Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Interwencja kolejki. Końcówka sezonu służy bramkarzom

Tuż przed końcem jeden błąd może zadecydować o wszystkim. Nic więc dziwnego, że bramkarze Ekstraklasy zwijają się jak w ukropie, żeby tylko uniknąć pomyłek. Stąd po raz kolejny mamy kilka niezłych interwencji do wyboru.


1. Krzysztof Pilarz (Ruch Chorzów) - będzie mocnym punktem w pucharach?

Ruch Chorzów przegrał wprawdzie w Białymstoku, ale wciąż utrzymuje przewagę nad Legią i to on bliższy jest zapewnienia sobie udziału w europejskich rozgrywkach. Mocnym punktem "Niebieskich" w tym sezonie jest Krzysztof Pilarz, który być może już niebawem będzie miał szansę sprawdzić się w rozgrywkach międzynarodowych.

2. Jan Mucha (Legia Warszawa) - uchronił przed blamażem

Gdyby nie Słowak, Legia przegrałaby prestiżowy mecz z Wisłą różnicą pięciu-sześciu bramek. Przyszły bramkarz Evertonu wygrał w sobotę niejeden pojedynek. Nie tylko w spotkaniu z mistrzem Polski gołym okiem widać było, że bardzo uzdolniony Jan Mucha do Legii przestał pasować. Sam bramkarz mistrzostwa nie zdobędzie

3. Maciej Nalepa (Piast Gliwice) - to wciąż za mało

Bramkarz Piasta dwoił się i troił, żeby nie dopuścić do utraty gola i dowieźć zwycięstwo do końca. Obrońcom i golkiperowi z Gliwic wciąż jednak czegoś brakuje, żeby postawić kropkę nad "i" i zapewnić sobie utrzymanie w Ekstraklasie. Tym razem Nalepa wybronił swoje, ale swoje tez puścił. Z remisu 2:2 bardziej zadowoleni byli goście z Wrocławia.

4. Arkadiusz Onyszko (Odra Wodzisław) - w nim nadzieja

Piłkarze Odry Wodziław w każdym meczu walczą o życie. Spotkanie w Lubinie zaczęli fatalnie, bo stracili gola już po kilkudziesięciu sekundach meczu. Przy strzale Micanskiego, Arkadiusz Onyszko był bezradny, ale kiedy tylko mógł, wychodził z opresji obronną ręką. Tak było w sytuacji sam na sam z Łukaszem Hanzelem. Choć wodzisławianie wyjechali z Lubina bez punktu, mając takiego golkipera w bramce, mają prawo liczyć na uśmiech losu w dwóch ostatnich kolejkach.

5. Paweł Kapsa (Lechia Gdańsk) - przez niego Tataj posiedzi na ławie?

Maciej Tataj wchodził na boisko z jasnym celem. Dobić przeciwnika celnym trafieniem. Kiedy w 88. minucie stanął oko w oko z Kapsą, wydawało się, że misja, z którą wchodził na boisko, zostanie wykonana w 100%. Nic z tego. Na jego drodze stanął dobrze dysponowany bramkarz gości i kto wie, czy zmarnowana okazja nie zaważy na przyszłych występach 30-latka.

Kto bronił najefektowniej w 28. kolejce?