Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Jacek Sarzało: Oby od razu Kraków zbudowano

Nawet po największym zwycięstwie zawsze jest jakieś jutro. Także w Krakowie nie sposób utopić w morzu szampana pytania: co dalej?
Zanim więc w Wiśle odbiorą zasłużone gratulacje, zanim opadnie gorączka wielkiego osiągnięcia, zanim rzeźbiarz weźmie od Henryka Kasperczaka miarę na pomnik - ja pozwolę sobie zaadresować do najlepszego klubu w Polsce kilka prywatnych marzeń. Z prośbą o spełnienie.

Przede wszystkim tego triumfu nie wolno zmarnować. To prawda, że o ile mądry pogodzi się z porażką, o tyle głupi nie podniesie się po sukcesie. Wciąż czekam na mistrza normalnego - takiego, dla którego pobicie piętnastu krajowych rywali jest tylko przystankiem w drodze do jeszcze większego rozwoju, a nie szczytem, z którego później z hukiem się spada. Dość już jednorazowych zdobywców tytułu, którzy w następnych sezonach - zamiast świecić przykładem - nadają się wyłącznie do reanimacji. Wisła od kilku lat ma sponsora, który doskonale wie, że zyski się inwestuje, a nie przejada - ale nie od rzeczy będzie ostrzec, że położenie akurat teraz czołowych graczy pod transferowy nóż byłoby zgubą. Przeciwnie, drużynie należy dostarczyć świeżej krwi, wymienić najsłabsze ogniwa. Owszem, można pożegnać się z niejednym zawodnikiem, ale po to, by znaleźć następców, a nie dlatego, że trafił się nabywca z grubym portfelem. Wyprzedaż - nie, handel z głową - tak.

Po drugie - od ponad siedmiu lat tęsknię za takimi meczami Ligi Mistrzów, na które bilety można kupić za złotówki. A ponieważ nadchodzi era euro - czasu jest coraz mniej. Dziś potrzebna jest w Krakowie świadomość niebywałej szansy i zwierzęca chęć jej wykorzystania. Doświadczenia z niedawnych rozgrywek pucharowych to już olbrzymi kapitał, teraz tylko zostaje rozsądnie go spożytkować. Dawno polski zespół nie był tak blisko LM.

I ostatni problem, niestety najpoważniejszy. To wstyd, by ci, co najumiejętniej w Polsce kopią piłkę, robili to na najbrzydszym stadionie i na boisku do złudzenia przypominającym ugór. Przecież szlachectwo zobowiązuje - mistrz kraju powinien mieć superobiekt. Warto i o tym pomyśleć w słodkich chwilach konsumowania zwycięstwa.

Szkoda tylko, że to, o czym u nas można sobie jedynie pomarzyć, gdzie indziej jest codziennością. A później się dziwimy, że futbolowa Europa spuszcza nam lanie.