Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Kriwiec zaczął strzelanie

Po dwóch meczach bez zdobytej bramki ?Kolejorz? zremisował w Hiszpanii z Valerengą Oslo 1:1. Pięknego gola dla Lecha strzelił Białorusin Siergiej Kriwiec
Zanim w sobotę poznaniacy rozegrali swój drugi mecz w towarzyskim turnieju La Manga Cup, wysłannicy Lecha oglądali w Holandii występ Michała Janoty.

Polski pomocnik zagrał jednak zaledwie sześć minut w spotkaniu drugiej ligi holenderskiej RBC Roosendaal - Excelsior Rotterdam. Goście, czyli obecny zespół Janoty, zwyciężyli 2:0, a Polak wszedł na boisko w 84. min, gdy wynik był już ustalony. - Wiem, że Lech przyjechał mnie oglądać, ale grałem bardzo mało - przyznał Janota i dodał: - Spokojnie czekam, jak rozwinie się sytuacja.

Lech uzgodnił już warunki kontraktu z 20-latkiem i teraz musi się jeszcze porozumieć z Feyenoordem Rotterdam, bo to właśnie jego piłkarzem jest Janota. Jeśli kluby uzgodnią warunki transferu (kontrakt Polaka wygasa z końcem sezonu), Janota poleci z "Kolejorzem" na obóz do Turcji.

Teraz drużyna Jacka Zielińskiego jest na zgrupowaniu w Hiszpanii i ma za sobą drugi mecz w La Manga Cup. W sobotę lechici zmierzyli się z Valerengą Oslo, siódmym zespołem norweskiej ekstraklasy. Rywale wygrali swój pierwszy mecz w turnieju i w przypadku pokonania lechitów mogli się czuć posiadaczami 15 tys. euro nagrody, którą przeznaczono dla zwycięzcy imprezy.

Ale to Lech był bliższy zwycięstwa w sobotę. - Byliśmy zespołem, który grał lepszą piłkę, natomiast byliśmy bardzo nieskuteczni. Już w pierwszej połowie powinniśmy prowadzić dwoma bramkami i byłoby spokojnie - ocenił trener Lecha w wypowiedzi dla klubowej telewizji.

Faktycznie, przed przerwą poznański zespół miał kilka niezłych okazji. Bardzo aktywny był Siergiej Kriwiec, który jest na razie jedynym zimowym wzmocnieniem "Kolejorza", ale za to wzmocnieniem bardzo poważnym. Białorusin omal nie wykorzystał pomyłki stoperów Valerengi - kopnął piłkę nad bramkarzem, ale w siatce wylądował tylko ten ostatni. Piłka przeleciała tuż nad poprzeczką. Podobnie było po próbie z dystansu w wykonaniu Luisa Henriqueza.

W drugiej części Lech wreszcie zdobył gola. Mierzonym uderzeniem lewą nogą Kriwiec nie dał szans bramkarzowi. - Siergiej strzelił bardzo fajną bramkę, swoją pierwszą w Lechu i cieszę się z tego - mówił Zieliński. A Kriwiec cieszył się z gola, ubrany w koszulkę z numerem 16 i nazwiskiem... Olszak.

- Szkoda, że nie udało się dowieźć prowadzenia do końca i daliśmy się zaskoczyć po jednej z niewielu kontr drużyny Valerengi - mówił trener. - Nasza gra powoli układa się tak, jakbyśmy chcieli. Brakuje nam jednak siły ognia w ataku. Robert Lewandowski jest jednak osamotniony i nie jest jeszcze w takiej dyspozycji, jakbyśmy sobie życzyli. Pod bramką brakuje nam jeszcze czucia piłki.

Tak jak w meczu z Odd Grenland lechici bezbłędnie wykonywali "jedenastki" i wygrali konkurs rzutów karnych 5:3.

Lech Poznań - Valerenga Oslo 1:1 (0:0)
Bramki: 1:0 Kriwiec (54. min), 1:1 Saeternes (70.)

Lech: Kotorowski - Wojtkowiak, Bosacki, Djurdjević (60. Tanevski), Henriquez - Peszko, Injac, Bandrowski, Stilić (60. Zapotoka), Kriwiec (71. Bereszyński) - Lewandowski.