Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Kriwiec: Chcę być mistrzem Polski

Białoruski piłkarz podpisał we wtorek umowę z Lechem Poznań do czerwca 2013 r. Ma być jego największym wzmocnieniem.
Lech do końca twierdził, że nie interesuje się tym zawodnikiem. A potem, że piłkarz nie przyjedzie przed świętami. Nie była to rzecz jasna prawda, choć wielu uwierzyło. Siergiej Kriwiec z BATE Borysow przyjechał i podpisał wczoraj 3,5-letnią umowę tak jak informowaliśmy.

Ma to być kluczowe wzmocnienie "Kolejorza". To piłkarz, który ma stworzyć konkurencję dla Semira Stilicia i załatać dziurę po Rafale Murawskim. Stilić wobec przyjścia Białorusina może odejść z "Kolejorza", o ile znajdą się kupcy gotowi wyłożyć 1-2 mln euro, bo tyle żąda Lech. - Od miesięcy nie było żadnych ofert na Stilicia - mówi Marek Pogorzelczyk, dyrektor sportowy Lecha.

Kriwiec zagrał 118 meczów w lidze białoruskiej. Strzelił 31 goli, miał 25 asyst. Ma na koncie cztery mecze w reprezentacji, 34 mecze i 5 goli w europejskich pucharach, w tym sześć gier w Lidze Mistrzów. Kosztował prawdopodobnie około 300 tys. euro. Po podpisaniu umowy wyjechał na urlop. Wróci 20 stycznia z rodzicami i dziewczyną. Zamieszka w Poznaniu. Będzie uczył się polskiego. W Lechu będzie grać z nr. 10.



Rozmowa z Siergiejem Kriwcem

Radosław Nawrot: Sarhij po białorusku czy Siergiej po rosyjsku? Jakiego imienia mamy używać?

Siergiej Kriwiec: Rosyjskiego. Siergiej.

Jest pan gwiazdkowym prezentem dla kibiców Lecha Poznań. Nic tylko przewiązać pana wstążką.

- Mam nadzieję, że prezentem, który sprawi im frajdę.

Jak to się stało, że najlepszy piłkarz Białorusi 2009 trafia do Polski?

- Nie tyle Białorusi, co ligi białoruskiej.

Zatem bez braci Hlebów czy Kutuzowa?

- Tak właśnie. Wybrano mnie na najlepszego piłkarza krajowej ligi.

Dlaczego zatem Polska?

- Chciałem spróbować gry w zachodniej lidze. Chciałem czegoś nowego, za granicą. Nowych wyzwań.

A liga polska to liga zachodnia?

- Naturalnie.

Interesowało się panem kilka polskich klubów. Dlaczego zatem Lech?

- Wybrałem Lecha, bo słyszałem o nim najwięcej dobrych rzeczy. Nie widziałem jego meczów, ale śledziłem statystyki i wyniki. Sprawdzałem, kto tu gra. Wiem, że Poznań buduje, nowy nowy stadion. Wiem o rzeszy oddanych kibiców.

Polska liga jest lepsza niż białoruska?

- Chyba tak, ale pewności nie mam, bo tu jeszcze nie grałem. Widzę jednak frekwencję na meczach. Widzę zainteresowanie mediów. Na Białorusi jest inaczej. Najważniejszy jest hokej, a piłka nożna jest w tle. Nie ma jej dużo w telewizji, w gazetach. Wyniki weekendowej ligi są w gazetach we wtorek. Kibiców chodzi najwyżej 5-6 tysięcy.

Jesteśmy sąsiadami, a jednak niewielu Białorusinów decyduje się na grę w Polsce.

- Wiem, że grał tu Omeliańczuk. I chyba faktycznie niewielu więcej. Nie wiem, dlaczego tak się dzieje. Białoruskich graczy w ogóle w ligach europejskich nie ma zbyt wielu. Raczej grywają w Rosji czy na Ukrainie. Europa nie zwraca uwagi na Białorusinów. Patrzy gdzie indziej.

W BATE gra też Witalij Rodionow, którego Lech też chce pozyskać.

- Chciałbym, aby tak było. Witalij mówił, że Lech się nim interesuje, ale nic więcej nie wiem.

Jest pan pomocnikiem, ale jakiego typu?

- Ofensywnym, ale jak trzeba, zagram i na lewej i prawej pomocy. Jestem obunożny, mogę też rozgrywać.

Lech to przystanek do przejścia do innej ligi, lepszego klubu?

- Najpierw chcę coś wygrać z Lechem, a potem będę się zastanawiać, co dalej. Dziś chcę być mistrzem Polski, zdobyć Puchar Polski.

Grający w Lechu Peruwiańczyk Hernan Rengifo przy podpisywaniu kontraktu od razu zaznaczył, że interesują go trzy lata gry w Lechu, a potem - dajmy na to Hiszpania.

- Ja też chciałbym grać w Hiszpanii. Pewnie, że tak. Byłoby świetnie. Chcę jednak także wygrywać z Lechem. Zagrać z nim w Lidze Mistrzów. I tego chcę dzisiaj.

Lech w Lidze Mistrzów to nadal tylko marzenie poznańskich kibiców. Lech nie był mistrzem Polski od 16 lat.

- Kiedy przyszedłem do BATE Borysow [z Lokomotiwu Mińsk - przyp. ed], on też nie mógł zdobyć mistrzostwa. Przyszedłem i zdobył cztery tytuły z rzędu. Przynoszę szczęście (śmiech).

Pan grał w Lidze Mistrzów i strzelił gola Juventusowi. Jak to się robi?

- Trochę szczęścia trzeba mieć, bo łatwiej jest już grać w Lidze Mistrzów niż do niej awansować. Dla BATE też było to szalenie trudne. Ciężkie mecze, Anderlecht, Lewski itd. Walka i upór. Kiedy się jednak do niej trafi, wszystko się zmienia. Piłkarze też się zmieniają. Podnoszą błyskawicznie swój poziom. Trzeba tam trafić.