Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Dariusz Kubicki: Rozkochani w MU

Gdzie są najsłabsze punkty Manchesteru United? Jacy piłkarze i jaka taktyka jest potrzebna, by go pokonać? Dlaczego hegemonia "Czerwonych Diabłów" od lat pozostaje niezagrożona? Odpowiada trener Dariusz Kubicki, który wiele lat grał w lidze angielskiej, a klubowi z Old Trafford poświęcił pracę magisterską.

Jestem w o tyle szczęśliwej sytuacji, że nie muszę sobie wyobrażać, jak to jest wygrać z Manchesterem, bo dokonałem tego kilka lat temu z zespołem Sunderlandu. Mimo to nie dam się namówić na szukanie słabych punktów w MU, bo uważam, że ich po prostu nie ma. No, być może Denis Irwin najlepsze lata ma już za sobą, ale następców Fergusonowi nie brakuje.

Uważam, że jeśli chce się myśleć o sukcesie w pojedynku z mistrzami Anglii, trzeba zrezygnować z otwartej gry i starać się maksymalnie zwalniać tempo. Jeśli narzucą je "Diabły", żaden zespół nie będzie w stanie dotrzymać im kroku. Jedni opadną z sił wcześniej, inni później, ale nikt tego nie uniknie. Szans na strzelenie gola trzeba szukać w kontrataku. Może się zdarzyć, że pod swoją bramkę nie zdąży wrócić jakiś pomocnik, a obrońca popełni błąd (pewnie jedyny w całym meczu), np. faulując w polu karnym lub tuż przed nim, co daje okazję na celny strzał z rzutu wolnego.

Otwarta gra nie może się skończyć dobrze, bo wystarczy jedno podanie Beckhama czy Keane'a, by "pachniało" bramką. Dlatego zagęszczona obrona jest absolutnie konieczna. Ale przede wszystkim trzeba zagrać z wyjątkową determinacją, zaciekłością i konsekwencją, taką, która zdarza się raz na kilkadziesiąt spotkań. Bo kiedy piłkarze MU przegrywają, atakują z uporem i nieustępliwością, jakich nie są w stanie wykrzesać z siebie zawodnicy żadnego innego klubu. Alex Ferguson jest wybitnym psychologiem i to jest być może przyczyna, dla której MU tak zdominował Premier League. Bo przecież teoretycznie Arsenal ma nie gorszych piłkarzy i mniej pieniędzy. Ale czy ktoś kiedyś widział zawodnika Manchesteru załamanego niekorzystnym wynikiem?

Którą formację wziąłbym do swojej drużyny? Zdecydowanie atak. Cole, Yorke, Sheringham i Solskjaer nie muszą być w tzw. stuprocentowej sytuacji, by trafić do siatki. Oni potrafią strzelić gola w każdych okolicznościach, nawet w meczu, w którym rozgrywający spisują się słabo.

Wiele się mówi o wyjątkowych umiejętnościach ludzi szkolących młodzież na Old Trafford. Nie są to pewnie opinie przesadzone, ale ja sądzę, że zasługi w wychowaniu takich piłkarzy jak Giggs czy bracia Neville trzeba równo podzielić pomiędzy nich a szperaczy wyszukujących nastoletnie talenty w całej Anglii. MU ściąga do siebie mnóstwo 14-15-latków, o których później mówi się "wychowankowie >Diabłów<". Tymczasem tych chłopców ktoś zaczął kształtować być może nawet sześć, siedem lat przed tym, jak pojawili się na Old Trafford. Wskutek takiej strategii niewiele ryzykujemy, przyjmując, że MU już wśród juniorów ma po kilku najlepszych piłkarzy z Wysp na większości pozycji. Np. grający obecnie w Sunderlandzie Michael Gray uczył się futbolu na Old Trafford, ale rywalizował z Giggsem, działacze doszli więc do wniosku, że można się go pozbyć.

Opieranie zespołu na wychowankach uchodzi za bardzo tanie, ale MU w młodzież inwestuje gigantyczne pieniądze. Niedawno na nową akademię piłkarską wyłożył niewyobrażalną kwotę 30 milionów funtów! Poza tym każdy gwiazdor MU ma obowiązek odwiedzania zespołów młodzieżowych w promieniu, powiedzmy, 100 km od stadionu, wręczania upominków itp. Nawet jeśli z prowincjonalnego klubu nie pozyska się natychmiast jakiegoś uzdolnionego dzieciaka, to przyjazd takiego Beckhama zaprocentuje w przyszłości. To forma przekupstwa - chłopców rozkochuje się w klubie z Old Trafford od najmłodszych lat.



Manchester zatem sporo inwestuje, ale jeszcze lepiej wie, jak zarabiać. Kiedy np. trzeba przebudować Old Trafford, nie wzywa się firmy budowlanej. Klub ma własną brygadę remontową i to ona się wszystkim zajmuje. Podobnie jest w innych dziedzinach - MU nigdy nie zatrudnia ludzi z zewnątrz, dzięki czemu nie daje innym zarobić ani funta. Z każdej działalności związanej z klubem zyski czerpie tylko on sam. Same gadżety to przynajmniej kilka branż - z logo MU sprzedaje się dosłownie wszystko, od koszulek, przez karty kredytowe, do telefonów komórkowych. Wyjątkiem jest produkt, który może zaszkodzić wizerunkowi. Jakiś czas temu zrezygnowano np. z wypuszczenia na rynek "firmowej" prezerwatywy, na co później zdecydował się jeden z klubów holenderskich.

Klub zarabia krocie, cierpią fani. Klasy robotniczej nie stać np. na karnet za 30 tysięcy funtów, a tyle trzeba zapłacić, by przez cały sezon mecze na Old Trafford oglądać w specjalnym boksie, za szybą, chroniącą przed deszczem. Tyle że w Anglii kibice potrafią sobie odmówić wielu rzeczy, by dopingować piłkarzy. Grając w Sunderlandzie poznałem ludzi, którzy zaciągali kredyty w banku, by kupić całosezonowy karnet.