Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Ryszard Tarasiewicz: Kadrę chcę dostać teraz!

- Kadrę chcę dostać teraz, bo nie wiem, czy po Euro 2012 będę jeszcze dobrze widział - apeluje trener Śląska Ryszard Tarasiewicz. Na razie pewne jest, że w sobotę jego zespół zagra z Legią Warszawa.
Ekstraklasa wznawia swoje rozgrywki po dwóch tygodniach przerwy. We Wrocławiu meczów Śląska nie widziano jeszcze dłużej, bo ostatnio gospodarze grali u siebie 14 sierpnia, kiedy pokonali Polonię Bytom. Potem drużyna Tarasiewicza pojechała na dwa dalekie wyjazdy do Białegostoku i Gdańska. Teraz na Oporowską wraca, aby zmierzyć się w hitowym meczu z Legią Warszawa.

- Dobrze będzie znowu pokazać się przed naszymi kibicami. Stęsknili się pewnie za dobrym futbolem, a możemy obiecać, że zagramy o wiele lepiej niż reprezentacja w meczu ze Słowenią - śmieje się pomocnik wrocławian Sebastian Mila.

Piłkarzy Śląska przed spotkaniem z Legią dobry humor nie opuszcza, a na czwartkowym treningu żartowali nawet z trenera Tarasiewicza. - Trener pewnie ma ze sobą komórkę, jakby zadzwonił ktoś z PZPN-u. Teraz nikt inny nie powinien do niego dzwonić, aby nie zajmować linii - mówili do szkoleniowca zawodnicy.

W spekulacjach prasowych Tarasiewicz wymieniany był jako jeden z potencjalnych następców Leo Beenhakkera. I choć prezes PZPN-u Grzegorz Lato nazwiska trenera Śląska w gronie kandydatów do tej funkcji nie wymieniał, to Tarasiewicz nie traci rezonu.

- Kadrę chcę dostać teraz, bo nie wiem, czy po Euro 2012 będę jeszcze dobrze widział. Może muszę spaść z zespołem z ligi albo zostać zwolnionym, żeby moje szanse wzrosły? - zastanawiał się nieco złośliwie Ryszard Tarasiewicz, nawiązując do Henryka Kasperczaka, który w ostatnim sezonie spadł z Górnikiem Zabrze z ekstraklasy, został zwolniony, a teraz wymieniany jest w gronie kandydatów na selekcjonera reprezentacji.

- Jak otrzymam ofertę pracy z reprezentacją Polski, to nie będę się nad tą propozycją zastanawiał, tylko ją przyjmę. Jeszcze niedawno byłem przez media kreowany na głównego kandydata do objęcia funkcji selekcjonera po Leo, ale teraz pojawiły się nazwiska innych trenerów. Więc tak naprawdę wszystko może się jeszcze zdarzyć - analizował Tarasiewicz.

Równocześnie trener Śląska podkreślał, że teraz koncentruje się tylko na spotkaniu z Legią. Jego zdaniem to szczególnie ważny mecz dla kibiców.

- Czasem mówi się, że jak gramy z Legią, to nie ma na nas presji, bo to oni muszą wygrać. Takie twierdzenie to bzdury. Pewnie, że jest presja, bo wynik z warszawianami ma oddźwięk w Polsce i dlatego chcemy wypaść jak najlepiej - zapewnia trener Tarasiewicz, który dodaje: - Dzisiaj zwycięstwo czy remis z Legią to dla każdej drużyny pewnego rodzaju sukces. Myślę, że za trzy lata dojdziemy do poziomu, kiedy każdy zespół będzie się cieszyć z punktu zdobytego na Śląsku.

Tuż przed końcem poprzedniego sezonu Śląsk zremisował u siebie z Legią i tym samym pozbawił rywali szans na mistrzostwo Polski. Wówczas jednak w zespole ze stolicy nie zagrał najgroźniejszy strzelec Takesure Chinyama. Oprócz napastnika z Zimbabwe, który powraca do gry po kontuzji, trener Jan Urban może teraz skorzystać także z pozyskanego latem Marcina Mięciela. Co ciekawe, warszawianie lepiej prezentują się jednak w defensywie, bo w pięciu meczach stracili zaledwie jedną bramkę.

- To pokazuje, że są mocni. Z drugiej strony Śląsk jest chyba jedynym zespołem w lidze, który gra cały czas na w miarę równym poziomie. Dotąd dwie porażki ponieśliśmy po błędach indywidualnych. Jeśli będziemy się ich wystrzegać, to będzie dobrze. Na razie jednak piłkarsko Legia jest krok przed nami i ona będzie faworytem. Nie znaczy to oczywiście, że nie możemy z nią wygrać - kończy Tarasiewicz.