Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Wielki duet od małej gry

Lechia to najefektowniejsza drużyna ekstraklasy, a duża w tym zasługa pomocników Łukasza Surmy i Pawła Nowaka. Obaj przekroczyli już trzydziestkę, ale w lidze nie ma teraz lepszego duetu
- Z nami to fajna i dziwna sprawa - mówi Surma. - Jesteśmy z tego samego miasta - Krakowa, obaj jesteśmy wychowankami Wisły. Wywodzimy się z tej samej piłkarskiej szkoły, znamy się od małego i lubimy. Potem nasze drogi się na wiele lat rozeszły [Surma odszedł pierwszy z Wisły w 1998 roku] i spotkały się ponownie w Lechii Gdańsk. I tutaj nasza współpraca wygląda naprawdę dobrze - tłumaczy Surma, który pojawił się na Traugutta pół roku wcześniej niż Nowak, jeszcze za czasu trenera Jacka Zielińskiego.

Na wiosnę 2009 roku Lechia rozpaczliwie broniła się przed spadkiem. Uchronił ją od tego już nowy szkoleniowiec Tomasz Kafarski. Gdy tylko ugasił pożar, zaczął zaszczepiać zespołowi nowy, ofensywny styl. Potrzebował do tego kreatywnych piłkarzy, dlatego przed startem poprzednich rozgrywek sięgnął po Nowaka. Ten rozegrał kilka niezłych spotkań, ale potem niepokojąco przygasł. - Nie jest tak łatwo wejść do nowego środowiska i od razu być gwiazdą. Trzeba sobie tę pozycję wywalczyć. Nowak od początku był wartościową postacią, ale teraz gra układa mu się znakomicie - ocenia Kafarski. - Na dwójce Surma - Nowak oparłem grę i jestem z tego zadowolony. To różni zawodnicy, Nowak ma więcej inklinacji ofensywnych, Surma to zawodnik czyszczący, bardzo dobrze czujący grę, jej tempo. Wie, kiedy wejść przed przeciwnika i wygarnąć mu piłkę. To, co ich łączy, to fakt, że są ruchliwi, dobrze wyszkoleni technicznie, potrafiący grać na jeden, dwa kontakty. Idealnie pasują więc do mojej koncepcji. Ale to nie jest jeszcze ich apogeum formy, obaj są w stanie jeszcze bardziej się rozkręcić - przekonuje Kafarski, który 33-letniego Surmę polecał selekcjonerowi reprezentacji Polski Franciszkowi Smudzie.

Bez Surmy i Nowaka trudno sobie wyobrazić Lechię. Ich współpraca układa się wzorowo. - Mnie jako bardziej ofensywnemu zawodnikowi potrzebny jest taki piłkarz jak Łukasz. Często mnie asekuruje, przechwytuje dużo piłek i mi je zagrywa. Współpraca dobrze się układa. Także w trójkącie z Marko Bajiciem, a teraz z Kubą Popielarzem. Sami z Łukaszem nie dalibyśmy rady nikomu. Lechia to jest drużyna, kolektyw, wyrównana kadra, pełna dobrych zawodników. Kto nie wejdzie na boisko, na pewno nie obniży poziomu - tłumaczy 31-letni Nowak.

Obaj zagrali we wszystkich meczach Lechii w tym sezonie, 12 ligowych i dwóch w Pucharze Polski. W ekstraklasie Lechia zajmuje wysokie 4. miejsce, awansowała do ćwierćfinału Pucharu Polski. Poza nielicznymi przypadkami, w każdym z tych meczów pokazała efektowną piłkę. Mówi się już o stylu Lechii, porównuje go z Arsenalem. O ten styl dbają właśnie Surma i Nowak. - Cechuje nas to, że lubimy grać piłką, krótkim podaniem, lubimy to naszą małą grę. To efektowne, ale gdybyśmy przegrywali, to na pewno znalazłoby się wielu krytyków, którzy chcieliby, żebyśmy szukali sytuacji jedną, długą piką. Wszystko jest dobre, jeśli są wyniki. To strasznie ryzykowna gra, wielu się jej boi. Nasz trener przeciwnie, wręcz uwielbia taką taktykę. Dobiera zawodników, którzy do niej pasują. Na szczęście nasza dobra gra poparta jest wynikami - cieszy się Nowak.

W niedzielę Lechia pokonała na wyjeździe Polonię Warszawa 2:1 i było to niezwykle ważne zwycięstwo. Po dwóch porażkach z rzędu kolejna sprawiłaby, że czołówka odjechałaby Lechii, a niebezpiecznie blisko zbliżył dół tabeli. - Gdybyśmy nie wygrali na Polonii, to bylibyśmy w środku tabeli. To był niezwykle ważny mecz, być może wręcz kluczowy - przyznaje Surma. Teraz gdańszczan czeka kolejny test, mecz z robiącym furorę w Lidze Europejskiej, ale zawodzącym na całej linii w ekstraklasie Lechem Poznań. Poznaniaków czeka jeszcze w środę zaległy mecz z Polonią Warszawa. Lechiści będą mogli więc porównać obydwa zespoły i jeszcze lepiej się przygotować. - Ja biorę zawsze najtrudniejsze scenariusze, więc zakładam, że Lech zagra tak jak w europejskich pucharach. Musimy zagrać więc lepiej niż Manchester City i jest to jak najbardziej możliwe - tłumaczy Surma. - Nie interesuje mnie, jaki będzie to Lech, ligowy czy pucharowy. Ważne, żebyśmy byli sobą - uważa z kolei Nowak.

Jednego można być natomiast niemal pewnym. Mecz w Poznaniu będzie świetnym widowiskiem, starciem dwóch chcących grać w piłkę, myślących o strzelaniu goli drużyn. - Ale nawet jak przegrywamy, to wszyscy mówią o Lechii. Bo nas zawsze da się oglądać. Styl jest częścią tego zespołu, tego klubu. Same zwycięstwa są oczywiście OK, wszystko jest fajnie. Ale jak gramy ładnie, kibice mają dodatkową radość, a nas pokazuje chętnie Canal+. Styl wypracowaliśmy razem z trenerem, to obopólna zasługa - uważa Surma.

- Czy jesteśmy najlepsi w lidze? To chyba za duże słowo - mówi jednak skromnie Nowak.