Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Już widać koniec złotego wieku piłki nożnej w Europie. Mocne sygnały nadciągającego kryzysu

Na razie piłkarski biznes wygląda kwitnąco. Przynajmniej, jeśli chodzi o tych najbogatszych. Kluby Premier League dokonały w lecie transferów na ponad miliard funtów. Nowa umowa telewizyjna Bundesligi na cztery lata od sezonu 2017/18 jest o 85 procent wyższa niż poprzednia. Barcelona w tym sezonie osiągnęła rekordowe przychody - 679 mln euro. I ta sielanka może jeszcze potrwać jakiś czas. Już jednak widać pewne niepokojące sygnały, które mogą oznaczać, że to piłkarskie eldorado w Europie może się skończyć.
Oto kilka przesłanek, które mogą w przyszłości podważyć piłkarski biznes w Europie.

1. Coraz mniej ludzi będzie oglądać tradycyjną telewizję

Główny udział w gwałtownym wzroście dochodów klubów piłkarskich miały rosnące ceny praw do transmisji telewizyjnych. Dla operatorów płatnych telewizji sport, a zwłaszcza piłka nożna to był najcenniejszy produkt, którym można było zdobyć i utrzymać abonenta. Płatne kanały tracą jednak już swój urok. Pierwsi tę tendencję zauważyli Amerykanie. Liczba abonentów systematycznie spada. Jeszcze w 2010 r. niemal 84 proc. gospodarstw domowych płaciło za kanały telewizyjne. W 2015 r. ta liczba spadła do mniej niż 80 procent. Z drugiej strony poważna grupa abonentów rezygnuje z tzw. pakietów premium na rzecz tańszych opcji.

Ten proces dotyka także Europy, choć na razie w mniejszym stopniu. W ubiegłym roku w Polsce NC+ stracił 27 tys. abonentów. To zaledwie 1,3 procent, ale ta tendencja utrzymuje się od czasu połączenia Cyfry+ z platformą n. Wtedy NC+ miał 2,5 mln abonentów. Dziś ma 2,11 mln.

Na ten trend nakłada się inny. Według amerykańskich badań ludzie w wieku 12-49 lat oglądają coraz mniej tradycyjnej telewizji. Im młodsza grupa wiekowa tym ten spadek jest większy. W ciągu ostatnich 5 lat wynosił od około 40 procent (dla grupy 12-17) do 15 procent (35-49). Europejskich badań na ten temat nie ma, ale można się spodziewać, że trend jest podobny.

Oczywiście, to nie znaczy, że młodzi ludzie oglądają mniej przekazów wideo. Oni tylko przenieśli się do internetu. Wybierają youtube'a czy Netfliksa zamiast telewizji. Podobnie chcą oglądać sport.

Co to oznacza dla piłkarskiego świata? Piłkarskie ligi, czy też Ligę Mistrzów możemy dziś oglądać przede wszystkim w płatnych kanałach TV. Posiadacze praw telewizyjnych do tej pory dość niechętnie udostępniali transmisje w internecie. Dopiero ostatnio zaczęło to się zmieniać.

Pytanie jednak, czy rosnąca widownia w internecie jest w stanie przynosić stacjom telewizyjnym stały wzrost dochodów jak klienci typu premium w tradycyjnym modelu? Być może, ale to wcale nie jest pewne. Jeśli to się nie uda, dochody klubów piłkarskich z tytułu praw do transmisji nie będą rosnąć w takim tempie jak teraz.

2. Nadawcy bardziej liczą się z groszem

Na razie jednak ceny praw do transmisji na razie wciąż rosną. Generalnie. Można już znaleźć pewne przykłady, że nadawcy bardziej liczą się z groszem niż jeszcze kilka lat temu. W tym roku kibice w Niemczech nie mogą np. oglądać Premier League w telewizji, bo cena 10 mln euro okazała się zbyt wysoka dla Sky Deutschland, która do tej pory pokazywała ligę angielską.

Bardzo ciekawy przykład dali Hiszpanie podczas negocjacji z UEFA praw do transmisji Euro 2016. Umowa została zwarta dopiero trzy tygodnie przed rozpoczęciem turnieju. Problemem było oczywiście pieniądze. Mediaset Espana zapłaciła za prawa do 23 meczów w otwartym kanale 45 mln euro. Reprezentujący UEFA pośrednik żądał początkowo 70 mln. Wcześniej z negocjacji wycofali się operatorzy jednej płatnych telewizji w Hiszpanii, dla których żądania UEFA były nie do przyjęcia.

Ceny praw do transmisji spadły też w Holandii. Poprzednia umowa, która wygasła w 2014 r. dawała klubom Eredivisie 100 mln euro do podziału, obecna - 80 mln.

UEFA też miała problem ze sprzedażą praw do transmisji Ligi Mistrzów w USA. Żądała 100 mln euro, ale na taką cenę nie zgodził się żaden z nadawców. Według medialnych doniesień ostatecznie prawa zdobyła stacja Fox, płacąc znacznie poniżej żądań UEFA.

3. Oglądalność spada

Kilka dni temu niepokojący sygnał pojawił się w Wielkiej Brytanii. Okazało się, że początek sezonu, mimo rekordowych transferów klubów Premier League, przyniósł stacji Sky Sports mocny spadek oglądalności. Aż 19 procent mniej widzów oglądało Premier League niż rok wcześniej. Rzecznik medialnego koncernu na razie uspokaja, że jest zbyt wcześnie, by wyciągać wnioski z takich wyników.

Ale nie tyko Premier League ma problem. Bundesliga też rozpoczęła się od spadków. Inauguracyjny mecz w otwartej ZDF obejrzało o 20 proc. mniej widzów niż rok wcześniej. W płatnej stacji jak dotąd mecz najpopularniejszego w Niemczech Bayernu ogląda średnio o 9 procent mniej kibiców niż rok wcześniej.

Mniej widzów ogląda też Ligę Mistrzów. Finał w 2016 r. oglądało w Niemczech 8,2 mln widzów o 1,5 mln mniej niż rok wcześniej. Podobnie było we Francji - spadek z 4,7 mln do 4,2 mln. We Włoszech w 2015 r., gdy grał w finale Juventus transmisja przyciągnęła 11,5 mln, a rok później 7,5 mln. Wzrost był tylko w Hiszpanii. W sumie w pięciu największych krajach Unii Europejskiej spadek był ponad 10-procentowy.

Niepokojące wieści docierają do UEFA również ze Stanów Zjednoczonych. Finał Real - Atletico oglądało o 19 proc. mniej widzów niż mecz Barcelona - Juventus rok wcześniej. W przypadku półfinałów spadek rok do roku był głębszy niż 25 procent i to nie tylko, jeśli chodzi o stacje anglojęzyczne, ale też hiszpańskojęzyczne, w których większość Amerykanów ogląda piłkę nożną,

Warto też wspomnieć o polskiej ekstraklasie. W kanałach nc+ spadek widowni wyniósł - licząc rok (2014/15) do roku (2015/16) - 14 procent.

4. Kibice się starzeją i będą coraz mniej atrakcyjny dla reklamodawców

W ubiegłym sezonie Premier League poinformowała z ulgą, że średni wiek kibiców na trybunach w końcu był niższy niż rok wcześniej - 41 lat. Problem ze starzeniem się społeczeństwa dotyka także piłki nożnej.

Najlepiej widać to na badaniach oglądalności telewizyjnej. Weźmy ostatni mecz Bayernu w Lidze Mistrzów w stacji ZDF. Oglądało go 8 mln Niemców, ale tylko dwa miliony z nich należało to tzw. grupy komercyjnej 14-49 lat. To grupa najbardziej pożądana przez reklamodawców, bo ludzie w tym przedziale wiekowym są najbardziej aktywnymi konsumentami. Jeśli chodzi o tzw. udział w rynku - to mecz Ligi Mistrzów przyciągnął przed ekrany 18 procent w grupie komercyjnej, ale w całej grupie telewidzów - 26 procent.

Jak wielki jest procent w Europie piłkarskich kibiców w wieku 50+ plus widać w badaniach oglądalności, które przedstawiła FIFA po ostatnich mistrzostwach świata:

- w Niemczech stanowili 56 procent widzów

- we Włoszech stanowili 59 procent widzów

- w Holandii stanowili 49 procent widzów

- w Hiszpanii stanowili 48 procent widzów

- w Polsce stanowili 48 procent widzów

- we Francji stanowili 46 procent widzów

To nie są dane, które ucieszyłyby reklamodawców. A będzie jeszcze gorzej.

Stąd te wszystkie dziwaczne pomysły

Przy takich danych, jeśli chodzi o oglądalność, staje się jasne, dlaczego nowy szef UEFA chce rozgrywać finał Ligi Mistrzów poza Europą, a Komitet Wykonawczy optuje za zmianami w Champions League, które ograniczą dostęp do niej drużynom ze słabszych lig. Ze Starego Kontynentu UEFA już niewiele może wycisnąć. Pozostaje próba podbicia innych. Warto jednak przy tym pamiętać, że w Indiach czy Chinach najpopularniejszymi - jeśli chodzi o oglądalność - są ligi miejscowe.



Wielcy piłkarze zmianią kluby?! W stycznią będą do wzięcia za DARMO!