Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Hiszpanie o półfinale Ligi Mistrzów. Real na swoim miejscu

"Miesiące wmawiania nam, że Real to zespół z innej galaktyki niedostępnej dla śmiertelników. Miesiące patrzenia na wszystkich z góry jak na ubogich krewnych. I co się okazało? Że Real to zespół jak inne" - napisał barceloński "Sport"


To prawda, że dziennikarze wydawanego w Katalonii sportowego dziennika mogli mieć satysfakcję z tego, że wielki rywal Barcelony został w Turynie "poniżony". Ale nawet wydawana w Madrycie "Marca" nie napisała nic bardziej optymistycznego. Jej dziennikarz Juan Jose Anaut stwierdził: "Przez najbliższe dni fani Realu będą pewnie szukać winnego. Może będzie nim Hierro, który udowodnił, że najlepsze za nim. Nie będę przypominał jego zasług, bo gdyby to był argument, to do dziś grałby Alfredo di Stefano. Hierro zawalił, ale gdzie byli wszyscy inni gwiazdorzy?".

Gwiazdy Realu, które według planu prezesa mają stworzyć zespół wszech czasów, zareagowały różnie. Zidane i Ronaldo przyznali, że Juve było lepsze. "Choć gdyby Figo wykorzystał karnego, mogło być inaczej" - stwierdził Brazylijczyk. Zidane dodaje jednak: "To nie wina Figo, to wina wszystkich". Wszyscy gracze Realu przyznają, że zawalili, oprócz Roberto Carlosa, który stwierdził: "zagraliśmy wielki mecz w Turynie, a w dwumeczu byliśmy lepsi".

"Marca" bardzo nisko ocenia każdego z bohaterów Madrytu - nie oszczędzając ani trenera Del Bosque, który wystawił dziwaczny skład z nieogranymi Flavio Conceicao i Cambiasso w środku, a potem przy stanie 0:3 wpuścił jeszcze będącego bez formy pomocnika McManamana zamiast napastnika Morientesa lub Portillo. Nie oszczędza ani Raula (jeśli nie miał sił po kontuzji, trzeba było go zmienić), ani Zidane'a (obudził się dopiero w końcówce), ani Roberto Carlosa (grał znacznie poniżej poziomu, do którego przywykliśmy). Na koniec dziennikarz "Marki" napisał: "Wolę nie myśleć, jak kibice przyjmą zespół podczas najbliższego meczu z Malagą".

Ostrzej wypowiadają się komentatorzy "Sportu". "Juve postawiło Real na jego miejscu" - piszą. "I co zostało w Turynie z tego nieziemskiego zespołu? Okazał się słaby psychicznie, kompletnie uzależniony od swoich gwiazd. A jako team ma olbrzymie luki. Obrona rozrywkowa zupełnie, a przy Hierro jej środek jest jak autostrada dla rywali. W pomocy oprócz Makelele, którego zabrakło, do pracy nie pali się nikt, a z przodu wszystko uzależnione jest od kaprysów gwiazd. Real to zespół jeden z wielu". Dziennikarz nie mógł sobie odmówić uwagi pod adresem Pereza: "Zespół piłkarski to sprawa wykraczająca poza marketing".