Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Transferowe ostatki w Jagiellonii

Włodarze Jagiellonii nie próżnowali w ostatnim dniu okienka transferowego. Przede wszystkim zdecydowali się zatrzymać w klubie Kamila Grosickiego. Ponadto oczyścili kadrę z zawodników, którzy na grę w pierwszej drużynie wielkich szans nie mieli. Czy to koniec ruchów transferowych?
Okienko transferowe ma zostać zamknięte o północy. Na kilka godzin przed końcem okresu transferowego kadra białostoczan wydawała się być zamknięta, chociaż...

- Różnie to bywa i niczego nie można wykluczyć - stwierdził enigmatycznie we wtorek wieczorem prezes Jagiellonii Cezary Kulesza, po chwili dodając: - Poza okresem transferowym można zatrudniać graczy niezwiązanych kontraktem z żadnym klubem, a ktoś przydałby się jeszcze na lewą pomoc. Jednak nic nie będziemy robić na siłę. Z lewej strony przecież może grać też Maciek Makuszewski.

Lewym pomocnikiem jest przebywający od kilku dni w Białymstoku na testach 23-letni Kameruńczyk Francko Essomba.

- W stosunku do niego nie ma jeszcze żadnej decyzji - wyjaśnia Kulesza, który wczoraj przede wszystkim był pochłonięty sprawą z Grosickim.

Grosicki zostaje

Pozyskaniem 22-letniego piłkarza w ostatnim czasie było zainteresowanych kilka klubów. O możliwość transferu pytali: Rosjanie (Sybir Nowosybirsk), Turcy (Bursaspor oraz Kasimpas Spor Stambuł), Anglicy (Aston Villa), Grecy (Aris Saloniki). Z Arisu oraz Kasimpas Sporu wpłynęły do Jagiellonii oficjalne propozycje transferu. Z tym że w obu przypadkach miało być to wypożyczenie z opcją pierwokupu.

- Mimo tych ofert zdecydowałem się pozostać w Jagiellonii, chociaż jeszcze w poniedziałek wieczorem zanosiło się na to, że odejdę - mówi Grosicki. - Być może gdyby miałby być to transfer definitywny, to bym się zdecydował na odejście, bo Grecy, jak też Turcy, oferowali mi dużo większe pieniądze niż w Jagiellonii, ale na wypożyczenie nie chciałem się zdecydować.

Grecy podobno byli skłonni zapłacić Jagiellonii 150 tys. euro za wypożyczenia, a później ewentualnie za transfer dopłacić jeszcze 700 tys. euro. Mimo to władze białostockiego klubu nie zdecydowały się na takie rozwiązanie, chociaż jeszcze w poniedziałek prezes Kulesza mówił, że odejście Grosickiego jest spowodowane tym, że "trzeba zejść z kosztów".

- Doszliśmy do wniosku, że to wypożyczenie może nie byłoby do końca dla nas korzystne - stwierdza teraz Kulesza. - Porozmawialiśmy spokojnie z Kamilem i postanowiliśmy, że lepiej, aby jeszcze został u nas, a z nim w składzie może uda nam się powalczyć w ekstraklasie o coś więcej.

O mistrzostwo Polski?

- Wszystko zweryfikuje boisko - mówi prezes obecnego wicelidera ekstraklasy.

Decyzja o tym, żeby nie wypożyczać Grosickiego, wydaje się być najlepsza, jaką w tym momencie mogli podjąć włodarze Jagiellonii. Nikt przecież nie mógł dać pewności, że po wypożyczeniu klub, do którego trafi, zdecyduje się na kupno piłkarza. Tym bardziej mając w pamięci pierwszy zagraniczny epizod Grosickiego w FC Sion, gdzie z różnych względów nie grał.

- Nie ma co już jednak wracać do tamtych czasów, teraz jestem inną osobą - mówi Grosicki, który przebywa obecnie na zgrupowaniu reprezentacji. Wraz z nim na obozie kadry jest też Grzegorz Sandomierski. Niestety, bramkarz Jagiellonii nie może w pełni trenować z zespołem, gdyż okazało się ma uraz stawu skokowego.

Czyszczenie kadry

Wczoraj włodarze Jagiellonii byli też zajęci wypożyczaniem graczy, którzy szansy na grę w pierwszym zespole nie mieli dużych, a ich utrzymanie obciążało budżet klubu. Przede wszystkim chodzi w tym przypadku o Maycon. 24-letni napastnik przychodził do Białegostoku przed pół rokiem za milion złotych z FK Homel. Brazylijczyk Białoruś opuszczał jako król strzelców. W Jagiellonii prezentował się bardzo mizernie, i to nie tylko, gdy grał w meczach o stawkę, ale nawet podczas treningów. Wiosną ostatniego sezonu zaliczył osiem krótkich występów w ekstraklasie. W obecnych rozgrywkach grywał tylko w drużynie z Młodej Ekstraklasy. Spisywał się słabo, w ostatnim spotkaniu został nawet zmieniony po 20 minutach gry. Jego sprowadzenie to, jak na razie, chyba największy niewypał transferowy Jagiellonii w ostatnich latach. Wczoraj Brazylijczyk został wypożyczony (na rok z opcją powrotu już zimą) do I-ligowego Piasta Gliwice.

Wypożyczeni zostali również inni gracze będący w szerokiej kadrze drużyny, bez szans na grę w pierwszym zespole. Patryk Gondek na rok trafił do II-ligowego Jezioraka Iława, Bartosz Stachelski do III-ligowych Czarnych Olecko, a Łukasz Tumicz dołączy do Rafała Gikiewicza, który już wcześniej został wypożyczony do II-ligowego OKS-u 1945 Olsztyn.

- Można powiedzieć, że w miarę udało nam się poczyścić kadrę. Jeszcze tylko z ważnymi kontraktami, a niebędący w pierwszej drużynie zostali Michał Renusz oraz Piotr Klepczarek. Pierwszy ma dłuższą umowę, drugi do końca roku - wylicza Kulesza. - Niewykluczone jednak, że obaj zawodnicy znajdą sobie nowy klub [Klepczarek może trafić do I-ligowego ŁKS-u Łódź - red.].

Wczoraj również dwóch zawodników dołączyło do drużyny z Młodej Ekstraklasy. Są to bramkarz Piotr Lipka oraz pomocnik Rafał Kalinowski.