Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Kadra we Wronkach. Dudka boli między żebrami

Tajemnicza kontuzja Jerzego Dudka to ból między żebrami. - Uszkodziłem sobie jakiś nerw, ale najważniejsze, że trenuję - zdradził bramkarz polskiej kadry.


Kadra Pawła Janasa jest już w komplecie we Wronkach, gdzie przygotowuje się do meczów z Kazachstanem (6 czerwca) i Szwecją (11 czerwca).

W ubiegłym tygodniu Dudek ujawnił, że oprócz pachwiny (chroniczne problemy) ma jeszcze jeden uraz. - Nie chciałem mówić, o co chodzi, bo nie wiedziałem, jak poważna jest ta kontuzja - powiedział w środę "Gazecie" bramkarz Liverpoolu. - Podczas zgrupowania zrobiłem zdjęcie rentgenowskie. Doktor powiedział, że nic nie ma, żebra są całe. Jego diagnozę potwierdzili jeszcze specjaliści z kliniki w Piekarach Śląskich. Wciąż biorę zastrzyki, zabiegi, masaże, ale najważniejsze jest to, że normalnie trenuję. Treningi nie są zbyt intensywne, więc jakoś daję radę. Boli mnie przy głębszych oddechach i skurczach klatki piersiowej, ale w bronieniu nie przeszkadza. Nie boję się walki w powietrzu na przedpolu czy uderzeń w plecy. Na zdrowie, ogólnie, nie narzekam. Oby tylko gorzej nie było.

Zdrowie, na szczęście dla kadry, nie jest tematem numer jeden na zgrupowaniu. Oprócz Emmanuela Olisadebe (nie zagra ze Szwecją) prawie wszyscy powołani są zdrowi. Prawie, bo w środę obóz przygotowawczy opuścił powołany po raz pierwszy do kadry Radosław Sobolewski. Ma naciągnięty mięsień czworogłowy. Chciał zostać, ale trener stwierdził, że ryzykować nie ma sensu. - Jeszcze sobie coś naderwiesz. Jedź i odpocznij. Jeszcze nie umierasz, wiec zdążysz w mojej kadrze zadebiutować. No chyba, że mnie wcześniej zwolnią - mówił z uśmiechem Janas widząc, jak Sobolewski robi nieszczęśliwą minę.

- Fatalna sprawa. Jestem pokrzywdzony podwójnie. We wtorek ominęła mnie impreza z okazji wywalczenia przez Groclin wicemistrzostwa Polski, a w środę okazało się, że uraz jest zbyt poważny - mówił Sobolewski, który na zgrupowaniu przyjął... niespodziewane gratulacje od Jacka Zielińskiego z Legii. - A tak, podszedł do mnie i pogratulował mistrzostwa Polski. Chyba pomylił mnie z Kamilem Kosowskim - śmiał się Sobolewski.

We Wronkach spotkała się cała kadra. I gracze zza granicy i ci z ligi polskiej. Zieliński, podobnie jak większość zawodników, którzy grali we wtorek ligowe mecze, nie trenował w środę tak intensywnie, jak piłkarze z lig zagranicznych.

W najlepszych nastrojach są piłkarze Wisły (mistrza Polski), których aż siedmiu jest powołanych do kadry. - Teraz jeszcze wygramy ze Szwecją i będzie super - mówili. Treningowi kolegów najdłużej przyglądali się Kamil Kosowski i Maciej Stolarczyk, pozostali wiślacy - po rozbieganiu - wrócili do hotelu. Kosowski wracał później z jedną gołą nogą i to na palcach - otarł piętę.

- Są zmęczeni, to jasne - mówił fizjolog polskiej kadry Zbigniew Jastrzębski. - Ale na szczęście nie ma żadnych urazów. Badania będą mieli we czwartek i niedzielę. Ci, którzy nie grali, odpoczęli, świeżość im wraca.

Trener Janas nie zmienił koncepcji i tak jak zamierzał, ustawi w Sztokholmie Jacka Bąka w roli defensywnego pomocnika. - To, że się bał tego miejsca, to mówił tylko dziennikarzom. Ja go ustawiam i nie narzeka. Zagra, bo grał w klubie na tej pozycji - mówił Janas.

Kiedy trener dowiedział się, że ostatni raz w kadrze Bąk grał w roli defensywnego pomocnika na Wembley za Janusza Wójcika i pilnowała Paula Scholesa, który strzelił trzy gole, selekcjoner odparł: - W Szwecji Scholes na pewno nie zagra.

We Wronkach tak jak w Wiśle jest spokój. Piłkarze kręcą głowami z podziwu dla hotelu i bazy we Wronkach. - W takich warunkach kadra jeszcze nie mieszkała - mówił Dudek.