Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Gajtkowski w IV lidze

Krzysztof Gajtkowski, za którego Lech Poznań zapłacił zimą katowickiemu Dospelowi 1,2 mln złotych, był jednym z najdroższych piłkarzy w pierwszej lidze. Był, bo teraz jest zdecydowanie najdroższy, tyle że w... IV lidze.
23-letni napastnik został odsunięty do rezerw, bo od wiosny nie strzela goli (choć kilka miesięcy temu strzelił pięć Pogoni Szczecin), a tydzień temu we Wronkach poprosił o zmianę już po 30 minutach, gdyż - jak wyjaśnił - nie miał sił. Lech chciał go wypożyczyć z powrotem do Dospelu w zamian za część ostatniej raty za niego (240 tys. zł), by tam "się odrodził i odblokował", ale katowicki klub się nie zgodził. - Nie jesteśmy frajerami - stwierdził prezes Piotr Dziurowicz.

Wzmocnieni Gajtkowskim czwartoligowcy przegrali na własnym boisku 1:3 (1:2) ze Spartą Oborniki, honorową bramkę zdobywając z samobójczego strzału gości. Choć Jarosław Araszkiewicz, niegdyś wielka gwiazda Lecha, dziś trener rezerw, o honorze ma nieco inne pojęcie.

- Kompromitacja - powiedział. - Wie pan, w jakim składzie graliśmy?

"Gazeta": - Nie, jeszcze nie wiem.

- Tyrajski, Plich, Głowacki, Mowlik, Kaczorowski, Magdziarz, Piskuła, Goliński, Stachowiak, Zakrzewski, Gajtkowski. Coś jeszcze mam dodać? [połowa to pierwszoligowcy, Kaczorowski to nawet eksreprezentant - red.].

Nie, nie trzeba... Faktycznie.

- Ja się wstydziłem wychodzić z budki trenerskiej. Po takim meczu to nawet nie wiem, czy będę jutro żył.