Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Piłka nożna. Zagłębie "lagą" już nie gra

Jeszcze niedawno masowo importowało obcokrajowców i balansowało między ekstraklasą a pierwszą ligą. Teraz klub z Lubina postawił na szkolenie młodzieży.
Kolumbijczyk, Brazylijczyk, Nigeryjczyk, Litwin, Łotysz, Słoweniec, Słowak, Serb, Czech. Trudno wyliczyć wszystkich obcokrajowców, którzy jeszcze niedawno grali w Zagłębiu. W pewnym momencie było ich aż 17. I nic z tego nie wynikało - w 2012 i 2013 r. zespół skończył ekstraklasę pod koniec pierwszej dziesiątki, by rok temu spaść do I ligi. Teraz wraca i ma zupełnie inny pomysł na podbicie ekstraklasy. - Konsekwentnie będziemy inwestować w szkółkę, wierząc, że wyszkolimy w niej dobrych piłkarzy - zapowiada prezes Zagłębia Tomasz Dębicki.

Czasy, kiedy lubinianie mieli jeden z wyższych budżetów w lidze, bezpowrotnie minęły. Zagłębie nie może finansowo rywalizować z Lechem lub Legią i kupować drogich zawodników. Właściciel klubu KGHM systematycznie zmniejsza środki przekazywane na pierwszą drużynę, inwestuje natomiast w klubową akademię. Kilkanaście milionów złotych inwestycji widać w ośrodku szkoleniowym. Pobudowano tam osiem boisk - dwa naturalne, dwa ze sztuczną nawierzchnią, oświetleniem, jedno z trybunami. Kolejne zostały już wybudowane i przygotowywana jest na nich murawa. Trenować na nich będzie można od sierpnia.

Obok, tuż przy boiskach, w zmodernizowanym budynku starego klubowego hotelu, są biura Akademii, 15 szatni oraz pomieszczenia dla trenerów. No i bursa, w której zamieszka 74 młodych graczy Akademii spoza Lubina. Bursa gotowa będzie na początku 2016 r. W 16 grupach Akademii trenuje około 400 chłopców i dziewczynek. Najmłodsi mają 8 lat.

- Tak nowoczesnego ośrodka może pozazdrościć Zagłębiu wiele europejskich klubów - uważa Richard Grootscholten, dyrektor szkółki. - Wartością dodaną inwestycji jest położenie Akademii, bo z okien bursy młodzi zawodnicy widzą boiska, gdzie podnoszą umiejętności, oraz stadion, na którym w przyszłości mogą zagrać jako piłkarze pierwszej drużyny. To ma znaczenie psychologiczne i motywuje do sumiennej pracy - mówi Holender.

Grootscholtena zatrudniono dwa lata temu. Był piłkarzem ADO Den Haag, później m.in. dyrektorem sportowym w Sparcie Rotterdam. Wtedy wyróżniono go Nagrodą Rinusa Michelsa za stworzenie najlepszej akademii piłkarskiej w Holandii. Jego wychowankiem jest Kevin Strootman, pomocnik Romy i reprezentacji Holandii.

Szefowie Zagłębia zatrudnili Holendra, bo wcześniej z inwestycji w szkolenie wiele nie wynikało. Juniorzy wygrywali co prawda rywalizację w różnych kategoriach wiekowych w Polsce i triumfowali w Młodej Ekstraklasie, ale w seniorach furory nie robili. Większość lądowała w zespołach z niższych lig.

Dlatego Zagłębie zaczęło podpatrywać Manchester City, Romę, Sporting Lizbonę, Ajax Amsterdam. I zmieniło dotychczasowy system szkolenia. - Zrozumieliśmy, że w kategoriach młodzieżowych nie wynik zespołu jest najważniejszy, ale wyszkolenie indywidualności. Chcemy wychowywać piłkarzy, którzy później zaistnieją w dorosłym futbolu - tłumaczy Dębicki.

Grootscholten: - W młodszych grupach kładziemy nacisk na zajęcia z piłką. Tak wygląda 95 proc. treningów juniorów do 14. roku życia. We wszystkich grupach wiekowych gramy i trenujemy w podobnym ustawieniu taktycznym. Dzięki temu rozwój przebiega harmonijnie, a wystawienie wyróżniającego się gracza w zespole ze starszego rocznika nie stanowi problemu - opowiada Holender.

W zespole, który właśnie awansował do ekstraklasy, występowało kilku absolwentów szkółki. Podstawowym napastnikiem był Krzysztof Piątek (20 lat), czasami grywali Jarosław Kubicki (20 lat), Filip Jagiełło (18 lat) i Eryk Sobków (18 lat). Teraz do kadry włączony został Paweł Żyra (17 lat).

Bardziej niż w kadrze pierwszej drużyny zmiany w Zagłębiu widać na treningach. W poprzednim sezonie najlepszy napastnik i gwiazda Lubina Arkadiusz Piech (dziś Legia Warszawa) podczas ćwiczeń z juniorami zagrał długą piłkę do nikogo. - Taką "lagą" to my tutaj nie gramy... - rzucił kilkunastoletni junior Zagłębia.