo ludzie nie będą działali przeciwko swoim interesom, nie zrezygnują ze stanowisk. Problemem nie jest to, że prezesem jest Listkiewicz, ale to, czy może sprawnie zarządzać. Dziś jest w rękach innych działaczy. Jeśli będzie chciał zrobić coś przeciwko nim, to następnego dnia oni go zmienią. Struktura PZPN jest anachroniczna, przypomina lata 60. i 70. Związki okręgowe, wojewódzkie, komisje - wszystko to jest do zlikwidowania. Żeby był dobry system szkolenia, trzeba zmienić cały ten system, który nic nie daje, a dużo kosztuje. Oczywiście usłyszę od razu: kto będzie organizować rozgrywki na niższych szczeblach? Odpowiem: PZPN powinien mieć swoje delegatury w każdym województwie, a ich dyrektorzy - czteroletnie kontrakty i kilku ludzi do pomocy. Wtedy prezes nie będzie musiał starać się, by robić wszystkim przyjemność w obawie, czy znów zostanie wybrany na prezesa. Michał Listkiewicz o tym doskonale wie, ale nic nie zrobi, bo go wyrzucą.

We Włoszech zmiany wymusiła afera? W Polsce nawet korupcja wśród sędziów niewiele zmieniła.

- Włosi nigdy nie wstydzili się swoich problemów. Poza tym tutaj cała sprawa dotyczy wpływów silnych klubów na sędziów. System był tak zorganizowany, by najsilniejsi czerpali korzyści. Nikt nikogo nie złapał na braniu łapówki w lesie [jak w Polsce], a zrobili aferę, w której za miesiąc zapadną wyroki. U nas mamy zatrzymanych sędziów i sto różnych innych zarzutów. Oświadczam, że Włosi są tak samo przekupni jak Polacy, ale potrafią z tym walczyć. W przeciwieństwie do nas.

Jakie będą wyroki?

- Nie wiem. Procedura była taka: prokurator generalny przesłuchał wszystkich zamieszanych w sprawę i wysłał materiały do sądu piłkarskiego. Zaproponował, żeby proces dotyczył ludzi i klubów. Przedstawił też propozycje sankcji.

Juventus, Milan, Fiorentina, Lazio mogą zostać zdegradowane. To możliwe?

- Juventus na pewno zostanie zdegradowany, pozostałe kluby powinny zacząć rozgrywki z ujemnymi punktami.