Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

FIFA. Sepp Blatter odejść nie może

Wygrał wybory, by po kilku dniach zrezygnować. A po paru dniach ogłosił, że jednak nie zrezygnował. Może szef FIFA w końcu ustąpi, ale z pewnością łatwo się nie podda.
W siedzibie światowej federacji muszą mieć szafy bez dna. W każdej mieści się niezliczona liczba trupów. Przez miesiąc od wybuchu afery w FIFA przybyło podejrzeń, że głosy kupowano przed wyborem każdego gospodarza mundialu od 1994 r. I to na różne sposoby. Niemcy za głos Arabii Saudyjskiej podobno płacili granatnikami. Szwajcarska prokuratura ogłosiła, że bada 53 przypadki prania brudnych pieniędzy przy wyborze gospodarzy MŚ w 2018 i 2022 r. Amerykańskie śledztwo, dzięki któremu w maju o korupcję oskarżono dziewięciu działaczy FIFA, przypomina zabawę rosyjskimi matrioszkami - każda sprawa otwiera następną. FBI badała podejrzane interesy byłego szefa brazylijskiego futbolu Ricardo Teixeiry, dziś zajmuje się tym, czy Nike nie zostało 20 lat temu sponsorem reprezentacji Canarinhos dzięki łapówkom. To był kontrakt stulecia, wart 150 mln dol. za dziesięć lat.

Kolejne afery wzmacniały wizerunek organizacji mafijnej, na który FIFA zapracowała w czasie rządów Seppa Blattera. 79-letni Szwajcar podobno również jest objęty śledztwem FBI, nie wiadomo, czy pojedzie w niedzielę do Kanady na finał kobiecego mundialu. W normalnych okolicznościach powinien wręczyć trofeum triumfatorkom, ale teraz FIFA nie chce potwierdzić, czy Blatter weźmie udział w ceremonii.

Wydawało się jednak, że te rządy się kończą. 2 czerwca 79-letni Szwajcar powiedział, że "choć ma mandat od członków FIFA, to nie czuje poparcia całego futbolowego świata", i zapowiedział rozpisanie nowych wyborów. Wywołał sensację, bo ledwie cztery dni wcześniej uzyskał reelekcję.

Po kilku dniach szwajcarskie gazety - powołując się na bliskich współpracowników szefa FIFA - podawały już, że Blatter może zmienić zdanie, bo do pozostania namawiają go działacze z Afryki i Azji. Informacja brzmiała wiarygodnie, głosy właśnie tych kontynentów utrzymują Szwajcara u władzy od 17 lat. W dodatku doradca szefa FIFA Klaus Stoehlker powiedział, że Blatter może zmienić zdanie, jeśli "nie będzie przekonującego kandydata". FIFA wszystkiemu zaprzeczyła i przywołała deklarację z 2 czerwca. W czwartek sam prezydent powiedział jednak "Blickowi", że nie zrezygnował, ale oddał się w ręce kongresu. - Nie jestem gotowy, by przenieść się do muzeum - deklarował Szwajcar. Faktycznie, 2 czerwca słowo "rezygnacja" nie padło, ale ustępujący szef FIFA mówił, że wybory wyłonią jego następcę i że nie będzie kandydował. Z drugiej strony wszyscy przecież pamiętamy, że już w 2011 r. obiecywał, że to jego ostatnia kadencja.

Następnego dnia - w innym wywiadzie - Blatter tłumaczył, że planów nie zmienił, ale słowo "rezygnacja" znów nie padło. - Chcę oddać FIFA w jak najlepszej kondycji. Realny termin wyborów to początek 2016 r. - mówił szef światowego futbolu.

Na akrobatykę słowną zareagował Domenico Scala. To były członek zarządu firmy farmaceutycznej, którego Blatter mianował w czerwcu, by przygotował reformy w FIFA i nowe wybory. - Czasy flirtowania z władzą minęły. Zwracam się do wszystkich zainteresowanych - wliczając pana Blattera - by jednoznacznie opowiedzieli się po stronie reform i ogłosili zmianę warty na szczytach FIFA - mówił Scala.

Nie wiadomo, dlaczego Blatter unika jednoznacznych deklaracji. Wygląda jednak na to, że pewni tego, że nie rządzi już światowym futbolem, będziemy dopiero wtedy, gdy ogłoszony zostanie nowy prezydent. Brytyjski bukmacher William Hill przyjmuje zakłady na to, że Szwajcar znów uzyska reelekcję - za jedno postawione euro możemy zarobić tylko 4,5. Wyżej oceniane są tylko szanse szefa UEFA Michela Platiniego (3,75) i Jordańczyka Ali ibn Husajna (1,91), który przegrał z Blatterem w czerwcu. Te wybory zapowiadają się zresztą na wielki show. Start ogłosili już szef liberyjskiego związku Musa Bility, legenda reprezentacji Brazylii Zico oraz Diego Maradona.

Kolejny odcinek odchodzenia Blattera - 20 lipca. Komitet wykonawczy - w większości złożony z jego popleczników - ogłosi datę wyborów

Więcej o: