Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Trening w kameralnym gronie

Tylko czternastu piłkarzy wzięło udział w piątkowym treningu Lechii Gdańsk, zabrakło m.in. Białorusina Aleksandra Sazankowa. Dobra wiadomość dla kibiców: przetrzebiony skład nie jest efektem ?szpitala? w drużynie
Lechiści w piątek trenowali w mocno okrojonym składzie. Zabrakło najmłodszych piłkarzy. Trzech z nich Marcin Pietrowski, Rafał Janicki i Vytautas Andriuskevicius - przebywa na zgrupowaniach reprezentacji młodzieżowych, natomiast Sebastian Małkowski, Jakub Popielarz, Jakub Zejglić, Damian Szuprytowski i Michał Pruchnik oddelegowani zostali do drużyny rezerw, która w sobotę rozegra w Gdańsku kolejny mecz III ligi (z Chemikiem Police).

Z pozyskanych w ostatnim dniu okienka transferowego zawodników ćwiczył tylko Francuz Bedi Buval. - Pokazuje te walory, o których wiedziałem przed zatrudnieniem go. Myślę, że jest zawodnikiem, którego nam brakowało - tłumaczył trener Lechii Tomasz Kafarski.

Marek Zieńczuk tylko truchtał wokół boiska, a Aleksandra Sazankowa w ogóle nie było na Traugutta. Białorusin miał tylko kilkudniową wizę. Po załatwieniu niezbędnych formalności (m.in. pozwolenie na pracę) wrócił do Mińska, gdzie teraz stara się o wizę pobytową. Na początku przyszłego tygodnia powinien być już z powrotem w Gdańsku.

Nie trenowali także Sergejs Kożans i Paweł Nowak. Łotysz doznał kontuzji łydki na rozgrzewce przed meczem ze Śląskiem i ciężko jest mu na razie nawet powoli biegać. - W poniedziałek będę miał USG i będę wiedział więcej, co mi dolega i jak długa przerwa mnie czeka - powiedział Kożans. - Wszystko wskazuje na to, że nie będzie gotowy na mecz z Bełchatowem [11 września] - stwierdził Kafarski.

Nowak jest natomiast przeziębiony. Zamiast wyjść na boisko, wsiadł więc do samochodu i pojechał do lekarza. Na szczęście okazało się, że to tylko silne przeziębienie. Weekend biało-zieloni mają wolny, do treningów wracają w poniedziałek, pomocnik Lechii będzie mógł się więc wykurować, nie tracąc jednocześnie kolejnych treningów. - Piątkowy trening miał intensywność podobną do sparingu [na koniec rozegrana została gra wewnętrzna], gry kontrolne nie są nam teraz potrzebne - powiedział Kafarski, który nie był jednak zadowolony z postawy swoich piłkarzy. Zbeształ ich przede wszystkim za to, że co chwilę mają o coś pretensje do siebie na boisku.

Po powrocie z Trondheim z zespołem ponownie trenował Abdou Traore. W Norwegii ćwiczył ze swoją byłą drużyną Rosnenborgiem, żeby nie stracić formy, ale w piątek był wyraźnie zmęczony. - To przez podróż. Większość spraw mam już pozałatwianych i mogę teraz skupić się tylko na treningu - mówi Traore. - Koledzy dopytywali się, jak jest w Lechii. Powiedziałem, że jest OK, więc kto wie, może ktoś trafi tu jeszcze stamtąd. W piłce wszystko jest możliwe - dodaje Traore, do którego wkrótce dołączyć mają żona i dziecko.