Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Andrzej Twarowski: Małysz w cieniu

Świat zwariował. Piłkarze przeskoczyli Małysza. W grudniu. I to w stylu, który zasługiwał na noty 19,5-20 pkt.
Kiedyś o Widzewie mówiło się drużyna z charakterem. Dziś o Wiśle trzeba powiedzieć drużyna z umiejętnościami. Mamy polski zespół, który wychodząc na mecz z klasowym rywalem, najpierw myśli o tym, by strzelić gola, a dopiero później, by go nie stracić. We wtorkowy wieczór widzieliśmy Szymkowiaka, którego po meczu o koszulkę powinien poprosić sam Andy Moeller. Widzieliśmy Kosowskiego, którego kibice Schalke już w przerwie chcieli wymienić na Boehme i Asamoah.

A jakby wiślacy się targowali, to chętnie dorzuciliby Sanda. Po takich meczach zaczynam wierzyć w słowa Wernera Liczki, który wmawiał wszystkim niedowiarkom, że mamy naprawdę dobrych piłkarzy. Przecież w spotkaniu z Schalke w składzie Wisły wystąpiło ledwie dwóch obcokrajowców. To w europejskiej piłce zdarza się równie często jak u nas stadiony z rozsuwanym dachem. Przykład Wisły powinien być drogowskazem dla pozostałych. To, czego potrzebujemy, to nie tylko obiekty i bazy treningowe. Potrzebujemy także odpowiednich nauczycieli piłki nożnej. I to nie tylko dla trampkarzy i juniorów. Także dla seniorów. Czego najlepszym przykładem jest Henryk Kasperczak w Krakowie. W dużej mierze dzięki niemu po 90 min meczu na Arena AufSchalke niemieccy kibice perfekcyjnie wymawiali nazwiska polskich piłkarzy. Jeszcze do niedawna nie wyobrażaliśmy sobie, że ktoś zimą może zepchnąć Małysza na drugi plan. Ale niech góralom Adama nie będzie żal. Przecież górą i tak chłopaki z Wisły.

* Autor jest komentatorem Canal+