Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Wisła Kraków - Górnik Zabrze 2:0 (0:0)

Wiślacy mogli rozłożyć na łopatki rywala jeszcze w pierwszej połowie, ale przez brak precyzji zafundowali kibicom i trenerowi Henrykowi Kasperczakowi nerwówkę. W końcu jednak po podaniach Mirosława Szymkowiaka strzelili dwa gole.


Przed meczem Wisła pożegnała wieloletniego kapitana krakowskiej jedenastki Kazimierza Moskala. Działacze zapomnieli o podziękowaniu Moskalowi w minionym sezonie, lecz wczoraj nadrobili zaległości. Moskal teraz jest kapitanem zabrzan i świetnie kieruje poczynaniami obrony Górnika.

Spośród zabrzan występy w Wiśle zaliczył także Krzysztof Bukalski (lepiej mu się wiodło jednak w Hutniku), a Rafał Niżnik był przez kilka dni testowany przez Wisłę w lutym we Francji.

Już w 3. min po zagraniu Brasilii Jacek Paszulewicz mógł zagłówkować do siatki, ale sygnał wysokiej dyspozycji dał bramkarz Piotr Lech. Pięć minut później po sprytnym rozegraniu z klepki Macieja Żurawskiego z Brasilią sam na sam z bramkarzem mógł znaleźć się Maciej Stolarczyk, lecz Lech był szybszy. Po pół godzinie gry z wolnego (po faulu Michała Karwana na Danielu Dubickim) w długi róg wycelował Szymkowiak. Jednak znowu Lech był górą.

Górnik w tym okresie nie zagrażał bramce Adama Piekutowskiego. Zabrzanie głęboko cofnięci czekali na wiślaków. Na dobrą sprawę jedynym napastnikiem Górnika był Adrian Sikora, bo Niżnik często wspomagał drugą linię.

- Nie mogliśmy obrać innej taktyki. Odważniejsza gra mogła się skończyć pogromem - tłumaczył się później trener zabrzan Waldemar Fornalik.

W odpowiedzi na uderzenie przewrotką w 33. min Macieja Stolarczyka dwie minuty później Sikora był bliski zdobycia gola, ale zamiast strzelać z pierwszej piłki, bawił się w jej przyjmowanie, a spokojnie wyjaśnił sytuację wracający Mariusz Jop. W 40. min po profesorskim zagraniu Żurawskiego Daniel Dubicki w sytuacji sam na sam kopnął w róg, lecz znowu Lech jakimś cudem odbił piłkę nogą.

Myślących już o przerwie krakowian mógł skarcić w 45. min Grzegorz Jarosz, który z trzech metrów nie zdołał pokonać Piekutowskiego.

Zanim padły gole, Paweł Strąk popisał się potężnym strzałem (52. min), po którym piłka minimalnie minęła słupek.

W końcu odpowiedzialność za wynik wziął na siebie Mirosław Szymkowiak. W 65. min idealnie podał Danielowi Dubickiemu, ten popędził sam na sam z Lechem, wykonał zwód w lewo i bramkarz Górnika musiał ratować się faulem. Z rzutu karnego Maciej Żurawski strzelił pewnie w róg. Górnicy narzekali, że stracili bramkę w momencie, gdy za linią końcową był opatrywany Michał Karwan. - Jacek Paszulewicz uderzył go łokciem i złamał mu nos. Po stracie Karwana zrobiła się dziura w obronie i Wisła to wykorzystała - rozkładał ręce trener Fornalik.

Goście próbowali zagrać odważniej, najgroźniej strzelał w 75. min wprowadzony nieco wcześniej Dimitar Makriev, lecz piłka poszybowała wysoko. Za moment Frankowski prostopadle podał do Żurawskiego, ten zakręcił obroną, zwiódł Lecha, kopnął na bramkę, piłkę jednak odbił jakimś cudem Grzegorz Jarosz. "Franek" dobił pod poprzeczkę.

Wisła bez problemów strzeliła dwa gole Górnikowi. - Teraz żyjemy nadzieją, że uda się to w meczu z Anderlechtem - nie kryje Henryk Kasperczak.

Zdaniem trenerów

Waldemar Fornalik (Górnik Zabrze): Wisła była lepsza, bez dwóch zdań. Gdyby Niżnik, Sikora czy Jarosz strzelili gola w I połowie, to moglibyśmy marzyć o remisie. Wielu moich chłopaków nie grało jeszcze z tak silnym przeciwnikiem, jakim jest Wisła. Krzysiu Bukalski nie zagrał tak dobrze jak w poprzednich meczach. Trzeba jednak pamiętać, że i rywal był lepszy.

Henryk Kasperczak (Wisła): - Bałem się tego meczu, bo Górnik w dwóch wygranych meczach udowodnił, że jest zespołem walczącym. Ponadto w Wiśle jest nie najlepsza sytuacja kadrowa. Kilku zawodników pojechało na zgrupowanie kadry, Stolarczyk, Paszulewicz i Gorawski chorowali. Zmobilizowaliśmy się, zagraliśmy dobry mecz. Trzeba się cieszyć i żyć nadzieją na dobry rewanż w starciu z Anderlechtem.



Wisła 2 (0)

Górnik 0

STRZELCY BRAMEK

Wisła: Żurawski (67. z karnego po faulu na Dubickim), Frankowski (73. dobitka po strzale Żurawskiego).

Wisła: Piekutowski - Baszczyński Ż, Jop, Paszulewicz, Stolarczyk Ż - Gorawski (58. Pater), Strąk, Szymkowiak Ż (88. Ouadje), Brasilia - Żurawski, Dubicki Ż (66. Frankowski).

Górnik: Lech Ż - Radler, Karwan, Moskal, Jarosz - Probierz, Szulik, Bukalski, Piegzik Ż (77. Chyła) - Niżnik (72. Makriev), Sikora (80. Buśkiewicz).

Widzów 9,5tys.



Wisła - Górnik

19strzały8
12celne3
15faule12
0spalone5
9rzuty rożne1