Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Po pierwszych meczach półfinałowych Ligi Mistrzów

- Wszystko rozstrzygnie się w rewanżu! - twierdzą zgodnie trenerzy Realu i Bayernu (0:1. Podobnie Hector Cuper z Valencii, którego klub zremisował bezbramkowo na wyjeździe z Leeds. Optymistą jest tylko menedżer tego ostatniego David O'Leary.
Mimo porażki na Santiago Bernabeu 0:1 z Bayernem Monachium w Madrycie nie zapanowała żałoba. - Nasi piłkarze byli o niebo lepsi, a przy tym grali w prawdziwy futbol, bo ich niemieccy rywale na pewno w coś innego. Niemożliwe, żeby w rewanżu Bayern znów miał tyle szczęścia. Wygramy 2:0 i zagramy w finale, bo na to zasługujemy - napisał komentator "El Pais".

Także piłkarze "królewskiego klubu" nie stracili wiary na występ w finale Ligi Mistrzów w Mediolanie 23 maja. - Byliśmy lepsi pod każdym względem, tylko nie udało nam się strzelić gola. Naprawimy to w rewanżu. Będzie ciężko, ale nie wyobrażam sobie, byśmy mogli nie zagrać w finale - stwierdził pomocnik Ivan Helguera, który w drugiej połowie, uderzając piłkę głową z trzech metrów fatalnie spudłował.

- Bayern cały mecz nie robił nic innego, tylko się bronił. My za to pokazaliśmy, że umiemy atakować bardzo dobrze. Stać nas na to, żeby zdobyć w Monachium parę goli i zrobimy to - dodał portugalski pomocnik Luis Figo.

Hiszpańska prasa cieszy się, że w rewanżu zabraknie reżysera gry mistrzów Niemiec Stefana Effenberga. - Bez niego ich cała gra się posypie. Ta było w meczu w Madrycie przed rokiem, który wygraliśmy 2:0 - prorokuje "Marca".

Trener Realu nie wierzy, jednak, że brak "Effe" znacznie osłabi rywali. - Z cały szacunkiem dla jego talentu i zaangażowania, uważam, że Bayern nawet nie poczuje jego braku. Oni mają innych znakomitych piłkarzy. W meczu w Madrycie o wszystkim przesądzili bramkarz Oliver Kahn oraz jego obrońcy: Kuffour, Andersson, Linke i Lizarazu - stwierdził del Bosque.

- Nawet nie myślcie, że rewanż będzie wyglądał tak samo, jak pierwszy mecz w Madrycie - przestrzega Francuz Bixente Lizarazu. - Tym razem to my zagramy ofensywnie. Będziemy mieli publiczność po swojej stronie, a sytuacji do zdobycia gola tyle co Real w pierwszym meczu.

Bayern nie tylko czeka ciężki rewanż z Realem, w najbliższych tygodniach rozstrzygnie się też jego batalia w obronie mistrzostwa Niemiec. W najbliższą sobotę Bawarczycy grają wyjazdowy mecz z drużyną Adama Matyska Bayerem Leverkusen. - Szampany już się mrożą, ale jeszcze za wcześnie na celebrację. Wszystko możemy wygrać, ale i wszystko przegrać - stwierdził zdobywca jedynego gola w meczu z Realem, Brazylijczyk Giovane Elber.

- W naszych sercach wciąż tkwi cierń po przegranym w dramatycznych okolicznościach finale Ligi Mistrzów z Manchesterem United w 1999 roku. Jeśli teraz nie awansujemy do finału, rozczarowanie będzie równie wielkie - stwierdził trener Bawarczyków Ottmar Hitzfeld. Prezydent klubu Franz Beckenbauer przestrzega tymczasem, by nie porównywać sytuacji z ćwierćfinałem tegorocznej Ligi Mistrzów, w którym Bayern też wygrał pierwszy wyjazdowy mecz, i też 1:0 - z MU. - To spotkanie będzie miało o wiele cięższy kaliber i będzie bardzo, bardzo ciężkie. Nie wolno się rozluźniać, trzeba pamiętać, że stawką jest finał - powiedział "Cesarz", który poprowadził Bayern do zdobycia ostatniego Pucharu Europy w 1976 roku.

Niemiecka prasa cieszy się, że statystyka przemawia za Bayernem. - Niemiecki klub jeszcze nigdy w historii nie odpadł z pucharów po wygraniu pierwszego meczu na wyjeździe. Wygrał też wszystkie pięć spotkań z Realem na własnym Stadionie Olimpijskim, gdzie też nie przegrał ani jednego z 21 spotkań w Lidze Mistrzów. - To wszystko mnie nie interesuje. Interesuje mnie jedno - awansować do finału - mówi na to Hitzfeld.

Trener Valencii Hector Cuper komentował bezbramkowy mecz w Leeds: - Pewnie, że wolałbym wygrać, ale w końcu bezbramkowy wynik też nie jest najgorszy. Jak będzie w rewanżu? Anglicy są niebezpieczni i na pewno mają potencjał, żeby strzelić nam gola na stadionie Mestalla. Leeds to bardzo ambitna drużyna i trochę nieobliczalna. Najbardziej podobali mi się Alan Smith, Mark Viduka i Harry Kewell - stwierdził.



O wiele mniej ostrożnie wypowiada się menedżer "Pawi" David O'Leary, który nie ukrywa, że wierzy w finał, a nawet zdobycie Pucharu Europy. - Musimy tylko zdobyć gola na wyjeździe, on ma bowiem niezwykłą moc. Wierzę w przeznaczenie. Wierzę też w Boga, który jest dobry i wielki. Wierzę, że pomoże nam sprawić niespodziankę w Walencji. Gdybym tylko miał jeszcze zmienników w ataku, mógł np. wprowadzić Robbie Keane'a [wystąpił w pucharach w barwach Interu Mediolan i w Leeds grać nie może - przyp. lop], dwumecz mógłby być już rozstrzygnięty - powiedział Irlandczyk.