Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Bereś, Skoczylas: Grajewski na premiera

Andrzej Grajewski, prezes Widzewa Łódź, na łamach prasy tłumaczy kulisy zatrudnienia w Widzewie Łódź po raz 1273. Franciszka ?Franza? Smudy.
Po pierwsze: chodzi o język polski, który trener Smuda utracił, trenując Wisłę Kraków. "Powinien znowu dobrze mówić po polsku, bo w Krakowie ta polszczyzna nie jest czysta. Muszę dbać o mowę ojczystą".

Bolesny to strzał, w samo serce, ale liczą się fakty. My tu w Krakowie niemiłosiernie kaleczymy język Kochanowskiego i zaraziliśmy tym Smudę, który wcześniej mówił tak piękną polszczyzną, że Szymborska mdlała z zazdrości, a Miłosz z Mrożkiem chcieli sobie strzelać w łeb.

Po drugie: "Jeśli Smuda utrzyma Widzew w ekstraklasie, to w nagrodę otrzyma uścisk dłoni Andrzeja Grajewskiego. Zapewniam, że to bardzo dużo. A jeśli Widzew spadnie? To Franz wyląduje na Kamczatce, a tam jest zimno jak cholera".

W pierwszej chwili zmroziła nas ta Kamczatka, ale przecież to tylko strachy na Lachy, bo Widzew będzie teraz szedł od zwycięstwa do zwycięstwa. Mamy tylko drobne wątpliwości z tym uściskiem dłoni. To będzie przelew bankowy czy - jak to zwykle wśród polskich działaczy piłkarskich bywa - waliza sałaty przywieziona prosto z Reichu? No i czy Smuda uściśnie od razu całą kwotę, czy też na początek dostanie dwa procent, a resztę, jak w maju wypadną trzy niedziele palmowe z rzędu?

I po trzecie: "Ci, którzy mnie znają, wiedzą, że Grajewski to fan trzech cech: sumienności, pracowitości i uczciwości".

Co za zbieg okoliczności: akurat się nam śniło, że w słynnej miejscowości Sevres pod Paryżem leży platynowo-irydowy wzorzec sumienności, pracowitości i uczciwości. Na awersie wyryta jest twarz Grajewskiego, na rewersie Antoniego Ptaka. Wypełniony jest trocinami, bo platynę i iryd zajął komornik.

I zapewne tylko zupełnie przypadkowo składa się tak, że milionowa Łódź nie ma ani jednego silnego klubu, a dorobek ŁKS i Widzewa został zarżnięty.