Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Kadra trenuje w Wiśle: Dwa pomysły na Bąka

Jacek Bąk: - Chcę grać w obronie, nie w pomocy. Mecz ze Szwecją to nie czas na eksperymenty. Paweł Janas: - Taką mam koncepcję. Daję mu czas na przyzwyczajenie się do tej myśli.


Tomasz Zdebel zagra ze Szwecją w środku pomocy. Za nim ustawiony zostanie Jacek Bąk w roli... pomocnika defensywnego. To cieszy Zdebela. - Mogę nawet stracić piłkę, Jacek i tak ją odbierze. To taki "odkurzacz" - żartował podczas przerwy w zajęciach na trzydniowym zgrupowaniu w Wiśle. Janas zebrał tam piłkarzy z zagranicy powołanych na Szwecję. Miało być ich 11, a jest ośmiu (Olisadebe kontuzjowany, Kłos i Nalepa są jeszcze w klubach). - Czuję się jak na zgrupowaniu szóstek - żartował Michał Żewłakow. Frekwencję poprawiają rodziny, które piłkarze zabrali do Wisły.

Zdebela pomysł Janasa cieszy, martwi Jacka Bąka. Trener i zawodnik jeszcze nie rozmawiali ze sobą, choć zgrupowanie zaczęło się w środę. - Mecz ze Szwecją to nie czas na eksperymenty. Jestem obrońcą - powtarza Bąk. - Wolę zagrać na sto procent w obronie niż na 60 w pomocy.

- Taką mam koncepcję - powiedział Janas. - Porozmawiam z Jackiem, ale później. Na razie wiem, że się boi. Przeczytał o tym, wystraszył się. Dobrze, że w ogóle dojechał na to zgrupowanie (śmiech). Przekonam go i dam czas na przyzwyczajenie się do tej myśli.

Oprócz zarysowującego się w niedalekiej przyszłości napięcia związanego z różnicami koncepcji Bąka i Janasa atmosfera na zgrupowaniu reprezentacji jest piknikowa. Zgodnie z zapowiedziami ci piłkarze z zagranicznych klubów, którzy chcieli, mogli nie przyjeżdżać sami.

Blond Bąk

Jerzy Dudek pojawił się w Wiśle z żoną (syn został u dziadków w Knurowie), Paweł Kryszałowicz z żoną (dziecko u dziadków), Jacek Krzynówek z żoną i dzieckiem, podobnie Tomasz Hajto, Artur Wichniarek i Michał Żewłakow. Mieszkają w specjalnie przygotowanych apartamentach.

Samotni - Tomasz Zdebel (żona ma dojechać na jeden dzień, w piątek) i Jacek Bąk. - Nie było nas pięć miesięcy w domu, w Niemczech. Żona pojechała sprawdzić, czy wszystko w porządku. Nie powiem, że pojechała kurze ścierać, bo się pogniewa - żartował Zdebel.

- Mój syn, Jacek junior, chodzi we Francji do szkoły i nie chciałem go zwalniać. Zrobię to po meczu ze Szwecją, kiedy wyjedziemy gdzieś razem - tłumaczył Bąk.

Janas wymyślił to krótkie spotkanie, by kilku graczy z krajów, w których liga już nie gra (Niemcy czy Anglia), nie straciło formy. - To zgrupowanie to świetny pomysł. Lepiej grać z kolegami, niż samemu biegać gdzieś po lesie. Teraz musielibyśmy przygotowywać się do meczu indywidualnie, a tak jesteśmy razem.

Żona Michała Żewłakowa rozpoczęła obóz od zsunięcia łóżek, bo powiedziała: "Cztery tygodnie się nie widzieliśmy". Jak donosi dyrektor ośrodka: "Walizek za dużo żony piłkarzy nie przywiozły. Największą miał Tomek Hajto".

Żona Artura Wichniarka poprosiła, by w samochodzie wiozącym ich do Wisły był dziecięcy fotelik dla córki. Z lotniska w Balicach jedzie się do Wisły 70 minut. - Po półtorej godziny od wyjścia z lotniska zadzwoniłem do kierowcy. "Czemu jeszcze was nie ma" - zapytałem. Odpowiedział, że jedzie ostrożnie na prośbę rodziców. Podróż trwała ponad dwie godziny - relacjonował dyrektor.

Mocno wyróżnia się Bąk. Ufarbował włosy na blond. - Zrobiłem się na Szweda (śmiech), poza tym w Polsce gorąco, słońce pali w głowę, a ja mam ciemne włosy. Jasne nie przyciągają promieni - mówił obrońca Lens.

Ściemnia, nie ściemnia? Nie ściemnia.

Piłkarze komentują absencję Olisadebe, który z powodu bólu w kolanie nie zagra ze Szwedami. - Jestem pewien, że Emmanuel nie ściemnia - zapewniał Żewłakow, najbliższy kolega Olisadebe z kadry i kiedyś z Polonii Warszawa. - Dla "Emsiego" kadra zawsze była najważniejsza. Ostatnio nie dzwonimy do siebie, nie rozmawialiśmy nawet, gdy Panathinaikos grał z Anderlechtem w Pucharze UEFA. Ale przecież go znam.

- Szkoda. On lubi błyszczeć w meczach z trudnymi przeciwnikami, przydałby się. Trudno, ale nie ma ludzi niezastąpionych. Czy było zgrupowanie, na którym Oli na coś by nie narzekał? Nie wiem, ale mnie przecież też ciągle coś boli. Tym razem pięta... - mówi Bąk.

Mimo bólu Bąk po południu trenował z kolegami obok ośrodka Start. Pierwotnie zajęcia miały zacząć się o 18, a na 20 zaplanowano grillowanie. Na prośbę żon wszystko przesunięto o godzinę. Musiały przygotowywać dzieci do snu. O roli piłkarzy w tym procesie nic nie wiadomo.

A jeśli chodzi o grilla, trener Janas zachował się elegancko: - Postawiłem zawodnikom piwo - powiedział. - Gdybym nie postawił, sami by pewnie gdzieś poszli - dodał.

Nazwiska zawodników powołanych z polskiej ligi trener poda w piątek. Wiadomo, że na mecze ze Szwecją w kadrze znajdą się m.in. Radosław Sobolewski z Groclinu, Grzegorz Szamotulski z Amiki i Marcin Kuźba z Wisły. - Myślałem o Marku Saganowskim, jeśli utrzyma formę i miejsce w składzie Legii, dostanie szansę na jesieni - powiedział selekcjoner.

Zgrupowanie całej kadry zaczyna się we wtorek we Wronkach. Już bez żon.



Sypniewski mówi "nie"

Przed popołudniowym treningiem do Janasa zadzwonił Edward Klejndinst, który był w Szwecji i oglądał napastnika Halmstadt Igora Sypniewskiego. - Grał 22 minuty i zszedł z kontuzją. W poprzednim meczu dostał uderzenie w kolano i uraz się odnowił - opowiada Janas. - Po meczu Edek chciał z nim porozmawiać, ale Igor przez trenera swojej drużyny Jonasa Therna odmówił rozmowy i powiedział, że na razie gra w reprezentacji go nie interesuje.

W tej sytuacji napastnikami w kadrze oprócz Wichniarka i Kryszałowicza będą Marcin Kuźba z Wisły i Tomasz Dawidowski z Amiki.

rb, Wisła



Mówią piłkarze

Michał Żewłakow

Przypadkowe powołanie do kadry na mecz z Belgią sprawiło, że wróciłem do składu Anderlechtu. Wtedy potraktowałem to jako nagrodę za tygodnie ciężkich treningów w Anderlechcie nienagradzane grą w podstawowym składzie. Taki widocznie był układ gwiazd. No i pomógł mi także brzuch Jacka Bąka, który przed meczem z Belgią zatruł się truskawkami i w jego miejsce zostałem powołany ja.

Jacek Bąk

Nie jem już żadnych owoców, a tym bardziej truskawek. Wierzę w zwycięstwo w Sztokholmie i z takim nastawieniem tam pojadę. W głowie będę miał, że przyjechaliśmy po trzy punkty, a nie po jeden. Kogo najbardziej mi tu brakuje? Piotrka Świerczewskiego. Przydałby się jako defensywny pomocnik.

Wiem, że Lyon poważnie interesuje się Kamilem Kosowskim. Ma budżet sto milionów euro rocznie. I jeśli się zdecyduje, zapłaci. Po sparingu z Lyonem dwa i pół miesiąca temu działacze tego klubu pytali mnie o Kamila.

Tomasz Zdebel

Z Belgią wreszcie zagrałem od początku do końca. Wcześniej cały czas byłem krytykowany, teraz opinie o mnie były lepsze. Wreszcie wyszedłem z cienia. Mam 30 lat, ale w kadrze nie jestem wypalony. Rozegrałem 11 meczów, chciałbym więc dociągnąć do setki (śmiech). Żal mi, że nie pojechałem na mundial, ale wtedy miałem problemy z mięśniami, więc nie wiem, czy bym się przydał. Żadnego meczu Polaków nie obejrzałem od początku do końca. Nie to, że nie dało się oglądać, po prostu byłem na wakacjach... W kadrze nie da się grać tylko talentem. Zespoły reprezentacyjne potrzebują starszych, doświadczonych zawodników. Nie chcę mówić, że w polskiej lidze grają słabi piłkarze, ale na tych z zagranicy warto stawiać.



Paweł Kryszałowicz

(były) piłkarz Eintrachtu Frankfurt

- Mam trzy oferty gry z Niemiec. Jak żadna nie wypali, zawsze mogę wrócić do Polski. Jest jedna propozycja. Wisła? Pierwsze słyszę.

not. rb