Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Puchar UEFA. Cementarnica - Dospel 0:0

Piłkarze Dospelu Katowice zremisowali bezbramkowo z Cementarnicą 55 w Skopije, w pierwszym meczu rundy wstępnej Pucharu UEFA. Styl w jakim zagrała trzecia drużyna ubiegłego sezonu pozostawia jednak wiele do życzenia.


Gieksa powróciła po ośmiu latach przerwy do występów w europejskich pucharach w mizernym stylu. W ciągu całego spotkania Polacy stworzyli zaledwie jedną, dość przypadkową sytuację strzelecką. Praktycznie przez cały mecz na boisku dominowała słabiutka drużyna gospodarzy, która miała o wiele więcej szans do zdobycia bramki. Do blamażu jednak nie doszło, bo po raz kolejny w bramce Katowic dobrze zagrał Jarosław Tkocz. - Pomiędzy polską, a macedońską piłką jest podobno olbrzymia różnica, ale dzisiaj tego nie widać - cieszyli się macedońscy dziennikarze. Katowiczan nie tłumaczy nawet, mimo późnego popołudnia, ponad 30 stopniowy upał, który dokuczał piłka - To była straszna Sahara. Na boisku nie było czym oddychać, a po kilku minutach bolały nas gardła od suszy jaką mieliśmy w ustach - dodawał Grzegorz Fonfara, obrońca Katowic.

Mecz z Cementarnicą miał być rehabilitacją drużyny Edwarda Lorensa, po fatalnej wpadce na inaugurację ekstraklasy. Niestety katowicka drużyna nadal przypominała zespół, który został rozgromiony przed tygodniem przez Groclin. Praktycznie przez cało spotkanie w środku pola toczyła się chaotyczna gra. Przemyślanych akcji było jak na lekarstwo, a katowiczanie głównie martwili się przede wszystkim o obronę bramki.

Już w pierwszej połowie zawodnicy Cementarnicy mogli zdobyć przynajmniej trzy bramki. Najpierw w 22 minucie dobrą okazję zmarnował Stole Dordiev, który po znakomitym podaniu Nikoli Gligorova silnie strzelił z dziesięciu metrów, ale piłka poszybowała nad poprzeczką bramki Tkocza. W 37 minucie gospodarze zmarnowali najlepszą okazję do strzelenia bramki. Obrońcy Katowic założyli nieudaną pułapkę ofsajdową i w sytuacji sam na sam znalazł się grający trener gospodarzy Zanko Savov. Na szczęście dla Polaków, 38 - letni napastnik Cementarnicy przegrał pojedynek z dobrze interweniującym Tkoczem.

Na dwie minuty przed przerwą, po dokładnym podaniu kapitana macedońskiej drużyny Gorana Hristovskiego, w dobrej sytuacji znalazł się Riste Naumov. Jednak niezbyt precyzyjnie uderzona piłka poszybowała nad bramką. Polacy, którzy zagrali bardzo defensywnie, w ciągu pierwszych 45 minut, nie oddali żadnego strzału na bramkę Ljupco Kmietovskiego.

W drugiej części meczu nadal przeważali goście, choć to właśnie w tym okresie gry katowiczanie mieli najlepszą szansę na strzelenie bramki. W 66 minucie Mariusz Muszalik przelobował wychodzącego z bramki Kmetovskiego, ale piłka przy asyście obrońców Cementarnicy przeleciała wzdłuż bramki. - Zobaczyłem błąd bramkarza, więc bez zastanowienia uderzyłem piłkę. Niestety nie była zbyt precyzyjnie trafiona, więc nie wpadła do siatki. Szkoda, bo to była nasza najlepsza okazja - żałował piłkarz. Siedem minut później Stanisław Wróbel minął dwóch obrońców macedońskiej drużyny, jednak wypuścił sobie zbyt daleko piłkę i uprzedził go bramkarz gospodarzy. W końcówce meczu na boisku pojawił się w drużynie Cementarnicy 22 letni Brazylijczyk Jean Pier Alonso, który dwukrotnie zagroził bramce Tkocza. Najpierw w 79 minucie strzelał z ostrego kąta, ale bramkarz pewnie złapał piłkę, a na trzy minuty przed końcem piłka po uderzeniu Brazylijczyka minimalnie przeszła obok słupka.

Prezes katowiczan przez całe spotkanie kręcił z niedowierzaniem głową i długo nie potrafił zrozumieć co się dzieje z jego drużyną. Dopiero na lotnisku zaczął komentować. - Wynik był o wiele lepszy niż nasza gra. Powiem tylko jedno - nie pozwolę zniszczyć w półtora miesiąca tego, co zostało zbudowane ciężką pracą w ciągu całego poprzedniego sezonu. Cokolwiek to nie znaczy - zapowiedział Piotr Dziurowicz. Rewanż odbędzie się za dwa tygodnie w Katowicach.

Cementarnica Skopije - Dospel Katowice 0:0

Cementarnica: Kmetovski - Tanevski, Stefanovski, Markovski - Dordiev, Cvetkovski (86. Jakovlevski), Gligorov, Trpkovski (72. Alonso), Hristovski - Naumov, Savov (66. Dimitrovski).

Katowice: Tkocz - Sadzawicki, Kowalczyk, Adamczyk, Adżem (67. Kroczek) - Fonfara (60. Owczarek), Widuch, Muszalik, Bojarski, Bała Z (77. Leo) - Wróbel.





Dla Gazety

Edward Lorens trener Katowic: - Ten wynik nie jest najgorszy, bo czeka nas jeszcze przecież rewanż na własnym boisku. Zdaję sobie jednak sprawę z tego, że zagraliśmy słabo. Było jednak kilka powodów. Po pierwsze spotkanie odbywało się w potwornych warunkach atmosferycznych, gdzie ciężko było normalnie oddychać. Po drugie nie mogłem w pełni skorzystać z dwóch napastników (Yahaya i Leo - przyp.red.), którym taka pogoda odpowiada. 0:0 to otwarty wynik i sprawa awansu rozstrzygnie się dopiero w Katowicach, gdzie musimy zagrać zdecydowanie lepiej. Sądzę, że mamy nadal olbrzymią szansę na awans do następnej rundy.

Zanko Savov, grający trener Cementarnicy: - Jestem bardzo zadowolony, bo prowadziliśmy bardzo otwartą grę i byliśmy drużyną lepszą. Od początku zakładaliśmy, że zagramy z Katowicami odważnie. Spodziewaliśmy się jednak, że nasi rywale będą groźniejsi. Nie wiem co się stało, że praktycznie zepchnęliśmy ich do obrony. Mieliśmy kilka naprawdę groźnych okazji strzeleckich, szkoda, że nie udało się wykorzystać przynajmniej jednej. W rewanżu szanse nadal są równe, ale głęboko wierzę, że to my awansujemy dalej.

not.rg