Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Finał LM: Milan wygrał z Juve po karnych!

Po 90 minutach finału piłkarskiej Ligi Mistrzów w Manchesterze Juventus remisował z Milanem 0:0. Tak samo po dogrywce. Trzy obronione przez Didę rzuty karne dały Milanowi szósty w historii Puchar Europy, a Europie powód do kpin, że Włosi nie potrafią strzelać goli nawet z jedenastek.


- Żaden trener nie strzela jedenastek, nie miejcie do mnie pretensji. Jeśli ktoś odmówił, nie uderzał. Nie mam do nich żalu, po prostu czuli, że się nie uda - tłumaczył nieporadność swoich gwiazd trener Juventusu Marcello Lippi.

Brazylijski bramkarz Dida obronił strzał wspaniałego snajpera Davida Trezegueta, ale też dwóch obrońców - Lilian Thurama i Paolo Montero. Kiedy przygniatali go szczęśliwi piłkarze, trenerzy, lekarze - chyba wszyscy członkowie ekipy Milanu - nie pamiętał już, że jeszcze niedawno na San Siro nie chciał go nikt. Stał się nawet pośmiewiskim, zresztą właśnie po kompromitujących występach w Champions League.

W środę pokonał jeszcze jednego geniusza - Gianluigiego Buffona. To on miał być bohaterem. Piłkarze Milanu przyznawali, że finał nie może się skończyć dla nich gorzej niż strzelaniem karnych reprezentantowi Włoch. Buffon jest może "tylko" jednym z najlepszych bramkarzy świata, za to na pewno bezkonkurencyjnym specjalistą od jedenastek. W europejskich pucharach bronił co drugą, w Serie A - co czwartą. W półfinale z 11 metrów nie zdołał pokonać go sam Luis Figo. Wczoraj wygrał już pierwsze starcie - piłkarze uderzali na bramkę tuż przy sektorach z tysiącami rozszalałych turyńczyków.

I Buffon był gwiazdą, fantastycznie wyłapując piłkę po uderzeniach Clarence'a Seedorfa i Roque Juniora. W ostatniej serii nie dał jednak rady Andrijowi Szewczence, który pragnął Pucharu najbardziej, bo do wczoraj nie zdobył z Milanem żadnego trofeum. Paolo Maldini Puchar Mistrzów wywalczył już po raz trzeci, ale wreszcie - tak jak ojciec Cesare - wzniósł go jako kapitan. A Carlo Ancelotti został czwartym - po Miguelu Munozie, Giovannim Trapattonim, Johanie Cruyffie - człowiekiem, który wywalczył to trofeum jako gracz i trener.

A zaczęło się tak, jak skończyło i jak chciał klasyk - od trzęsienia ziemi. W 8. minucie Rui Costa przemknął między zdumiewająco statycznymi pomocnikami Juve, odegrał do czającego się na skrzydle Filippo Inzaghiego. Największy egoista Serie A tym razem nie strzelał sam, lecz wrzucił piłkę na pole karne, gdzie z całej siły uderzył ją Szewczenko. Wstrząs był dosłowny, bo gdy fani Milanu ujrzeli piłkę trzepoczącą w siatce, monumentalny Old Trafford zadrżał. Ułamek sekundy później tąpnęło jeszcze mocniej. To wypełniający sektory za bramką Gianluigiego Buffona turyńczycy składali hołd sędziemu, który bramki nie uznał. Golkiper nie mógł złapać piłki - zasłaniał mu ją stojący na spalonym Rui Costa.

Po trzęsieniu ziemi napięcie - jak we wzorcowym horrorze - zaczęło rosnąć. Milan chciał zadać cios błyskawicznie. Natarł i kilka minut później Buffon tylko dzięki zwinności akrobaty wybił na rzut rożny piłkę uderzoną pięknym "szczupakiem" przez Inzaghiego.

Wkrótce to jednak rywale przypomnieli sobie, że finał LM na obiekcie przemianowanym na tę okazję z "Teatru Marzeń" na "Teatr Futbolu" wymaga czegoś więcej niż zwykłego meczu piłki nożnej. Sygnał dał Gianluca Zambrotta szybszy od wiatru, a na pewno 37-letni Alessandro Costacurty, który każdym rajdem wywoływał taki mętlik w głowie mediolańskiego weterana, że sędzia szybko upomniał go żółtą kartką. To po akcjach z lewego skrzydła kotłowało się na polu karnym Milanu, bliski szczęścia był m.in. Alessandro Del Piero.

Wtedy jeszcze gra była szybka, nie sprawdzały się przepowiednie przerażonych wizją włoskiego, pełnego wyrachowania finału. Po krótkim okresie przesilenia, kiedy oba zespoły łapały drugi oddech, z dystansu strzelał Rui Costa. Piłka minęła słupek o centymetry. Turyńczycy znów nie chcieli być gorsi i tuż przed zejściem do szatni zafundowali Didzie prawdziwą kanonadę - dla Brazylijczyka miała pewnie wdzięk dywanowego nalotu, ale fanów wprawiła w ekstazę. Rozszaleli się po efektownej przewrotce Del Piero, kiedy to Włoch w ekwilibrystyczny sposób wrzucał futbolówkę przed bramkę Milanu. Po chwili jęknęli. David Trezeguet strzelił i lekko, i niecelnie.

Finisz Juve wywarł takie wrażenie na rywalach, że w drugiej połowie zmitygowali się i kompletnie oddali inicjatywę. Ich niepokój wzrósł tuż po wznowieniu, gdy Antonio Conte trafił w słupek, a jego partnerzy z każdą akcją zaczęli szybciej rozgrywać piłkę. Milan odwrotnie - zwalniał. Rui Costa znów chwilami dreptał w środku boiska, jakby czekał, aż przeciwnik przegrupuje siły. Swojej szansy niecierpliwie szukał Inzaghi. I kwadrans przed końcem najpierw pięknie uderzał głową po dośrodkowaniu Seedorfa. Kilkadziesiąt sekund później zdołał oddać mocny strzał, choć na plecach miał Ciro Ferrarę.

Coraz częściej jednak obie drużyny grały, jakby w pełni wystarczyło im boisko do piłki ręcznej - tłoczyły się na przestrzeni 40 metrów, by zawodnik z futbolówką przy nodze musiał się jej pozbyć w ułamku sekundy i mieć minimum szans na precyzyjne zagranie. Nikt nie ryzykował, nikt nie szarżował, nikomu pragnienie zdobycia bramki ani na moment nie przesłoniło pamięci o konieczności obrony własnej. Cichym bohaterem był Gennaro Gattuso - nie najlepszy, ale być może najcenniejszy tego wieczoru gracz Milanu. W środku pola wykonywał tytaniczną pracę, gdyby nie zatrzymywał co drugiego kontrataków rywala, turyńczycy musieliby prowadzić. Przecież nikt w Europie z obrony do natarcia nie przechodzi tak błyskawicznie.

Dogrywka była już nieznośna. Del Piero strzelał z każdej pozycji, jakby nie chciał trafić, tylko odbębnić to, co jest jego obowiązkiem. Nie było wyjścia. Do akcji musieli wkroczyć bramkarze...



Marcello Lippi, trener Juventusu:

Żaden trener nie strzela jedenastek, nie miejcie do mnie pretensji. Jeśli ktoś odmówił, nie uderzał. Nie mam do nich żalu, po prostu czuli, że się nie uda



Juventus Turyn - AC Milan 0:0, rzuty karne: 2:3

STRZELCY KARNYCH

David Trezeguet (Juventus), obroniony - 0:0;

Serginho (Milan), strzelił - 0:1;

Alessandro Birindelli (Juventus), strzelił - 1:1;

Clarence Seedorf (Milan), obroniony - 1:1;

Marcelo Zalayeta (Juventus), obroniony - 1:1;

Kaha Kaładze (Milan), obroniony - 1:1;

Paolo Montero (Juventus), obroniony - 1:1;

Alessandro Nesta (Milan), strzelił - 1:2;

Alessandro Del Piero (Juventus), strzelił - 2:2;

Andrij Szewczenko (Milan), strzelił - 2:3.

Widzów: 63 215

Składy

JUVENTUS: Gianluigi Buffon - Lilian Thuram, Ciro Ferrara, Igor Tudor (42. Alessandro Birindelli), Paolo Montero - Mauro Camoranesi (46. Antonio Conte), Edgar Davids (65. Marcelo Zalayeta), Alessio Tacchinardi, Gianluca Zambrotta - Alessandro Del Piero, David Trezeguet

AC MILAN: Dida - Alessandro Costacurta (66. Roque Junior.), Alessandro Nesta, Paolo Maldini, Kaha Kaładze - Gennaro Gattuso, Andrea Pirlo (71. Serginho), Clarence Seedorf - Rui Costa (87. Massimo Ambrosini) - Andrij Szewczenko, Filippo Inzaghi.