Sport.pl
  
Aplikacja Fotball LIVE
  POBIERZ

Marek Chojnacki: 99 proc. to ciągle za mało

- Chcę zostać w Arce, zacząć pracę z zespołem od początku rozgrywek, a nie w ich trakcie. Zresztą nie ukrywam, że nie mam innych porywających propozycji -mówi trener piłkarzy Arki Gdynia Marek Chojnacki
Grzegorz Kubicki: Pana umowa z Arką skończy się 30 czerwca, ale udało mi się ustalić, że jeśli drużyna z Gdyni utrzyma się w ekstraklasie, to na 100 proc. przedłuży pan kontrakt. Co pan na to?

Marek Chojnacki: Rozmawiamy na ten temat. W piątek będę w Gdyni i spotkam się w tej sprawie z szefami Arki.

Klub chce, żeby pan został i jest przekonany, że pan nie odmówi...

- Chcę zostać w Arce na kolejny sezon, zacząć pracę z zespołem od początku rozgrywek, a nie w ich trakcie. Zresztą nie będę ukrywał, że nie mam innych, porywających propozycji.

A jeśli Arka będzie jednak musiała zagrać w barażach o ekstraklasę, przegra je i spadnie do I ligi?

- Wybaczy pan, ale nie odpowiem na to pytanie.

Dlaczego?

- Bo nie rozpatruję takiej opcji. Nie chcę nawet spekulować, co będzie jeśli, bo ludzie pomyślą, że jestem człowiekiem małej wiary. Miejsce Arki jest w ekstraklasie.

Cały czas nie wiadomo jednak, czy unikniecie barażów, bo PZPN nie może podjąć ostatecznej decyzji w sprawie licencji dla ŁKS Łódź. Nie denerwuje to pana?

- Męczą mnie te spekulacje. Nie wiadomo, jak skończy się sprawa ŁKS, Widzewa Łódź, ostatnio pojawiła się informacja, że Polonia Warszawa chce sprzedać swoje miejsce Górnikowi Zabrze. Ciężko się w tym wszystkim połapać...

A jak pan czuje - zagracie w barażach czy możecie się już szykować do rozgrywek ekstraklasy?

- Ludzie mówią, że na 99 proc. jesteśmy już w ekstraklasie, ale to ciągle za mało. Brakuje jeszcze jednego procentu i dlatego musimy być w gotowości. Słyszałem nawet o tym, że baraże odbędą się dopiero tydzień czy dwa przed rozpoczęciem nowych rozgrywek, zagrają w nich Górnik i Podbeskidzie Bielsko-Biała, a liga zostanie powiększona do 18 drużyn. Ciężko za tym wszystkim nadążyć, ale mam nadzieję, że najpóźniej 27 czerwca, kiedy odbędzie się zjazd PZPN, wszystko będzie jasne. Nasza sytuacja jest niejasna, ale sami jesteśmy sobie winni. Gdybyśmy zajęli miejsce wyższe niż barażowe, to teraz nie przejmowaliśmy się tym zamieszaniem. Ale inni i tak mają gorzej. My wiemy przynajmniej tyle, że nawet w najgorszym przypadku dostaniemy szansę walki o ekstraklasę - w barażach. A co ma powiedzieć taka Cracovia?

Jak szybko jest pan w stanie zebrać drużynę, jeśli okaże się, że zagracie baraże?

- Bardzo szybko. Poza tym już 25 czerwca zaczniemy przygotowania do nowego sezonu.

Kilku piłkarzom z końcem czerwca kończą się kontrakty z Arką. Kim pan będzie grał, jeśli okaże się, że baraże będą w lipcu?

- To by była dramatyczna sytuacja. Dlatego mam nadzieję, że nie będziemy musieli grać barażów, a jeśli już, to odbędą się one w czerwcu. Paru piłkarzom kończą się umowy, a do tego kluby ze Sionu i Cottbus już teraz dopominają się, byśmy puścili do nich tylko wypożyczonych do Arki Zbigniewa Zakrzewskiego i Przemysława Trytkę. Nie wiemy, co robić, bo jeśli Arka zostanie w ekstraklasie, to chciałbym, aby w jej składzie nadal byli Zakrzewski i Trytko.

Jeśli przyjdzie wam grać w barażach, to z kim wolałby pan się spotkać - z Koroną Kielce czy Podbeskidziem?

- Widziałem w akcji oba zespoły i łatwiejszym rywalem wydaje się Podbeskidzie. Korona ma bardziej poukładany zespół, a poza tym w jej składzie jest więcej doświadczonych piłkarzy, którzy nie przestraszą się meczów o dużą stawkę.

Nie czekając na decyzje PZPN, rozstaliście się już z Błażejem Telichowskim, Andersonem i Tomaszem Mazurkiewiczem. Czy ktoś jeszcze opuści zespół w najbliższych dniach?

- Nie, na razie wstrzymujemy się z decyzjami. A tych trzech graczy odeszło, bo był z nich mały pożytek i w barażu i tak by nie zagrali.

A jak wyglądają rozmowy z piłkarzami, którzy mieliby wzmocnić Arkę? Co im mówicie - chodźcie grać do ekstraklasy czy I ligi?

- To jest właśnie najgorsze, bo nie wiemy, co im powiedzieć. A rozmawiamy z piłkarzami, którzy przyjdą do nas tylko wtedy, kiedy będziemy w ekstraklasie.

Jak zaawansowane są rozmowy z Marcinem Dymkowskim z Odry Wodzisław i Krzysztofem Chrapkiem z Podbeskidzia?

- O to trzeba zapytać wiceprezesa Piotra Burlikowskiego. On jeździ po Polsce i rozmawia z piłkarzami.

A pan nie ma wpływu na to, kto wzmocni zespół?

- Decyzję podejmujemy razem. Zależy nam na tym, aby latem Arkę wzmocniło pięciu, sześciu piłkarzy. Chcemy, aby w kadrze było 18 mocnych i wyrównanych graczy, a do tego jeszcze sześciu juniorów.

Marcina Budzińskiego czy Wojciecha Wilczyńskiego zalicza pan do tej osiemnastki czy do grupy młodych graczy?

- Oni są już w tej osiemnastce.

Gdzie pan obecnie przebywa? Pozwolił pan sobie na urlop i wypoczynek?

- Odpoczywam w Darłowie, u mojego kolegi Wojtka Polakowskiego, ale cały czas jestem czujny i czekam na wieści.