Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Prezes Wisły dla Gazety: Teraz Liga Mistrzów

Start w Lidze Mistrzów to dla nas spełnienie marzeń sportowych i biznesowych. Ale jeśli Wisła nie przebrnie eliminacji, klub nie zostanie rozwiązany. Będziemy pracować do skutku - mówi Gazecie Bogdan Basałaj prezes Wisły.
Dariusz Wołowski: Tytuł dla Wisły, czyli rehabilitacja za ubiegły rok?

Bogdan Basałaj: Rehabilitacja to mocne słowo, ale trochę tak jest. Przed rokiem Legia była bardzo silna, ale zdobyła tytuł nie tylko dzięki sobie, ale również dzięki naszej pomocy. Nie uważam, żeby poprzedni sezon był dla nas stracony czy zupełnie przegrany. Ale ten jest rzecz jasna znacznie lepszy.

Myślicie już o eliminacjach Ligi Mistrzów?

- Tak. Rozmawiamy z trenerem, myślimy o wzmocnieniach. Plan przygotowań też jest już z grubsza znany.

Wzmocnieniach? Będziecie kupować za granicą czy uważacie, że są w Polsce piłkarze, którzy mogliby wzmocnić Wisłę?

- Są w Polsce tacy gracze, którzy przeniesieni do lepszego klubu mogliby się szybko rozwinąć. Jest ich kilku i są na liście trenera Kasperczaka.

Na ilu pozycjach Wisła potrzebuje wzmocnień?

- Na trzech. A poza tym musi być w klubie szeroka kadra, potrzebujemy dwudziestu graczy o zbliżonej klasie, żeby trener miał co zrobić na przykład w przypadku kontuzji Mirka Szymkowiaka czy odejściu Kamila Kosowskiego. Mamy nadzieję, że organizm Mirka w końcu się przełamie. Przecież od meczów z Lazio w Pucharze UEFA grał cały czas do finału Pucharu Polski. A wiadomo, jak to dla nas ważny piłkarz. Wolelibyśmy też, żeby Kamil został w Krakowie. Ale może być inaczej. On chce wyjechać, nie ukrywa tego i trudno go zatrzymać siłą.

Ma masę propozycji...

- Szum medialny wokół jego transferu nie przekłada się na razie na poważne oferty dla Wisły. Jeszcze ani jedna do klubu nie dotarła.

A gdyby mistrz Francji - Lyon - rzeczywiście zaproponował 5 mln euro?

- To jest bardzo dobra cena za polskiego piłkarza. Na pewno byśmy Lyonowi nie odmówili.

A może Kosowski mógłby zagrać w Wiśle w eliminacjach Champions League i dopiero potem odejść?

- Dla nas byłoby to wyjście idealne, ale trener klubu, który go kupi, z pewnością na to nie przystanie. Będzie chciał, żeby Kamil z jego zespołem przygotowywał się do sezonu. I trudno będzie odmówić mu racji.

Czyli w najważniejszych meczach dla klubu Wisła może grać bez swojego kapitana?

- Może tak być, ale puszczając Kosowskiego, będziemy mieli kogoś, kto będzie mógł go zastąpić.

Maciej Żurawski stracił formę z jesieni. Nie został nawet powołany do kadry na mecz ze Szwecją.

- To kwestia kontuzji w lutym, w okresie przygotowawczym. To musiało się odbić. Mimo wszystko zdobył wiosną parę ważnych bramek dla Wisły, potwierdzając, że jest dla nas jednym z najważniejszych piłkarzy. A poza tym jego kłopoty miną i niedługo znów będzie najlepszym napastnikiem w Polsce.

Kogo chcielibyście wylosować w walce o Champions League?

- To może powiem, kogo byśmy nie chcieli. W pierwszej kolejności wolelibyśmy ominąć zespoły hiszpańskie i włoskie, a już gdybyśmy ominęli niemieckie i angielskie, byłoby bardzo dobrze.

Mówi Pan to po sezonie, w którym w Pucharze UEFA Wisła rozbiła Schalke i Parmę...

- Mówiłem, kogo nie chcemy wylosować. Ale jeśli przyjdzie z nimi grać, nie poddamy się przed walką. Wolelibyśmy jednak łatwiejszego przeciwnika, bo to zwiększałoby nasze szanse na awans. Nie chcemy grać porywających meczów w eliminacjach, chcemy je przejść. Na emocje będzie czas w rozgrywkach grupowych. Trzeba jednak trochę szczęścia w losowaniu. Dwa lata temu trafiliśmy na Barcelonę, przed rokiem trafiła na nią Legia. Chyba dość tego polskiego pecha.

Odkąd eliminacje do Champions League są dla naszych klubów dwustopniowe, żaden polski zespół się przez nie nie przedarł. Kibice mówią sobie: "jak nie teraz to kiedy?", "jak nie Wisła to kto?". Po udanych grach w Pucharze UEFA nadzieje na Ligę Mistrzów w Polsce są większe niż kiedykolwiek. Czujecie tę presję?

- Tak. My też mamy swoje oczekiwania. W końcu start w Champions League to dla nas spełnienie marzeń sportowych i biznesowych. Ale jeśli Wisła nie przebrnie eliminacji, klub nie zostanie rozwiązany. To nie będzie koniec świata. Trzeba będzie pracować dalej - wzmacniać, budować, byśmy w końcu zobaczyli polski zespół wśród najlepszych.

Jak Wisła będzie się przygotowywać do gry w eliminacjach?

- Trener Kasperczak zabierze drużynę na dwa tygodnie do Myślenic i Zakopanego, a potem drużyna pojedzie do Francji na serię sparingów. Nie wiemy jeszcze, z kim.