Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Samobójstwo Jorge Cyterszpilera. Potomek polskich Żydów był przyjacielem, powiernikiem i menedżerem Maradony. Pierwszym piłkarskim superagentem w nowym stylu

Odszedł człowiek, który pomógł Diego Maradonie stać się bogatym. Bili rekordy transferowe, przecierali drogę piłkarskim marketing owcom. Bronili się razem przed wrogami. Ale z przyjaciółmi sobie nie poradzili
Byli jak bracia bliźniacy: obaj niewielkiego wzrostu, z wielkim afro i tendencją do tycia. Wyglądali, jakby wyszli z planu komedii o dużych dzieciach, które pochłonął wielki futbol i wielkie pieniądze. Jorge i młodszy o dwa lata Diego. Diego miał 16 lat gdy zadebiutował w lidze argentyńskiej. Jorge nie miał jeszcze osiemnastu, gdy został menedżerem Diego. Jorge był od myślenia, a Diego od grania. Przyjaciele od dzieciństwa i, wydawało się, na całe życie.

Rozstali się, ale nie mówili o sobie źle

Kiedyś to Jorge pokazywał Diego, dziecku slumsów, jak wygląda kolorowe dzieciństwo: domowe obiady, wypady do kina, beztroska. Potem to Maradona zapewnił im obu fortunę. A potem to, co razem stworzyli, puścili z torbami. I ich drogi się rozeszły. Już nigdy nie byli tak szczęśliwi jak przez tych 15 wspólnych lat, od 1970 do 1985. Ale nawet po rozstaniu pilnowali się, żeby nie mówić o sobie nawzajem źle.

Syn emigrantów z Polski

Diego i jego klan wołali na Jorge Cyterszpilera "rusek", bo tak im się kojarzyło żydowskie nazwisko i ta część świata z której Cyterszpilerowie wyemigrowali. Ale Jorge był z rodziny emigrantów z Polski. Żydowskiej rodziny, zamożnej i zakochanej w futbolu. Mieszkali w dzielnicy La Paternal, niedaleko stadionu Argentinos Juniors. Jorge wychowywał się na stadionie. W Argentinos grał jego starszy brat Juan Eduardo, świetny piłkarz. Jorge jako dziecko przeszedł polio i nie mógł grać, ale stawał za bramką i kibicował.

Przyjaciele z innych światów

Juan Eduardo zmarł jednak przedwcześnie, a Jorge przeżył wówczas pierwsze, i nie ostatnie głębokie załamanie nerwowe. Futbol kojarzył mu się z tragedią, omijał stadion przez pół roku. Aż ktoś mu opowiedział o dzieciaku, który zabawia widzów wyczyniając cuda z piłką w przerwach meczów Argentinos Juniors. To był dziesięcioletni wówczas Diego, geniusz ze slumsów Villa Fiorito. Z innego świata niż Jorge, ale futbol zrobił z nich najbliższych przyjaciół. Maradona był stałym gościem Cyterszpilerów, a gdy na przełomie 1976 i 1977 roku wkraczał w profesjonalny futbol, zaproponował Jorge, molowi książkowemu, wybierającemu się na ekonomię, żeby to on został jego menedżerem.

Człowiek,który wymyślił zawód menedżera w Argentynie

Gdy Jorge Cyterszpiler dostał propozycję, nie było jeszcze takiego zawodu w Argentynie: menedżer piłkarski. A on był dzieciakiem. Ale biznes był jego żywiołem. Targował się jak stary wyga. Rozgrywał kluby przeciw sobie. Otaczał się doświadczonymi doradcami. Gdy szukał specjalistów z biznesu, to - jak opisuje Jimmy Burns w książce "Ręka Boga" - sięgał po takich z doświadczeniem w Price Waterhouse i u Arthura Andersena. Gdy planował kręcić film o życiu Maradony, to z fachowcami z Hollywood. Podsycał plotki windujące cenę Maradony, lawirował między oczekiwaniami junty rządzącej Argentyną, która chciała żeby Maradona dalej grał w ojczyźnie, a oczekiwaniami klubów, które chciały Diego wyrwać z Argentyny do Europy. Poznawał Diego z kim trzeba, aranżował wywiady z kim trzeba.

Dwie walizki pieniędzy od Napoli

To Jorge negocjował dla Maradony pierwszy profesjonalny kontrakt z Argentinos Juniors, to on go wytransferował do Boca Juniors, windując sumę odstępnego i pensję Diego tak, że Boca mało nie zbankrutowali niedługo później. To on założył dla niego spółkę Maradona Productions, czerpiącą dochody z praw reklamowych i wizerunkowych i skrywającą te dochody za tajemnicą bankową Liechtensteinu. To on bił z Maradoną rekord świata, gdy go transferował do Barcelony za 8 mln dolarów i zapewniał 5,5 mln dolarów pensji. To on w 1984 siedział z Maradoną w helikopterze lądującym na boisku stadionu San Paolo w Neapolu, wśród tłumu kibiców. A wcześniej siedział z nim w prywatnym samolocie na płycie lotniska w Barcelonie i pomagał dobijać targu między Barcą i Napoli. I od razu w tym samolocie rozliczali transfer. W gotówce. Napoli przywiozło dwie walizki pełne banknotów, a Barcelona nie zadawała zbędnych pytań o to, kto się do tego transferu dołożył.

Nie tylko menedżer - zarządca kariery

Takie były wtedy czasy. Dziś między wielkimi klubami nie krążą już walizki pieniędzy. Ale zasady działania aż tak bardzo się nie zmieniły od czasów, gdy Jorge Cyterszpiler lądował w Europie jako pierwszy piłkarski superagent w nowym stylu. Nie tylko pośrednik w transferze piłkarza, ale zarządca jego kariery, bliski jak członek rodziny. Menedżer, marketingowiec, opiekun majątku. Ktoś, kto pomoże zapanować nad mediami wdzierającymi się do życia, a Maradona był pierwszą piłkarską gwiazdą tak rozchwytywaną przez media, poważne, ale jeszcze chętniej - bulwarowe.

Jorge był jego tarczą, ale był też towarzyszem zabaw. Gdy Cyterszpiler opiekował się Maradoną piłkarzem, to na całego, zapewniając mu i prywatnego trenera od przygotowania fizycznego, i specjalne przydomowe boiska, z przeszkodami pomagającymi trenować celność podań. Ale gdy opiekował się Maradoną utracjuszem, to też na całego. Nieważne, czy chodziło o pomoc w kupnie kolejnego domu, o zorganizowanie kolejnej imprezy, czy jak, już po przenosinach do Europy, o narkotyki czy prostytutki.

Puma, mydło, Coca-Cola

Można powiedzieć, że dwóch chłopaków z Buenos, Diego i Jorge, sprywatyzowało w Argentynie karierę piłkarza, dając wzór następnym pokoleniom. Coś podobnego zrobił w Brazylii Pele, ale Pele nie zawiózł tego wzoru piłkarskiego biznesu do Europy, bo to były jeszcze te czasy, gdy najlepsi Brazylijczycy nie musieli emigrować za milionami dolarów do Europy, wystarczyło milionów w ojczyźnie. Pele wyjechał z Brazylii dopiero u schyłku kariery, dorobić w USA. A Maradona przeniósł się do Hiszpanii już w 1982 roku, mając 22 lata. Wyjeżdżał jako bogacz. Firma Maradona Productions podpisywała kontrakty z Coca-Colą, Pumą, Diego reklamował mydło, szczotki do zębów, batony, itd. Mieszkał w wyłożonej marmurami willi w dobrej dzielnicy Buenos. Gdy Jorge zorganizował Boca Juniors tournee po Azji, tamtejszy oddział Pumy tak gościł drużynę Maradony, że musieli poprosić w hotelu o dodatkowy pokój na prezenty. Ale Maradona chciał jeszcze większych bogactw, a to nie było już wówczas możliwe bez przenosin do Europy.

Karta się odwróciła

Ale w Europie obaj się przekonali, że to, co stworzyli, zaczyna ich już przerastać. Maradona Barcelony nie podbił, rozczarowanie odreagowywał coraz huczniejszymi imprezami, posmakował narkotyków, które nie puszczą go z uścisku przez następnych kilkanaście lat i zaprowadzą na krawędź upadku. Przenosiny do Napoli dadzą Diego nowe sportowe życie. Jako piłkarz Napoli zostanie mistrzem świata, da klubowi mistrzostwa Włoch, zostanie półbogiem Neapolu. Ale w życiu prywatnym i w biznesie będzie tonął dalej. Wejdzie w układy z mafią, pozaciąga długi, zerwie z dotychczasowymi doradcami, nowych wybierze niezbyt mądrze. To za podszeptem tych nowych przyjaciół, lgnących do jego pieniędzy, zerwie z Cyterszpilerem. W spółce Maradona Productions już od dawna źle się działo i winę za to ponosili obaj. Maradona, bo wydawał pieniądze bez opamiętania. Jorge, bo inwestował jak hazardzista i karta się w końcu odwróciła: złe inwestycje w nieruchomości i ropę w Argentynie, kasyna w Paragwaju, itd. W końcu - likwidacja Maradona Productions. Diego zwolnił Jorge przez telefon, w 1985 roku, gdy Cyterszpiler był w biznesowej podróży w Meksyku. Zwolnili się też nawzajem z przyjaźni. Ale paktu o nieagresji dochowywali potem przez lata. Oni sami wiedzą, czy z obawy przed wyciąganiem sobie nawzajem różnych tajemnic, czy ze względu na to co ich kiedyś łączyło.

Cyterszpiler wchodzi w politykę

Cyterszpiler po tym rozstaniu na 10 lat wyłączył się z transferowego biznesu. Zarabiał na organizacji meczów, również argentyńskiej kadry, wszedł w politykę, i pomógł Carlosowi Menemowi wygrać wybory prezydenckie w 1989. W połowie lat 90. wrócił do handlu piłkarzami, firma "Jorge Cyterszpiler representaciones" przeprowadziła około 200 transferów. Cyterszpiler był menedżerem m.in. Luciano Vietto (obecnie w Sevilli) i Martina Demichelisa (teraz Malaga). Gwiazdy choć zbliżającej się talentem do Maradony nigdy już w swoim portfolio nie miał. A Maradona od połowy lat 90. zajmował się już głównie próbami stanięcia z powrotem na nogi. Udało mu się dopiero 10 lat później. Ale od czasu kiedy był trenerem reprezentacji Argentyny w eliminacjach i w mundialu 2010, znów rozmienia się na drobne.

Skok z siódmego piętra

W niedzielę, 7 maja wczesnym popołudniem 58-letni Jorge Cyterszpiler wypadł z okna swojego apartamentu na siódmym piętrze hotelu Faena w Buenos Aires. Mieszkał tam po rozstaniu z żoną, zmagał się z depresją. Psychoterapeuta, który się nim zajmował, wyszedł z hotelu niedługo wcześniej. Policja nie znalazła żadnych śladów, które podważałyby wersję, że Cyterszpiler popełnił samobójstwo. W tę samą niedzielę Diego Maradona podpisał nowy kontrakt: będzie teraz trenerem drużyny Al Fujairach. W drugiej lidze Zjednoczonych Emiratów Arabskich.