Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Górnika Łęczna po awansie

Świetnie zorganizowany klub i zespół wymagający uzupełnienia na kluczowych pozycjach - tak wygląda dziś sytuacja Górnika Łęczna. W ekstraklasie nowy pierwszoligowiec powinien jednak dać sobie radę.
Drużynę z Łęcznej śmiało można nazwać jednym z najlepiej zorganizowanych polskich klubów. Tu nie ma kłopotów finansowych ani długów (budżet w tym sezonie wynosił ok. 5,5 mln zł), a inwestycje na stadionie przy ul. Jana Pawła II są przemyślane i realizowane z żelazną konsekwencją.

Obiekt Górnika już teraz prezentuje się imponująco. Stadion może pomieścić 6 tys. widzów, w tym 2,5 tys. na pięknej krytej trybunie. Jest też nowoczesne zaplecze - hala i dwa boiska treningowe. Brak tylko oświetlenia, ale prace przy jego zainstalowaniu rozpoczną się już w tym tygodniu.

Olbrzymi udział w sukcesie Górnika ma sponsor i właściciel klubu - państwowy holding Lubelski Węgiel "Bogdanka" SA (72 mln zł czystego zysku w 2001 r. - jedyna kopalnia przeznaczona do szybkiej prywatyzacji). Człowiekiem, który rządzi w klubie, jest wieloletni prezes Górnika i szef Bogdanki Stanisław Stachowicz. Wprawdzie jesienią przekazał władzę w klubie Zbigniewowi Krasowskiemu (wiceszef Bogdanki), ale pozostał w zarządzie, i to on o wszystkim decyduje.

Gorzej niż ze sprawami organizacyjnymi jest ze sportowymi. W zespole jest kilku zawodników z pierwszoligową przeszłością (bramkarz Maciej Mielcarz z Amiki; obrońcy Marcin Boguś z Widzewa, Bartłomiej Wilk z Ruchu Radzionków i Ireneusz Kościelniak z Amiki; pomocnicy Grzegorz Skwara z Rakowa, Piotr Soczewka i Maciej Pastuszka z Wisły Płock, Wojciech Korzan z Garbarni), ale drużynę trzeba szybko wzmocnić. Szczególnie brakuje napastników. Andrij Griszczenko, Piotr Bański i Jacek Iwanicki nie są graczami na miarę ekstraklasy. Oni w tym sezonie nie strzelali bramek. Ciężar zdobywania goli spadał na pomocników i obrońców. Z konieczności w roli napastnika występował były gracz Rakowa Częstochowa Skwara, który znacznie lepiej czuje się w pomocy. Potrzeba także prawego pomocnika, bo pozyskany z Amiki Wronki Kościelniak jest raczej obrońcą. Trener Jacek Zieliński będzie się również musiał rozejrzeć za doświadczonym stoperem. Szefowie Bogdanki zapewne nie poskąpią na to pieniędzy.

Natomiast jest wielce prawdopodobne, że objawieniem ligi będzie Paweł Bugała. Mimo wielu propozycji z klubów ekstraklasy zasiedział się w Łęcznej i wydawało się, że nie ma ambicji, aby grać w I lidze. Okazało się jednak, że 30-letni pomocnik jest jak wino - im starszy, tym lepszy. Strzelił Zagłębiu trzy piękne bramki, a jego sposób gry i umiejętności techniczne zdecydowanie lepiej pasują do ekstraklasy niż do II ligi, gdzie taktyka opiera się głównie na przeszkadzaniu rywalom i utrudnianiu im gry za wszelką cenę.