Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Arka wróciła na boisko. Kameruńczyk na testach

21 piłkarzy miał do dyspozycji na pierwszym treningu po przerwie trener Arki Dariusz Pasieka. Zabrakło Tadasa Labukasa, który w drodze do Polski miał wypadek samochodowy
Oprócz Labukasa, któremu na szczęście nic się nie stało, na inaugurującym treningu zabrakło też Marcina Wachowicza. Napastnik z Gdyni nie zdążył wyleczyć kontuzji kolana i jeśli dołączy do drużyny, to dopiero przed obozem w Hiszpanii (Arka wyleci na obóz 21 stycznia).

Przed pierwszymi zajęciami drużyna Pasieki udała się na badania wzroku i krwi, a następnie na bocznym boisku ze sztuczną nawierzchnią odbyła trening. Po krótkiej rozgrzewce szkoleniowiec Arki podzielił piłkarzy na zespół "starych" (z Andrzejem Bledzewskim i Bartoszem Ławą na czele) i "młodych" (gdzie prym wiedli Mateusz Siebert i Przemysław Trytko). Lepsi okazali się bardziej doświadczeni zawodnicy, którzy po bramkach Łukasza Kowalskiego, Ławy i Tomasza Sokołowskiego pokonali młodszych kolegów 3:2. W środę od rana w klubie będą prowadzone badania wydolnościowe, podczas których trenerzy będą mieli okazję przekonać się, jak piłkarze podczas przerwy świąteczno-noworocznej wywiązali się z "pracy domowej". - Nie przewiduję żadnych kar za zbędne kilogramy, bo to nie jest bodziec do pracy. Wierzę w profesjonalizm chłopaków - powiedział Pasieka, który w tym samym czasie będzie przebywać w Warszawie na konferencji trenerów. W czwartek piłkarze odbędą dwa treningi, po których Pasieka ogłosi kadrę na halowy turniej w Poznaniu. Drużyna wyjedzie do stolicy Wielkopolski po porannym treningu w piątek.

Tuż po tym, jak z odśnieżonej, ale mocno zmrożonej murawy zeszli piłkarze, na gdańskim lotnisku wylądował kameruński napastnik Joseph Desire Mawaye. 24-latek jest byłym reprezentantem do lat 17 i 19. Ostatnio grał w tureckiej Kasimpasie, dla której w 30 spotkaniach strzelił 10 bramek. W Gdyni będzie przebywać przez kilka dni. Jednocześnie swoją przygodę z Arką zakończył Bartosz Karwan, który we wtorek rozwiązał kontrakt za porozumieniem stron.

Z Robertem Bednarkiem rozmawia Maciej Korolczuk

Maciej Korolczuk: Dla pana wtorkowy trening to nie tylko pierwsze zajęcia po urlopie, ale i po kontuzji, którą odniósł pan w połowie października.

Robert Bednarek: Cieszę się, że wróciłem. Teraz najważniejsze, żeby się odpowiednio przygotować do rundy wiosennej, bo jesienią przez tę kontuzję kilka spotkań mi uciekło. Po intensywnej rehabilitacji już od początku grudnia czułem się lepiej i dziś z ulgą mogę powiedzieć, że po kontuzji nie ma śladu.

Trener Pasieka musiał się chyba ucieszyć, jak zobaczył pana w szatni, bo pański powrót oznacza rozwiązanie problemów na lewej stronie.

- Trener ucieszy się ze zdrowia wszystkich piłkarzy, bo nadal mamy drobne ubytki w składzie.

Czeka was krótka i bardzo trudna runda wiosenna.

- Każda runda jest ciężka, nie inaczej będzie tym razem. Zdajemy sobie sprawę, że jest tylko i aż 13 meczów. Ale wszystkie pozostałe sprawy zostawiamy na boku. Nie robiłem żadnych kalkulacji, nie liczę punktów, których potrzebujemy, żeby się utrzymać. Jest nowe rozdanie, wszystkie drużyny zaczynają od zera, więc nie będzie miało dla nas znaczenia, że Ruch czy Cracovia były ostatnio mocne.