Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Ronaldinho jednak nie w MU, ale w Barcelonie!

Największa zagadka transferowa lata - Gdzie zagra Ronaldinho?- rozwiązana. Jednak to Barcelona wygrała wyścig o napastnika mistrzów świata. W sobotę piłkarz uzgodnił z Katalończykami warunki pięcioletniego kontraktu. Barca zapłaci PSG od 28 do 33 mln euro
Jeszcze we wtorek Ronaldinho twierdził, że "kiedy zamyka oczy, widzi, że jego przyszłość jest czerwona jak koszulki "Czerwonych diabłów" i nie może się doczekać, żeby stać się pierwszym Brazylijczykiem w historii, który zagra w barwach Manchesteru United". Wszystko to jednak okazało się blefem mającym na celu podbicie oferty Barcelony w licytacji z "Czerwonymi diabłami". Teraz bowiem brat piłkarza i jednocześnie jego agent Roberto Assis wyjaśnia, że Ronaldinho od początku wolał grać w Hiszpanii, gdzie występuje wielu jego przyjaciół z reprezentacji "Canarinhos", m.in. Ronaldo i Roberto Carlos.

23-letni Brazylijczyk od zakończenia sezonu nie ukrywał, że nie chce więcej występować w PSG i słabej lidze francuskiej. - Czas ruszyć naprzód. Chcę grać w wielkim klubie - mówił. Do wyścigu po utalentowanego napastnika pierwszy przystąpił MU potrzebujący gwiazdy po odejściu Davida Beckhama. Po nim zareagoawł Real Madryt, w którym aż gęsto od gwiazd. Prezes "królewskiego" klubu Florentino Perez zaoferował PSG 30 mln euro, ale dopiero po następnym sezonie - Ronaldinho miałby wówczas zastąpić Luisa Figo. Ale ani Brazylijczyk, ani PSG nie chcieli czekać.

Barcelona najpierw zaoferowała PSG 20 mln euro, a potem dorzuciła jeszcze dwóch piłkarzy (Francuza Philippe'a Christanvala i Argentyńczyka Juana Romana Riquelme). Ronaldinho, który miał otrzymać 10 proc. wysokości transferu, wolałby jednak, żeby Barcelona zamiast piłkarzy dołożyła gotówkę. Stąd postawienie Katalończyków pod ścianą groźbą rychłego zawarcia umowy z MU.

Transfer Brazylijczyka to pierwszy spektakularny sukces nowego prezydenta katalońskiego klubu Joana Laporty, który wcześniej przegrał prestiżową rywalizację z Realem Madryt o Davida Beckhama. Katalońska prasa szaleje z zachwytu, że Barca pokonała w walce o supergwiazdora najbogatszy klub świata Manchester United oraz londyńską Chelsea, z której nowy rosyjski właściciel Roman Abramowicz, nie licząc się z wydatkami, chce uczynić potęgę (włączył się do walki o piłkarza w ostatniej chwili).

- "Here comes the star" (oto przychodzi gwiazda) - zatytułował na pierwszej stronie informację o transferze kataloński "Sport", nawiązując do słynnego utworu Beatlesów "Here comes the sun". - Kolejny wielki Brazylijczyk zagra w barwach "blau-grana". Miejmy nadzieję, że Ronaldinho okaże się godnym następcą Romario, Ronaldo i Rivaldo i poprowadzi klub do podobnych - pisze "Sport".

- Uśmiech wraca na nasze twarze. Laporta postawił klub na właściwych torach. Pozyskanie Ronaldinho oraz utrzymanie w klubie Patricka Kluiverta odbudowuje wiarę kibiców w drużynę i przerywa dobrą passę Realu Madryt na najlepsze transfery wagi ciężkiej w lidze Figo-Zidane-Ronaldo-Beckham - dodaje "AS".

Ronaldinho jest piątym dużym zakupem Barcelony tego lata, nie licząc zatrudnienia nowego trenera Franka Rijkaarda. Wcześniej na Camp Nou przeszli bramkarz reprezentacji Turcji: Recber Rustu, hiszpański pomocnik Luis Garcia, meksykański obrońca Rafael Marquez i portugalski skrzydłowy Ricardo Quaresma.

Menedżer MU Alex Ferguson przebywający z drużyną na tournee po USA był wściekły, że piłkarz i PSG wybrali ofertę Barcelony. Tym bardziej, że jego alternatywę - Irlandczyka Damiena Duffa z Blackburn - pozyskała w międzyczasie Chelsea. W tej sytuacji Ferguson chce kupić z Betisu Sewilla 22-letniego pomocnika reprezentacji Hiszpanii Joaquina. Prezes hiszpańskiego klubu Manuel Ruiz de Lopera chce jednak 32 mln dol. (MU oferuje 17 mln i Ole Gunnara Solskjaera lub Diego Forlana). Joaquin stwierdził, że najchętniej zostałby w Hiszpanii. Tymczasem Lopera żąda od niego przedłużenia kontraktu o siedem lat. Grozi piłkarzowi, że jeśli ten się nie zgodzi, złamie mu karierę, wypożyczając go do któregoś z klubów rosyjskich.