Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Po-ligon Roberta Błońskiego: Biało-niebieskie barwy

Po aferze barażowej i kabarecie z przyznawaniem licencji, po 66 dniach przerwy zaczął się 70. sezon polskiej ligi. Zaczął raczej zgodnie z przewidywaniami.
Porażki Wisły Kraków i Groclinu w Pucharze Polski okazały się zwykłym "ściemnieniem". Oba kluby, niestety, nie potraktowały tych rozgrywek poważnie, bo ani nie są nigdzie transmitowane, ani nie dostaje się za udział w nich żadnych pieniędzy. A do pucharów chcą wejść z ligi. Krakowianie, na razie, mają głowy zaprzątnięte ligą, ale nie polską, tylko Mistrzów. Niejako przy okazji wygrali w Polkowicach, gdzie atmosfera była piknikowa, a doping i kibiców, i z taśmy - z głośników słychać było "Tańczymy labada, labada... tańczą go kibice Górnika". Podobny nastrój panował w Łęcznej, gdzie dla kolejnego Górnika-beniaminka wymyślono nawet hymn: "Hej, hej, hej, Górnicy, drżą przed Łęczną przeciwnicy. Nigdy nie oddajcie pola, walczcie. Taka nasza wola"...

Oprócz Groclinu (jedna jaskółka wiosny nie czyni, jak powiedział trener Radolsky) dobre wrażenie zrobiła na starcie - także zgodnie z oczekiwaniami - Amica. Paweł Kryszałowicz potwierdził, że jeśli jest zdrowy, to należy do najlepszych polskich piłkarzy. I że nie zawsze powrót do Polski oznacza tylko i wyłącznie odcinanie kuponów i spokojną emeryturę.

Zupełnie inaczej swój powrót do kraju wyobrażał sobie Andrzej Kobylański. Potrzebował niewiele ponad pół godziny, by wylecieć z boiska. I to za kompletnie bezmyślne, ale jak najbardziej celowe zagranie ręką. Nie sprawdził się także Jakub Wierzchowski, również wracający z niemieckiej Bundesligi. Puścił trzy gole, nie pokazując nic z formy, dzięki której kiedyś powoływano go do reprezentacji. Czy porażka w Łęcznej, a wcześniej odpadnięcie z Pucharu Polski oznaczają, że w Płocku znowu klapa i zamiast walki o miejsce w szóstce-ósemce będą kłopoty z utrzymaniem albo baraże? Coś się dzieje w tym klubie od lat. Mimo wielu zawodników, trenerów, mocnego sponsora nigdy nic wielkiego nie osiągnął.

W jeszcze gorszych nastrojach są kibice Lecha. Największa frekwencja w lidze, a wyniki poniżej oczekiwań. Czego to efekt? Czy nieporozumień między piłkarzami a czeskimi trenerami Palą oraz Panikiem? A może nie za dobrej sytuacji finansowej, bo w Lechu - tak jak w większości klubów - są problemy z terminowymi wypłatami? Na razie więc najbardziej zawiodły kluby, które mają biało-niebieskie barwy. Bo porażka Dospelu z Groclinem chyba nie jest taką sensacją.

Po pierwszej kolejce ciężko wskazać, kto będzie gwiazdą ekstraklasy. O Kryszałowiczu, Saganowskim czy Żurawskim pisać łatwo. Ale może nią być Adrian Sikora, który już wiosną był godnym następcą sprzedanego do Groclinu Andrzeja Niedzielana.

Na razie nowa liga zagrała po staremu, bo gdyby nie Poznań, średnia liczba widzów na stadionie ledwo przekroczyłaby trzy tysiące. Najgorzej pod tym względem wyglądają Wronki, gdzie mecz z Polonią obejrzało 1,8 tys. osób.

Przypomnienie

Dla tych, którzy zachwycili się Groclinem. W poprzednim sezonie pierwszym liderem ekstraklasy było... Zagłębie Lubin, które rozgromiło 5:0 Pogoń Szczecin. Dziś obu klubów nie ma już w I lidze.

Liczba kolejki

5 - tyle klubów w porównaniu z poprzednim sezonem zmieniło trenerów. Nowi to Duszan Radolsky (Groclin), Edward Lorens (Dospel), Dariusz Kubicki (Legia), Andrzej Kretek (Widzew) i Libor Pala (Lech). Mirosław Jabłoński już nie jest konsultantem w Wiśle Płock, tylko oficjalnie pierwszym trenerem.

Cytaty kolejki

"Jeszcze jeden, jeszcze jeden" - kibice Dospelu po czwartym golu dla Groclinu.

"Czy Legia złożyła konkretną ofertę w sprawie Jelenia? Taką samą jak Wisła Płock w sprawie Beckhama (...)" - prezes Wisły Płock Krzysztof Dmoszyński podczas czatu z kibicami.