Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Artur Wichniarek dla Gazety: Chyba spadniemy

Wszystko wskazuje na to, że spadniemy z ligi... Cień szansy jeszcze jest, ale musimy wygrać w ostatniej kolejce z Hannowerem i liczyć na to, że Norymberga nie przegra u siebie z Leverkusen - mówi Artur Wichniarek.
Dla "Gazety"

Artur Wichniarek

napastnik Arminii Bielefeld

Wszystko wskazuje na to, że spadniemy z ligi... Cień szansy jeszcze jest, ale musimy wygrać w ostatniej kolejce z Hannowerem i liczyć na to, że Norymberga nie przegra u siebie z Leverkusen. Nie zamierzam dzwonić do Jacka Krzynówka i prosić o to, by mimo tego, że sami już o nic nie walczą, nie odpuścili. W Bundeslidze w poprzednim sezonie Bayer w ostatniej kolejce stracił tytuł mistrzowski, więc może i tym razem nie będzie miał szczęścia.

Ale wielkich złudzeń nie mam. Problemem Arminii był brak stabilnej formy. Zdarzały nam się mecze bardzo dobre i fatalne. W tej rundzie, niestety, tych drugich było więcej. Grając w Rostocku o utrzymanie nie można tracić gola na samym początku, nie można później popełniać tak prostych błędów.

Jesteśmy załamani. Bo między I a II Bundesligą jest kolosalna różnica. Inne stadiony, inny styl... Jest trochę żałoby. Ja też chciałem stąd odejść, zostawiając Arminię w I lidze. Wiem, że w prasie ukazał się artykuł, że natychmiast po przyjściu do Herthy, z którą mam podpisany kontrakt, zostanę wypożyczony z powrotem do Arminii. To nieprawda. Gazeta sprostowała wszystko następnego dnia, dzwonił do mnie menedżer Herthy Dieter Hoennes i uspokajał, że to plotki, żebym się nie przejmował, bo nigdzie nie zostanę wypożyczony.

Reprezentacja? Czekam na powołanie. Jak przyjdzie, przyjadę i dam z siebie wszystko. Jeśli nie - to zrobię wszystko, by przyszło na następne mecze.