Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Po-ligon Roberta Błońskiego: Jeszcze cztery kolejki

Pod koniec sezonu polska liga zawsze wzbudzała wiele kontrowersji. Zespoły, które wcześniej przegrywały, nagle zaczynają zdobywać punkt za punktem. Przyjrzyjmy się zatem lidze i zobaczmy, co dziwnego działo się jak na razie tej wiosny
Wisła: mistrz Polski miał problemy tylko na początku rundy. Tytuł zdobywa jak najbardziej zasłużenie. Pogoń i Legia same się wyeliminowały przez słabą grę. Na uwagę przy okazji Wisły zasługuje pięć zwycięstw w sześciu kolejnych meczach. To zapewniło krakowianom komfortową przewagę, dlatego mogli sobie pozwolić w ostatnich kolejkach na remis z broniącym się Śląskiem w Krakowie i porażkę w Chorzowie.

Legia i Pogoń. W paru meczach pokazały, że nie należy im się mistrzostwo. Nazwiska po raz kolejny nie "zagrały".

Więcej "ciekawych" rzeczy działo się i dzieje na dole tabeli. Zaczynamy od tych, którzy już się utrzymali.

Dyskobolia. Zaczęła rundę bardzo słabo - od trzech kolejnych porażek i miejsca w strefie spadkowej. Potem jednak przyszły zwycięstwa z Zagłębiem i Widzewem (na wyjeździe), Radzionkowem i Górnikiem (u siebie) oraz remis z Amiką. Pięć kolejnych meczów bez porażki i w Grodzisku w przyszłym roku także będzie I liga.

Ruch Chorzów. Zaczął rundę od niezasłużonej porażki w Łodzi. A potem siedem spotkań bez wygranej przerwanych porażką we Wronkach i ostatnio dwa zwycięstwa - w Płocku i z Wisłą. "Niebiescy" jednak grają przeciwko sobie. Tyle punktów to kłopot dla prezesa Rogali, bo finansowe zaległości w tym klubie sięgają początku roku.

Widzew. O tym klubie napisano już wszystko. Ale głównie to, że nie ma pieniędzy. Wygrane z Wisłą i Zagłębiem oraz remis z Legią na początku rundy - wtedy wydawało się, że zespół Marka Koniarka utrzyma się bez problemów. Prezes Pawelec wciąż jednak nie płacił i Widzew przegrał z potrzebującymi na gwałt punktów Radzionkowem, Groclinem oraz Amiką. II liga była blisko. Nastąpiło jednak przebudzenie i okazało się, że Widzew potrafi wygrywać - sześć punktów z Górnikiem oraz Pogonią - i pewne miejsce w ekstraklasie, choć pieniędzy wciąż nie ma.

Amica, Polonia, GKS, Zagłębie. Drużyny tzw. środka tabeli. Zdarzały im się zwycięstwa z zespołami walczącymi o mistrzostwo, a także remisy i porażki z klubami broniącymi się przed spadkiem. W tym sezonie jednak wyjątkowo późno znalazły się zespoły, którym nie groziły ani puchary, ani spadek. Teraz są to drużyny, które walczą o utrzymanie.

Odra. Klub z Wodzisławia balansuje. W pierwszych pięciu meczach rundy - osiem punktów. W kolejnych sześciu - tylko trzy. Efekt? Trener Jerzy Wyrobek oddał się do dyspozycji zarządu.

Ruch Radzionków. W pierwszych pięciu meczach - trzy punkty (z Zagłębiem). A potem wygrane z Widzewem, Górnikiem i Pogonią oraz remisy z Odrą oraz Polonią pozwoliły zespołowi na wydostanie się ze strefy spadkowej.

Śląsk. Po trzech kolejnych porażkach u siebie wrocławianie wreszcie zdobyli punkt na swoim stadionie (remis z Legią). Co ciekawe, Śląsk w tej rundzie zdobył we Wrocławiu tylko cztery punkty (na wyjazdach osiem). A przecież atutem słabszych drużyn jest w zdecydowanej większości wypadków (Radzionków, Stomil, Odra) własne boisko.

Stomil. Po rundzie jesiennej siódmy. Teraz szybko roztrwonił zaliczkę. W pierwszych sześciu meczach zdobył zaledwie trzy punkty. Potem - odwrotnie niż Śląsk - zaczął wygrywać u siebie. I dzięki temu może uniknąć nawet baraży.

Górnik. Przepaść jest coraz większa. Cztery porażki w czterech ostatnich meczach stawiają tę drużynę w dramatycznej sytuacji. A poza tym wiosną z wyjazdów Górnik przywiózł tylko jeden punkt (z Lubina). Chyba jednak spadek.

Orlen. Już chyba w II lidze. Iskierką nadziei były w tej rundzie zwycięstwa w pierwszych dwóch meczach i całkiem niedawno wygrana we Wrocławiu. A potem już było gorzej. To czwarty sezon klubu z Płocka w I lidze. Dwa razy spadał z ligi. Teraz będzie trzeci.

Płoskoń znowu obraża

Przed tygodniem w tym miejscu Antoni Piechniczek wypowiedział wiele szczerych, krytycznych uwag pod adresem Górnika Zabrze i prezesa klubu Stanisława Płoskonia. W odwecie szef Górnika tradycyjnie już obraził - na łamach "Przeglądu Sportowego" - byłego trenera kadry (nazwał go m.in. "szczurem"). Na nic innego Płoskonia (Kawaler Orderu Uśmiechu) stać nie było. Jego Górnik, jak przegrywał, tak przegrywa i jest coraz bliżej II ligi. Niedługo jednak już chyba nie będzie miał kogo obrażać.

Zachowanie Grzybowskiego

Piłkarz Zbigniew Grzybowski strzelił gola dla Zagłębia w momencie, gdy obrońca GKS Mirosław Sznaucner leżał kontuzjowany na boisku. Gdyby nie boląca noga, Sznaucnera nie byłoby w polu karnym, a Grzybowski znajdowałby się na spalonym i zamiast 0:1, wciąż byłoby 0:0. Lubinianin spokojnie pokonał Lecha, czego długo po meczu nie mogli mu wybaczyć zawodnicy i trenerzy GKS. Cudem nie doszło do bójki. Trener Bogusław Kaczmarek nazwał zachowanie Grzybowskiego "boiskowym chamstwem" i zaproponował zgłoszenie Zagłębia do nagrody fair play. Piłkarz od razu po zdobyciu gola powiedział "przepraszam". Lubinianie wygrali w Katowicach, ale niesmak, i to spory, pozostaje. Czy teraz, gdy zawodnik Zagłębia będzie leżał kontuzjowany na boisku, ktoś wybije piłkę na aut?