Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Zdzisław Ambroziak: Karły i olbrzymy

Piłkarz David Beckham będzie miał w Madrycie do dyspozycji 10 tys. m kw. pod dachem, czyli więcej, niż wynosi powierzchnia boiska Realu. W posiadłości jest 25 pokoi, 20 łazienek i garaż na 15 samochodów. Można oczywiście zapytać, po co czteroosobowej rodzinie tyle przestrzeni, ale na tej zasadzie łatwo kwestionować wszystko, co dzieje się we współczesnym sporcie.
Zidane, Raul, Figo i Ronaldo zarabiają tyle, że mogą wkurzyć wyznawców poglądu, że wszyscy mamy jednakowe żołądki. Chodzi nie tylko o to, że każdy produkt jest wart tyle, ile ktoś gotów zań zapłacić, oraz że sportowe gwiazdy organizują czas wolny milionom ludzi, którzy przecież na końcu wszystkich rachunków i tak za to wszystko płacą.

Chodzi o to, by rezygnując na chwilę z pokusy naprawiania świata, zapytać wprost: Skąd to szaleństwo?

Bo te megagwiazdy dają coś w zamian, bo na boisku ci milionerzy są w 100 proc. wiarygodni. Mogą zdradzać żony, ale nie zdradzą kibiców, dlatego kibice ich kochają i ich nie opuszczą, bo wiedzą, że gdy przychodzi moment próby - walka jest prawdziwa. Pamiętam doskonale, byłem wtedy w Londynie, jak młodziutki Beckham na swoim pierwszym mundialu dał się sprowokować i został usunięty z boiska. To był cios dla całego imperium! Ale w końcu chłopcu wybaczono, bo przecież walczył ze wszystkich sił, po prostu go poniosło...

Pamiętam, jak wielki już, sławny i bogaty Beckham niedługo przed ostatnim mundialem po brutalnym faulu doznał pęknięcia kości śródstopia. W stan pogotowia postawiono bez mała służby medyczne Jej Królewskiej Mości, ale kluczowa dla całej sprawy była determinacja samego Davida, by zrobić wszystko i ponieść najwyższe ryzyko, by nie zawieść nie tylko piłkarskiej Anglii. Dlatego na stadiony w Madrycie. Londynie, Mediolanie i Rzymie walą dziesiątki tysięcy kibiców, a miliony oglądają ich w TV. Bo oni, ci widzowie, im wierzą! To samo dotyczy wszystkich wielkich sportowców, na tym to polega.



Piszę to wszystko wcale nie dlatego, bym szczególnie przepadał za Beckhamem. Przeciwnie - uważam, że jako piłkarz jest mocno przereklamowany, zaś jego mocno zniewieściały wizerunek z kolczykami, blond kucykami i białym smokingiem w rolach głównych wyjątkowo mi się nie podoba, pomijając fatalną muzykę, jaką uprawiała jego żona, zanim urodziła parkę synków - Brooklyna i Romeo.

Ale tacy jak kolejny gwiazdor Realu pozwalają lepiej uchwycić karłowaty kaliber spraw (cóż za okrutny kontrast), którymi żyje polska piłka. Ci z Realu, Milanu czy MU nie sprzedadzą meczu, nie podłożą się jak byle kto, za byle parę złotych. Tacy jak Beckham, gdy przychodzi do prawdziwej gry, są prawdziwi jak pieniądze, które zarabiają. Nasi - pożal się Boże - prezesi (wszyscy są siebie warci) powinni jak najszybciej zrozumieć, że żaden prokurator, żaden sąd nie pomoże, jeżeli oni sami nie zrozumieją, że na boisku musi liczyć się walka i prawda, bo w przeciwnym razie będziemy mieli na trybunach jeszcze mniej naiwniaków niż dotąd. Zawiodą, i to wcale nie jest żart, wszystkie prawne instrumenty, jeżeli samo środowisko piłkarskie opuści instynkt samozachowawczy - co starałem się wykazać, używając jako wytrycha Davida Beckhama.