Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Kadra na zgrupowaniu. Piłka nie wszystkich słucha

?Skrzydła mamy, ale podcięte" - z gorzkim uśmiechem trener Paweł Janas przyjął wiadomość o tym, że prawy pomocnik Feyenoordu Rotterdam Euzebiusz Smolarek nie przyjedzie na zgrupowanie reprezentacji Polski. Ma kontuzję mięśnia dwugłowego.
Pismo od Feyenoordu wpłynęło w poniedziałek po południu do PZPN. Natychmiast przesłano je do Hiszpanii. Holendrzy tłumaczyli, że "Smolarek zszedł z boiska w trakcie drugiej połowy, naciągnął mięsień i teraz lekarze zaczynają z nim rehabilitację". - Dziwne - mówi Janas. - Bo w niedzielę po meczu rozmawiałem z Włodkiem Smolarkiem. Nic nie mówił o żadnej kontuzji... A w poniedziałek taka wiadomość... Ciekawe kiedy Ebi nabawił się tego urazu - w nocy czy rano?

To była w poniedziałek pierwsza zła wiadomość na pierwszym, tegorocznym zgrupowaniu kadry podczas którego zespół Janasa zagra ze Słowenią (środa, 20, najsilniejszy skład z zawodnikami z lig zagranicznych) oraz Wyspami Owczymi (sobota, 17.15 zawodnicy z ligi polskiej - bez graczy Groclinu, którzy wracają przygotowywać się do meczu z Bordeaux w Pucharze UEFA - plus bramkarze Wojciech Kowalewski ze Spartaka Moskwa i Maciej Nalepa z Karpat Lwów). Prawdopodobne jest, że na sobotnie spotkanie zostanie także Tomasz Hajto, który nie ma miejsca w Schalke i - jeśli w niemieckim zespole nie będzie żadnych urazów - trener Jupp Heynckess wyrazi zgodę na jego pozostanie z kadrą.

Druga niezbyt dobra dla Janasa wiadomość napłynęła także z Holandii. Andrzej Niedzielan utknął w korku w Amsterdamie i spóźnił się na samolot do Madrytu. Z tego powodu opuścił popołudniowe zajęcia (o udziale w przedpołudniowych nie było mowy). - Strzelił dwa gole, miał asystę i myśli że mu wszystko wolno - mówił Janas, niezadowolony z nieobecności napastnika NEC Nijmegen. - Korki korkami, rozumiem, że można nie znać języka, ale Niedzielan powinien być na czas.

Podróże, przynajmniej pierwszego dnia, to temat dyżurny kadrowiczów. Grzegorz Rasiak i Sebastian Mila podróżowali do Hiszpanii z tureckiej Antalyi. Wstali o piątej rano, na miejsce dotarli o 23 (spóźnił się na samolot do Frankfurtu). Na dodatek bez bagażu. Trenowali więc w pożyczonych butach. - Ale to i tak nie jest rekord. Powrót, to dopiero będzie... W czwartek o siódmej lecimy z Jerez do Madrytu. Tam czekamy sześć godzin, więc pojedziemy sobie do miasta, pod Santiago Bernabeu i tam zrobimy pamiątkowe zdjęcie. Przylatujemy do Warszawy wieczorem i po 22 jest samolot do Poznania. O pierwszej będziemy w domu... A rano sparing z Amiką - mówił Grzegorz Rasiak, którego na lotnisku natychmiast rozpoznał jeden z Niemców opiekujących się kadrą. - Znam cię, bo jestem kibicem Herthy - powiedział. Rasiak strzelił zespołowi z Berlina gola dającego Groclinowi awans do następnej rundy Pucharu UEFA.

Piłkarze Wisły Kraków, w sobotę, lecą do Tunezji, gdzie będzie ich drużyna. Mają bilet przez Madryt i Rzym, na miejscu - w Tunisie - są po 23. A przecież z Sewilli do Afryki tylko dwie godziny... Najlepiej mają zawodnicy Amiki. Po prostu zostają na w Hiszpanii, bo trzy dni po odlocie kadry, w to samo miejsce dojeżdża zespół z Wronek.

Na razie z takimi tylko personalno-transportowymi kłopotami borykają się kadrowicze. Nie znaczy to, że innych nie mają. Bo mają. Następny problem nazywa się... piłka. Podczas porannego treningu nie wszystkich chciała słuchać. - Niektórzy pierwszy raz od trzech miesięcy zobaczyli trawę. Zeszli z gór, naładowani energią, z zapasem sił. Ale widać od razu różnicę, kto gra, a kto nie - mówił Janas.

I tak na przykład piłkarze Amiki mieli problem z trafieniem w bramkę, czy jej przyjęciem, ale już na przykład Maciejowi Żurawskiego czy Mariuszowi Kukiełce kłopotów to nie sprawiało. O formie reprezentantów nie za wiele da się powiedzieć. - Sam jestem ciekawy, co pokażą. Zobaczę, jak są przygotowani fizycznie - mówił Janas.

Poranne zajęcia kończyły rzuty karne. - No, "Mały", dawaj! 90 minuta, 62 tysiące ludzi w Wodzisławiu i.... - krzyczał ze śmiechem Hajto, kiedy debiutant w kadrze Marcin Nowacki z Odry Wodzisław miał strzelać "jedenastkę" - Zestresowałeś młodego! - śmiał się bramkarz Maciej Nalepa, kiedy Nowacki trafił w słupek.

Humory polskim piłkarzom dopisują. Bo, jakby nie patrzeć, są w bajkowej krainie. Jacek Bąk ma w telefonie komórkowym termometr i wszystko sprawdził. Po obiedzie było 35 stopni C. W słońcu co prawda, ale jednak. Noce są chłodniejsze - 16 stopni. Pomarańcze rosną na drzewach, boisko do trenowania jest idealne, a hotel - z basenami, palmami - luksusowy.