Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Półfinały Pucharu Polski: Zagłębie - Polonia 1:2 i Odra - Górnik 1:1

Polonia Warszawa pokonała w Lubinie Zagłębie 2:1 w pierwszym półfinałowym meczu Pucharu Polski i jest o krok od awansu do finału. Na dobrej drodze do niego są też piłkarze Górnika zabrze, którzy zremisowali w Opolu 1:1 z Odrą
"Czarne Koszule"w mistrzowski sposób wypunktowały Zagłębie. Mistrzowie Polski grali bardzo uważnie w obronie i próbowali kontrować Zagłębie. Do przerwy mieli tylko jedną sytuację bramkową. W 5. min, po podaniu Macieja Bykowskiego, w dobrej sytuacji znalazł się Tomasz Wieszczycki, ale nie trafił w piłkę.

Zagłębie do przerwy jeszcze grało nieźle i potrafiło wypracować sobie kilka sytuacji. Wyróżniającym się piłkarzem lubinian był Zbigniew Grzybowski, który próbował strzelać sam bądź dogrywał piłkę Endelleidemu Dobiemu. Ale albański napastnik był mało skuteczny. Czasami lubinianom brakowało też szczęścia. Po jednym z zagrań Grzybowskiego obrońca Polonii Piotr Dziewicki główkował tak niefortunnie, że piłka przeszła kilka centymetrów od bramki Marka Matuszka. - Nie strzelam bramek i w tym wypadku nie mogę mówić o żadnym pechu. To po prostu brak umiejętności. Muszę nadal ciężko trenować - powiedział Grzybowski.

Po przerwie dominacja Polonii była już wyraźna. W końcu Igor Gołaszewski dośrodkował piłkę z rzutu wolnego, a nadbiegający Tomasz Ciesielski skierował piłkę do siatki. - Taki jest nasz styl. Gramy przyczajeni, czekamy na kontry. I staramy się je wykorzystać - komentował Wieszczycki.

Ciekawa i nerwowa była końcówka pojedynku. Na cztery minuty przed końcem spotkania Wieszczycki wyprowadził popisową kontrę. Przebiegł z piłką ponad 40. metrów i będąc w sytuacji sam na sam z Robertem Mioduszewskim wyłożył piłkę biegnącemu obok Arkadiuszowi Bąkowi, który bez problemów trafił do siatki. Jednak sędzia liniowy podniósł chorągiewkę sygnalizując pozycję spaloną Bąka. W efekcie sędzia główny Zbigniew Marczyk nie uznał gola. - Ta decyzja to skandal. Sędziowie nie znają się na przepisach. Zagrałem piłkę do przodu, a Arek Bąk dopiero do niej dobiegł i nie można mówić o pozycji spalonej. Takie same dwie bramki strzelił ostatnio Mielcarski dla Pogoni - przekonywał Wieszczycki. Trener Albin Mikulski jeszcze przed pomeczową konferencją prasową poszedł do wozu Wizji TV, aby obejrzeć sporną sytuację. - Gol Bąka został strzelony prawidłowo. Oglądałem tę sytuację wielokrotnie i nie można mówić o żadnej pozycji spalonej. Gdyby ta bramka została uznana praktycznie już dziś bylibyśmy w finale Pucharu - stwierdził trener Polonii.

Dwie minuty po tej sytuacji Bąk znalazł się przed Mioduszewskiem i z 11 metrów strzelił w okienko. W doliczonym czasie gry doszło do kolejnej kontrowersyjnej sytuacji. Wybiegający z pola karnego Grzybowski lekko zderzył się z Dziewickim i sędzia podyktował rzut karny. - Karnego na pewno nie było, bo Dziewicki nie dotknął Grzybowskiego - bronił kolegi Gołaszewski.

- Nie ma co ukrywać: jesteśmy w kryzysie - przyznał po meczu Grzybowski. - Przegraliśmy dwa mecze w lidze ze słabymi rywalia, a jeszcze wcześniej męczyliśmy się w Pucharze Lidze z Górnikiem Polkowice.

W drugim wczorajszym spotkaniu zmierzyły się drugoligowa Odra Opole i Górnik Zabrze. Opolanie ostatni raz grali na tym szczeblu rozgrywek PP 20 lat temu. Górnika od zdobycia tego trofeum dzieli taki sam okres.

Doskonale znany w Opolu Antoni Piechniczek, trener koordynator Górnika, podkreślał przed meczem jego wagę. - Jeżeli przegramy w Pucharze i lidzem [Górnik broni się przed spadkiem - red.], to możemy zamykać klub na klucz - stwierdził.

Goście od pierwszej minuty natarli na opolan, atakując piłkarzy Odry już na ich połowie. Szczególnie aktywny był czarnoskóry Shingayi Kaondera. Mimo tego pierwszy strzał na bramkę gospodarzy zabrzanie oddali dopiero w 14. min. W 26. min, po zderzeniu w polu karnym Roberta Kitowicza z Kaonderą, sędzia podyktował rzut karny, który na bramkę zamienił Adam Kompała.



Po strzeleniu gola zabrzanie cofnęli się na własną połowę, czekając na okazję do kontrataku. Duet Kompała - Kaondera dwukrotnie, w 32. i 40. min, zmarnował okazje do podwyższenia wyniku. Opolanie atakowali, ale nie potrafili wypracować sytuacji strzeleckich. Jedyne celne uderzenie na bramkę gości to strzał Dariusza Solnicy, który bez problemu obronił Mirosław Wróbel.

Druga połowa rozpoczęła się bardzo szczęśliwie dla piłkarzy Odry, bo już pierwsza akcja przyniosła im wyrównanie. Po rzucie wolnym, wykonywanym przez Mariana Kucharskiego, najwyżej do piłki wyskoczył Józef Żymańczyk i strzałem głową pokonał Wróbla. Od tego momentu inicjatywę znów przejęli gocie. W 82. min Kompała znalazł się sam na sam z bramkarzem gospodarzy, ale nie zdołał go pokonać. - Remis w kontekście rewanżu w Zabrzu jest naszą porażką - stwierdził po meczu Żymańczyk.

Po raz kolejny nie popisali się opolscy kibice. Przed meczem zaatakowali w okolicach stadionu policję, rzucając w funkcjonariuszy m.in. koszami na śmieci. W czasie meczu policja musiała użyć strzelb gładkolufowych, by powstrzymać opolskich pseudokibiców próbujących dostać się do sektora zajmowanego przez kibiców Górnika.

Zagłębie Lubin - Polonia Warszawa 1:2 (0:0). Bramki: Grzybowski (90. karny) - Ciesielski (65.), Bąk (88.). Zagłębie: Mioduszewski - Radżius, Żuraw, Przerywacz - Manuszewski Ż, Krzyżanowski Ż, Majka (80. Oświtowicz), Kowalski (68. Piotrowski), Szewczyk - Grzybowski, Dobi Ż (68. Narwojsz). Polonia: Matuszek - Ciesielski, Pawlak Ż, Dziewicki - Bartczak, Scherfchen Ż, Wieszczycki, Bąk, Kaczorowski (84. Kęska) - Gołaszewski, Bykowski (87. Malinowski).

Ryan Odra Opole - Górnik Zabrze 1:1 (0:1). Bramki: Żymańczyk (46.) - Kompała (26.). Odra: Kitowicz - Copik (65. Michniewicz), Machaj, Berliński - Kucharski, Cieśla (63. Plewnia), Staniek, Juraszek Ż, Bałuszyński - Żymańczyk (79. Lachowski), Solnica. Górnik: Wróbel - Kolasa, Lekki Ż, Wiśniewski, Prasnal - Probierz, Radler Ż, Kompała, Kocyba, Prochorenkovs Ż (69. Gierczak) - Kaondera (76. Sobczak).

Rewanż za tydzień.