Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Mówi Stanko Svitlica: Odchodzę z Legii

Kocham Legię, ale odchodzę - mówi Stanko Svitlica. Król strzelców polskiej ligi odlatuje w piątek do Hanoweru na badania medyczne, by następnie podpisać kontrakt z 11. zespołem Bundesligi
Legia dostanie za niego ok. 500 tys. euro. 28-letni napastnik będzie zarabiać rocznie przynajmniej 200 tys., czyli około trzy razy więcej niż w Warszawie. Stanko ma w umowie kwotę odstępnego milion euro. Umowa z Legią obowiązuje jednak tylko do czerwca i gdyby odchodził w lecie, klub nie dostałby za niego nic. Dlatego teraz zgodzono się na ofertę Niemców, którzy i tak początkowo chcieli dać nie 500 tys., a tylko połowę.

Maciej Weber: Czy to ostateczna decyzja?

Stanko Svitlica: Dzisiaj odlatuję do Hanoweru na badania lekarskie. To znaczy odlatuję, o ile uda mi się załatwić wizę w konsulacie. Jak tylko to zrobię, razem z dyrektorem Olędzkim pędzimy na lotnisko. Niemcom zależy, by załatwić formalności przed końcem okresu transferowego 2 lutego. Poza tym jest możliwe, że mógłbym zagrać w pierwszym meczu rundy wiosennej Bundesligi z HSV. Ale na ile to jest realne - nie wiem. Przede wszystkim muszę jednak podpisać kontrakt.

Zawsze mówił Pan, że nie chciałby odchodzić z Legii.

- Legia to klub, który naprawdę kocham. W Warszawie urodził się mój syn, mam wielu przyjaciół. Na pewno jeszcze wrócę tu grać. Nie wiem kiedy, ale na pewno. Muszę jednak myśleć o przyszłości swojej i rodziny. A w Legii od dawna są kłopoty finansowe. Mówi się o tym, że niedługo przyjdzie nowy właściciel i będzie lepiej. Ale czy rzeczywiście przyjdzie, tego nikt tak naprawdę nie wie.

Na jak długo podpisze Pan kontrakt i ile będą wynosić zarobki? Jeżeli nie możemy mówić o dokładnych kwotach, to przynajmniej o ile podniosą się w stosunku do tego, co można było otrzymać w Legii?

- Nigdy nie zajmowałem się tym, ile zarabiają koledzy. Nie powiem też, ile dostanę w Hannoverze. Nie chcę, a także nie mogę. Jedno, co mogę powiedzieć, to że będzie to o wiele więcej.

Hannover to nie była jedyna oferta.

- Miałem ich sporo. Przychodziły z Niemiec, z Holandii, przyszła nawet z Hiszpanii. Zawsze powtarzałem, że to w tym kraju najchętniej chciałbym występować, jednak Hiszpanie nie zdecydowali się na rozmowy z Legią. A ja chciałem być uczciwy wobec klubu, który bardzo mi pomógł. Mogłem podpisać z kimś wstępną umowę i za pół roku odejść za darmo. Próbowałem jednak doprowadzić do tego, by i Legia zarobiła na moim transferze. Jestem zadowolony, że się udało.

Hannover jest dopiero 11. drużyną na półmetku rozgrywek Bundesligi.

- Liga niemiecka jest jednak znacznie wyżej notowana niż polska. A Hannover to w tej chwili dla mnie bardzo dobry zespół. Nie mogę co prawda obiecać, że będę tak skuteczny jak w Legii, ale z drugiej strony udawało mi się strzelać sporo bramek w Serbii, udawało się w Polsce. Liczę więc, że w Niemczech będzie podobnie.

Zna Pan jakichś piłkarzy Hannover 96?

- Bardzo lubię oglądać mecze piłkarskie w telewizji. Widziałem i mecze Hanoweru. Wiem, że gra tam Serb Nebojsza Krupniković - gdy występował w Crvenej Zvezdzie, to był tam najlepszy. Jest też Chorwat Tomislav Marić. I wiem, że jest Polak. Jak się nazywa? Żuraw? Dobrze, że nie Żurawski, bo wtedy byłoby trudno o miejsce.

W czwartek rano Legia trenowała w hali na Bemowie. Pan w tym czasie rozmawiał w klubie z działaczami. Znajdzie się jeszcze okazja, aby pożegnać się z kolegami?

- Wracam do Warszawy w niedzielę lub poniedziałek, bo zostaje tu moja rodzina i będę musiał wyczyścić wszystkie sprawy osobiste. Ale wtedy też się nie spotkamy. Legia w piątek późnym wieczorem odlatuje na Cypr. Jedyna możliwość spotkania w najbliższych dniach nastąpi wtedy, gdy z jakichś względów nie podpiszę kontraktu. Mogę też nie dostać wizy i wtedy dolecieć na Cypr. W jednym przypadku z Hanoweru, w drugim z Warszawy. To jednak mało prawdopodobne. Jeżeli stanie się tak, jak wszystko na to wskazuje, to obiecuję, że gdy tylko zdarzy się dzień wolny, przyjadę. Może wydam pożegnalną kolację, nie wiem. Znajdę jednak sposób, żeby się pożegnać.

Gdy przyjeżdżał Pan do Polski, nie mówił ani słowa w naszym języku. A jak tam z niemieckim?

- Tak samo jak wtedy z polskim. Ciężko znów zmieniać otoczenie, uczyć się wszystko od nowa. Z drugiej strony u was początkowo miałem naprawdę ciężko, także ze strony dziennikarzy. Ale się przebiłem i wierzę, że tam nie będzie gorzej.

Do Polski przyleciał Pan z Belgradu, w Warszawie mieszkał na ulicy Belgradzkiej. Myśli Pan, że w Hanowerze też jest jakaś Belgradzka?

- Spróbujemy takiej poszukać.



STANKO SVITLICA

Urodzony: 17 maja 1976 r. w Kupres (Bośnia i Hercegowina)

Wzrost: 186 cm

Waga: 82 kg

Pozycja na boisku: napastnik

Kluby: Backa Palanka, Vojvodina Nowy Sad, Backa (do 1994), Partizan Belgrad (1994-96), Cukaricki Belgrad (1997, wszystkie Jugosławia), Le Mans (1997, Francja), Proleter Zrenjanin (1998), Spartak Subotica (1998-99, Jugosławia), Ethnikos Asteras (1999-2000, Grecja), Cukaricki (2000-01, Jugosławia), Legia Warszawa (od 2001)

W polskiej lidze: 60 meczów, 40 goli (6 z karnych)

W sumie w Legii: 76 meczów, 51 goli

Sukcesy: mistrzostwo Jugosławii 1996 (z Partizanem, jako rezerwowy), mistrzostwo Polski i Puchar Ligi 2002 (z Legią), król strzelców polskiej ligi 2003 (24 gole), według "Gazety" najlepszy piłkarz Warszawy roku 2003

Dla Gazety

Dariusz Kubicki

trener Legii

Nikt nie chce pozbywać się takiego zawodnika jak Stanko. Rozumiemy jednak, że w tym przypadku zadziałała siła wyższa. W czerwcu wygasa mu kontrakt i to ostatnia okazja, żeby na nim zarobić. Co prawda, czekają go jeszcze badania, ale z tego, co się orientuję, to już jego koniec w Legii. Brak Svitlicy w ataku spowoduje, że robi się więcej miejsca dla Marka Saganowskiego, Piotra Włodarczyka i Manuela Garcii. Wierzę, że uda im się wypełnić lukę, choć jeszcze raz powtarzam, że kogoś takiego jak Stanko jest bardzo trudno zastąpić. Cała stolica będzie po nim płakała.

not. mac



22 na Cypr

Bramkarze: Artur Boruc, Andrzej Krzyształowicz

Obrońcy: Andy Bara, Dariusz Dudek, Adam Gmitrzuk, Tomasz Jarzębowski, Marek Jóźwiak, Wojciech Szala, Jacek Zieliński

Pomocnicy: Adrian Fedoruk, Tomasz Kiełbowicz, Jacek Magiera, Michał Pulkowski, Tomasz Sokołowski I, Tomasz Sokołowski II, Łukasz Surma, Aleksandar Vuković, Radosław Wróblewski

Napastnicy: Manuel Garcia, Goran Njamculević, Marek Saganowski, Piotr Włodarczyk

W porównaniu ze zgrupowaniem w Szczyrku w cypryjskiej Aya Napie zabraknie Michała Pyrki (dostał propozycję gry w rezerwach Legii) i Macieja Wojtasia (ma propozycje z kilku klubów drugoligowych). Zamiast nich pojadą 18-letni Adrian Fedoruk z drużyny rezerw (syn byłego piłkarza Legii Adama) i Goran Njamculević.